George Russell wygrał kwalifikacje do sprintu F1 przed GP Kanady 2026. Minimalnie wolniej od niego pojechał Kimi Antonelli, a w top 3 zmieścił się jeszcze Lando Norris. W trakcie czasówki swój bolid rozbił za to Fernando Alonso.

SQ1

Jeszcze przed rozpoczęciem zmagań dowiedzieliśmy się, że na torze nie zobaczymy Albona i Lawsona. Kierowca Williamsa skończył trening na bandzie po tym, jak niefortunnie potrącił świszcza, a uszkodzenia okazały się zbyt rozległe, aby naprawić je na czas. Nowozelandczyk napotkał za to problemy techniczne, których nie udało się wyeliminować. W lepszym nastroju był Colapinto, który co prawda stracił FP1, ale po wymianie elementów silnikowych mógł ruszyć do rywalizacji.

Zawodnicy tradycyjnie musieli przystąpić do walki na oponach pośrednich. Szybko na szczycie znalazł się Leclerc, lecz po paru chwilach przed nim zameldowali się Russell oraz Norris. Mimo uślizgu następnie tempo pokazał Verstappen, ale z tyłu szalał jeszcze Antonelli, który dołożył aż 0,466 sekundy czterokrotnemu mistrzowi.

Wyglądało na to, że tor ewoluuje dynamicznie, a przy jednym komplecie na segment stawka była w trybie kręcenia paru kółek na jednym wyjeździe zamiast pojedynczej mocnej próby. Udowodnił to Hamilton, przeskakując Antonellego o 88 tysięcznych. Przygoda przydarzyła się za to napędzonemu Russellowi, który w tłoku musiał odpuścić atakowanie szykany przed ścianą mistrzów i pojechał prosto.

Niżej wszystko wskazywało na to, że pod kreską o dziwo zabraknąć może Alonso, który kręcił wyniki na poziomie Haasów oraz Audi. Wkrótce zaś przestało mieć to dla niego jakiekolwiek znaczenie, bo Hiszpana nagle zobaczyliśmy w barierze przy zakręcie nr 4. Doszło do zblokowania przednich kół, po którym Aston zupełnie już nie hamował i udał się bezpośrednio na bandę. 

Po parunastu minutach czerwonej flagi batalię o ucieczkę spod topora stoczyć mieli Bottas, Gasly, Stroll i Perez, którzy musieli odrobić kilka dziesiątych właśnie do Haasów, Audi i Alonso. Ostatecznie tylko kilka bolidów było w stanie rozpocząć kółka, ale wyjazdy wyglądały raczej na zwykłe przejażdżki.

Awansu nie uzyskali: Perez, Stroll, Gasly, Bottas, Albon i Lawson.

SQ2

Drugi segment przyniósł szybkie wejście Mercedesów na szczyt, ale ich przewaga nad Hamiltonem wynosiła tylko niecałe dwie dziesiąte. Dużo dalej znajdował się Norris, tracąc już niecałe pół sekundy. Gdy swoje próby zanotowali Leclerc i Piastri, to również nie powalili nikogo na kolana, choć Australijczyk urwał jedną dziesiątą swojemu koledze.

Długo swojego czasu nie miał Verstappen, który był na samym dole, tylko przed rozbitym w trakcie SQ1 Alonso. Holender kazał na siebie trochę poczekać, a gdy przyszło co do czego, to wskoczył na P9 i wcale nie mógł być pewny awansu. Lepszy od niego był Hadjar, a przed tą dwójką plasował się Lindblad.

W międzyczasie konkurencję postraszył Russell, zbliżając się do granicy 1:13 i urywając drugiemu już wtedy Hamiltonowi cztery dziesiąte. 

Wielu kierowców czekało na ostatnią minutę i decydujące przejazdy. Pod kreską widzieliśmy Sainza, Colapinto, Ocona, Bearmana, Hulkenberga i Alonso, a dół stawki miał wyraźnie nieoptymalne okrążenia i więcej potencjału do wydobycia.

Szansę wykorzystał Hulkenberg, wypychając Bortoleto z top 10. Tego samego nie mógł powiedzieć Colapinto, który rozprawił się z 12. Sainzem. Hiszpan zdołał jednak odpowiedzieć i rzutem na taśmę wyrwać awans o zaledwie 48 tysięcznych. Williams pierwszy raz w sezonie dotarł tak wysoko w czasówce.

Awansu nie uzyskali: Hulkenberg, Bortoleto, Colapinto, Ocon, Bearman i Alonso.

SQ3

Trzecia odsłona walki o pola startowe zaczęła się od małego błędu Hamiltona, który agresywnie zaczął kółko i bokiem wyszedł z pierwszej sekcji zakrętów. To miejsce toru ściął też Sainz.

W SQ3 nie dostaliśmy tzw. jednego szybkiego strzału na oponach miękkich, a zamiast tego stawka postawiła na dwa okrążenia. Zaczynał, mimo pomyłki, Hamilton. Wynik na poziomie 1:13.4 nie zwiastował cudów, lecz rywale nie jeździli szczególnie szybciej. Siedmiokrotnego mistrza nie pobili ani reprezentanci Red Bulla, ani McLarena, ani nawet Antonelli. Zrobił to dopiero drugi Mercedes, prowadzony przez Russella, który urwał dwie dziesiąte.

Hamilton za drugim razem zanotował rekord pierwszego sektora, aczkolwiek po słabym nawrocie nie wystarczyło to na Russella. Na gorzej spisujących się oponach nie poprawił się Verstappen, a wtedy do gry wszedł Norris i przeskoczył z P9 na P2.

Russell nie pozostawił jednak złudzeń i zyskał kolejne dwie dziesiąte. Antonelli podjął rękawicę, lecz finalnie przegrał o 68 tysięcznych. Norris utrzymał się w top 3, minimalnie pokonując Piastriego. Miejsca 5-6 przypadły duetowi Ferrari, a kolejny rząd trafił w ręce Red Bulli. W małym pojedynku na samym dole Lindblad był lepszy od Sainza. 

Ładowanie danych