Mercedes zakończył już swoje testy F1 w Barcelonie i znów zrobił bardzo dobre wrażenie. Głównym wydarzeniem dnia był wyjazd Astona Martina AMR26, którego doczekaliśmy się późno, nie bez problemów. Poza tym techniczny ból głowy dotknął też McLarena MCL40.

4. dzień testów F1 w pigułce:

- Mercedes kończy dobre testy,
- dziwny spin Hamiltona,
- awaria McLarena,
- Aston wyjechał i... stanął,
- brak Red Bulla,
- dobry dzień Racing Bulls,
- Cadillac wrócił na tor.

W czwartek w Barcelonie nie skupiano się tak bardzo na reszcie stawki, a zamiast tego gorączkowo wyczekiwano wyjazdu nowej konstrukcji Adriana Neweya. Niestety przyszło to dość późno, w samej końcówce dnia, a na domiar złego model AMR26 i Lance Stroll mogli pochwalić się przejechaniem zaledwie 5 okrążeń. Miało być to prewencyjne posunięcie, a nie pełnoprawna usterka, ale i tak jest to słaby początek i dla Astona, i dla Hondy, plus oczywista wizerunkowa katastrofa.

Tyle dobrego, że sam samochód wydaje się niezwykle interesujący. To inna konstrukcja, agresywna i posiadająca rzucające się w oczy rozwiązania, przez co stajnia z Silverstone po słabym dniu jest teraz nie tyle krytykowana, co potężnie analizowana. Wszyscy wypatrują, co takiego przygotowali Adrian Newey i spółka, a smaczku wszystkiemu dodaje fakt, że bolid jest czarny i widać na nim mniej, niż życzyliby sobie tego obserwatorzy.

Idealnego dnia nie miał też McLaren, który w przerwie obiadowej dopatrzył się awarii układu paliwowego w MCL40. W związku z tym Oscar Piastri stracił pół dnia i pokonał tylko 48 okrążeń. Wczoraj Lando Norris objechał tor 76 razy, przez co po dwóch dniach dystans urzędujących mistrzów prezentuje się średnio.

Dodatkowo w komunikacie zespołu można już przeczytać o zidentyfikowaniu rozwojowych okazji, co jest o tyle ważne, że McLaren używa tego eufemizmu na rzeczy ewidentnie do poprawy. Znajduje się tam także podkreślenie pracy rywali, którzy mieli zawiesić poprzeczkę bardzo wysoko pod kątem osiągów. Z jednej strony to tylko komunikat i potencjalnie zwykła gierka, a z drugiej akurat ta stajnia zaledwie w 2023 roku zasłynęła otwartością co do tego, że zimą niekoniecznie spisała się idealnie.

Gdyby należało typować, kto wieszał tę poprzeczkę, palec na pewno powędrowałby w kierunku Toto Wolffa i jego ekipy. Mercedesy ponownie jeździły dziś najszybciej, co naturalnie ma teraz najmniejsze znaczenie, ale obrazuje swego rodzaju pewność w schodzeniu coraz niżej z wynikami.

Dużo istotniejszy jest dystans, a ten ponownie prezentuje się imponująco. George Russell i Kimi Antonelli dołożyli dziś aż 168 okrążeń. Jako producent Mercedes ma już ponad 800 kólek (w zależności od wyliczeń), przy czym 502 pokonał sam zespół fabryczny. 

Kuloodporne było dziś też Ferrari, gdzie Lewis Hamilton i Charles Leclerc wykonali aż 172 rundy wokół toru. W przypadku Brytyjczyka w oczy rzucił się jednak specyficzny spin, nagrany przez szpiegów.

Wyglądało to po prostu nietypowo, dość niezrozumiale. I choć trudno wyciągać daleko idące wnioski bez onboardów, to być może jest to pierwsze nagranie dziwnego obrotu w nowych bolidach, spowodowanego skokiem energii. Takie pomyłki zapowiadano po testach w symulatorze.

Dobry czwartek i jednocześnie ostatni dzień przygotowań ma za sobą również Racing Bulls. Arvid Lindblad i Liam Lawson dorzucili 111 pętli katalońskiego obiektu w modelu VCARB 03. Więcej niż w poniedziałek pojeździł za to Cadillac. Za kierownicą usiadł Sergio Perez i przejechał 66 okrążeń.

Wyniki

1. George Russell (Mercedes), 1:16.445, 78 okr.

2. Kimi Antonelli (Mercedes), +0.636, 90 okr.

3. Charles Leclerc (Ferrari), +1.778, 89 okr.

4. Oscar Piastri (McLaren), +1.974, 48 okr.

5. Arvid Lindblad (Racing Bulls), +2.006, 47 okr.

6. Lewis Hamilton (Ferrari), +2.209, 83 okr.

7. Liam Lawson (Racing Bulls), +2.395, 64 okr.

8. Sergio Perez (Cadillac), +4.579, 66 okr.

9. Lance Stroll (Aston Martin), +29.959, 5 okr.

Jutro na torze powinniśmy oglądać Alpine, Astona Martina, Audi, Cadillaca, Ferrari, Haasa, McLarena i czekającego na części zapasowe Red Bulla. Testy zakończyły Mercedes oraz Racing Bulls, a w Wielkiej Brytanii pozostaje Williams.