Szef McLarena jest mocno niezadowolony z kolizji, do której doszło pomiędzy Lando Norrisem a Oscarem Piastrim w sprincie F1 przed GP Singapuru 2026. Andrea Stella nie oczekuje przeprosin, a po prostu czuje się rozczarowany, bo wymaga czegoś więcej.
Sobotnia rywalizacja na dystansie 100 kilometrów zakończyła się trzęsieniem ziemi w McLarenie. Po optymistycznym ataku urzędującego mistrza oba bolidy dotknęły się, tracąc miejsca 4-5 oraz kilka oczek. Norris dojechał jeszcze na P8, lecz i tak był to dużo gorszy wynik.
Za to zajście nikt nie otrzymał kary, a sędziowie dopatrzyli się jakiejś odpowiedzialności u obu uczestników. Nie wiadomo natomiast, czy ekipa nie postanowi wyciągnąć jakichś konsekwencji. W zeszłym roku, również po kontakcie w GP Singapuru, Norris na chwilę stracił prawo wyboru kolejności na torze, ale po sprincie w USA i błędzie Piastriego wszystko wróciło do normy.
McLaren zwykle bardzo poważnie podchodzi do kontaktu swoich bolidów, choć nie zamierza reagować w trakcie tego weekendu. Od 2023 roku, a więc odkąd szefem jest Andrea Stella, takie incydenty były surowo oceniane. Włoch naturalnie, w swoim stylu, wypowiada się o nich spokojnie, ale jego niezadowolenie wczoraj było szczególnie widoczne.
- Pracowałem z wieloma topowymi zawodnikami przez wiele lat i wiem, że zawsze jest jakiś stopień nieprzewidywalności. Za każdym razem trzeba zostawić margines na to, że coś się stanie. Jestem bardziej rozczarowany niż zaskoczony, rozczarowany jako szef. Doszło do czegoś, co jest absolutnie nie do zaakceptowania, bo ponieśliśmy straty. Każdy członek zespołu wie, że interes drużynowy jest ważniejszy od osobistego.
- To poważna sprawa, bo straty są materialne. Jesteśmy w ciasnej walce i mamy ambicję, aby postawić się Ferrari. To problem w walce o P2. Chcieliśmy też ukończyć przed Red Bullem, a to przeszkoda także w tej walce. Podchodzimy do tego poważnie, bo przez kilka sezonów omawiamy, jakie jest nasze podejście do ścigania i jak mamy chronić interesu zespołu.
- Rozmawialiśmy zaraz po sprincie, ale jesteśmy w trakcie weekendu i chcemy, aby każdy funkcjonował jak najlepiej i spisał się odpowiednio w trakcie reszty zmagań. Będzie na to czas po weekendzie. Ufam i znam obu kierowców na tyle, żeby wiedzieć, że pomyślą o tym i wyciągną wnioski bez konieczności, abym to ja musiał dużo mówić.
- Jeśli chodzi o aspekt przeprosin czy przeważającej winy jednego z nich, to nie patrzę na to w ten sposób. Nie tego chcę od kierowców. Chcę, aby rozumieli, w jaki sposób wspólnie będziemy realizować, chronić i promować interes zespołu. To jest ich cel. Nie czekam na żadne przeprosiny. Znam ich obu, to świetni ludzie, ale tutaj? Tutaj mamy robotę, a na robocie chcę wiedzieć, jak będziemy dalej współpracować, aby to się już nie wydarzyło. Chcę rozwijać to podejście i sprawić, by kierowcy współpracowali jeszcze lepiej w interesie zespołu.
Obaj zawodnicy po kwalifikacjach próbowali trochę przygasić pożar i podkreślali, że należało uniknąć kontaktu. Piastri podchodził do kolizji z dużym spokojem, a w kwestii oceniania winy zdradził, że dwaj reprezentanci tej samej stajni nie próbowali zagwarantować sobie kar i jeszcze bardziej zaszkodzić ekipie.
- Najważniejsze jest to, że nie powinno do tego dojść, szczególnie z uwagi na punkty, dołożenie zespołowi pracy i straty finansowe. To niepotrzebna sytuacja. Lando przeprosił i idziemy dalej, zresztą nie była to nasza pierwsza przygoda. Obaj jednak potrafimy przeprosić, gdy trzeba, a potem zostawić to za sobą. To nas wzmacnia.
- Nie wydaje mi się, że doszło tu do czegoś strasznie rażącego, ale jednocześnie nie byłoby to zbyt mądre, abyśmy starali załatwić sobie kary. To inna sytuacja niż w zeszłym roku. Szkoda po prostu, że straciliśmy punkty i dołożyliśmy roboty. Lando przeprosił. Nie zrobił bardzo złego manewru, lecz w kontekście tego, gdzie się znajdowaliśmy, niekoniecznie było nam to potrzebne.
Norris wypowiedział się krócej i nie był dopytywany o szczegóły: - Możecie się domyślać, że nikt nie jest zadowolony. Ja nie jestem, Oscar nie jest. Żaden z nas nie chciał, aby tak się stało. Obaj mogliśmy zrobić coś lepiej. Pogadaliśmy o tym i idziemy dalej.

