Początek drugiego dnia zamkniętych testów F1 przed sezonem 2026 przyniósł mało interesujących zdarzeń. Na torze jest dziś raczej spokojnie, a wpływ na to mają plany ekip oraz pogoda. Z garażu wyjechali dziś Charles Leclerc i Max Verstappen, czyli Ferrari SF-26 oraz Red Bull RB22. Ciągle czekamy na McLarena MCL40.
Trwa drugi z pięciu dni przedsezonowego shakedownu na Circuit de Barcelona-Catalunya. Najważniejszą informacją poranka wydaje się to, że Ferrari zdecydowało się wybrać wtorek jako swój pierwszy z trzech dni testowych. Do stajni z Maranello dołączył Red Bull, a pozostałe ekipy postąpiły inaczej.
Częściowo ma to związek z prognozami pogody, które od wczoraj były negatywne i zapowiadały deszcze. Synoptycy mogą się pochwalić trafieniem, bo po 90 minutach obiekt faktycznie stał się mokry.
O przesunięciu jazd z uwagi na nadchodzące opady wprost powiedział Mercedes, lecz już na przykład Haas twierdził, iż od początku planował dziś analizować dane, zamiast nabijać kilometry. Nie powinniśmy dziś zobaczyć także Audi, Alpine i Cadillaca, a z oczywistych względów też Astona i Williamsa. Ten ostatni zespół, jak podaje AutoRacer, miał wreszcie zaliczyć testy zderzeniowe.
Czekamy na McLarena MCL40
Nadal czekamy głównie na wyjazd McLarena, który celowo odpuścił poniedziałek. Jak na razie MCL40 nie zadebiutował jeszcze w trakcie tych testów, a rano pisano, że może się to ciągle zmienić.
Pogoda sprawiła, że w Woking stanięto dziś przed niełatwym wyborem. Wczoraj warunki wydawały się najpewniejsze, a od teraz do piątku ryzyko mniejszych lub większych opadów będzie istnieć. W tej chwili, w momencie publikacji, urzędujący mistrzowie stracili już jednak pół dnia, przez co wypuszczenie maszyny wygląda na coraz mniej realne. Najprawdopodobniej Lando Norris i Oscar Piastri dostaną więc środę, czwartek i piątek.
Późny start będzie oznaczał delikatne igranie z ogniem. Napotkanie jakiejkolwiek poważniejszej usterki bez możliwości odpuszczenia kolejnego dnia może być kosztowne, o ile nie udałoby się jej usunąć w ciągu parunastu godzin. Pomysł dania zespołom dowolnych trzech z pięciu dni miał pozwolić m.in. na to, by zareagować na problemy wieku dziecięcego i móc zrobić bezpieczną przerwę, bez tracenia dystansu.
Jak idzie drugi dzień testów?
Poza Ferrari, które prowadzi Charles Leclerc, na torze jest dziś również Red Bull, a w aucie tym razem zasiada Max Verstappen. Holender ma już na koncie pierwszą przygodę w RB22. Jak podaje The Race, nie było to nic wielkiego i doszło tylko do krótkiej wizyty w żwirze. Samochód wrócił do alei o własnych siłach, ale i tak wywieszono czerwoną flagę.
Obecnie śledzenie czasów ani okrążeń nie jest możliwe. Live timing, który był dostępny przez kilka godzin w poniedziałek, jest całkowicie zablokowany. Trzeba będzie polegać na raportach mediów. SoyMotor podaje, że około 12:30 Leclerc miał 45 kółek, a Verstappen przejechał 24 pętle. Wyniki spadły z 1:46 do 1:32.

