Międzynarodowa Federacja Samochodowa usunęła limit kadencji prezesa. Głosowanie zakończyło się bardzo jednostronnym zwycięstwem, a Mohammed Ben Sulayem ma teraz drogę do rządzenia przez jeszcze dłuższy czas, być może aż dożywotnio.
Odkąd Emiratczyk stoi na czele FIA, kontrowersyjne posunięcia wyrastają jak grzyby po deszczu, choć nie są już otwartą wojną z zespołami Formuły 1. Jego wybór na drugą kadencję odbywał się w atmosferze wielkiego skandalu z uwagi na sprytne przyblokowanie jakiejkolwiek konkurencji. Teraz zaś Sulayem zdołał przeforsować ruch, którym nie będzie można zablokować jego samego, gdyby tylko chciał utrzymać się na stołku dłużej, niż pozwalały na to obecne przepisy.
Podczas zgromadzenia FIA w Makau przegłosowane zostało zniesienie liczby kadencji szefa organizacji. Do tej pory były to trzy czteroletnie kadencje. Zapis wszedł w życie za rządów Jeana Todta, który zastąpił Maxa Mosleya. Nieżyjący już słynny prawnik piastował stanowisko od 1993 do 2009 roku, ale nie ubiegał się o kolejny wybór po wejściu w ogromny konflikt z ekipami królowej motorsportu.
Zdaniem BBC głosowanie ws. zniesienia limitu kadencji uzyskało poparcie na poziomie 90,71%. Co więcej, portal w oparciu o swoje źródła donosi, że Sulayem nie zamierza się zatrzymywać i planuje pozbyć się także ograniczenia wieku (70 lat), a samą misją 64-latka ma być dowodzenie FIA przez resztę życia.
Jednocześnie zgromadzenie przegłosowało też inne zmiany, które mają utrudnić życie pozostałym kandydatom. Wprowadzony został wymóg „zaprezentowania wystarczającego doświadczenia w klubie członkowskim lub organie związanym z FIA”, co może stanowić ogromne utrudnienie dla wielkich motorsportowych osobistości, jeśli te trudnią się czymś innym.
Przy skróceniu czasu na przedstawienie swojego zespołu, tj. kilku wiceprezesów (przyspieszenie terminu z 49 na 100 dni przed wyborami), wszystko zdaje się dążyć do stworzenia tylko pozornie otwartego systemu, który co prawda posiada jasne kryteria, ale niemożliwe do spełnienia. Nawet jeśli wybory będą się ciągle odbywać, to będą praktycznie jednoosobowe, jak ostatnim razem.

