Za nami drugi dzień testów F1 2026 w Bahrajnie, podczas którego najlepszy czas padł łupem Charlesa Leclerca. Dla kilku ekip, w tym Red Bulla i znów Mercedesa, nie był to tłusty czwartek, o ile nie mówimy o usmarowanych rękach mechaników. 

Poranna sesja przebiegła pod znakiem problemów po stronie Mercedesa oraz Red Bulla. Dla zespołu zarządzanego przez Toto Wolffa jest to już drugi dzień przygód w Bahrajnie, gdyż wczoraj w ich bolidzie pojawiła się usterka po stronie zawieszenia, plus narzekania na balans. Dziś z kolei w centrum uwagi znalazł się silnik, przez który Kimi Antonelli podczas swojej zmiany przejechał zaledwie trzy okrążenia.

Ostatecznie awaria okazała się na tyle poważna, iż konstrukcja W17 utknęła na dobre w garażu i opuściła go dopiero po przerwie obiadowej. Jak przekazał Andrew Shovlin, szybciej było dokonać pełnej wymiany, niż zajmować się wadliwą częścią.

Później do kokpitu wskoczył George Russell i zabrał się za nadrabianie zaległości. Finalnie przy jego nazwisku nazbierały się dokładnie 54 okrążenia. Łącznie daje nam to liczbę 57 kółek, co oczywiście nie jest zbyt optymistyczne, biorąc pod uwagę wyniki rywali. Na plus działa tu natomiast to, ile udało się zdziałać w Hiszpanii.

Drugiego dnia kłopoty nie ominęły też Red Bulla, który wczoraj był na świeczniku po znakomitym dniu Maxa Verstappena. Już po tym, jak Holender opuścił kokpit, w RB22 odkryto problemy, a w czwartek okazało się, że doszło do wycieku z jednostki napędowej. Ten był poważny i poskutkował tym, iż Hadjar do obiadu zaliczył tylko jedno okrążenie instalacyjne. Inżynierowie zdołali na szczęście znaleźć rozwiązanie i w drugiej części dnia Francuz nabił 87 kółek.  

Wciąż nietęgie miny wszechobecne są w obozie Astona Martina, który co prawda zachwyca pewnymi rozwiązaniami aerodynamicznymi, ale wciąż ma spory problem po stronie silnika Hondy. Dziś AMR26 musiał korzystać z nieco większych wlotów powietrza, bo jednostka doznawała przegrzewania. Co istotne, Alonso nadal nie mógł używać pełnej mocy. Jego prędkości maksymalne na poziomie niecałych 320 km/h znacznie odstawały od konkurencji, która spokojnie dobijała do zakresu 330-340 km/h. Nadziei w serca kibiców Astona nie wlał Lance Stroll, który wypalił w mediach, że zespół musi nadrobić jakieś 4 sekundy.

Z pozytywnych aspektów należy wyróżnić solidny dzień w wykonaniu Ferrari. Stajnia z Maranello kolejny raz jeździła dużo i bez problemów, stając się cichym bohaterem dnia. Z drugiej strony wczorajsze raporty znów sugerowały, że SF-26 nie jest łatwym autem w prowadzeniu.

Niezależnie od tego Charles Leclerc pokonał łącznie 139 okrążeń i wykręcił najlepszy czas tych testów. W obiegu próżno szukać również informacji o jakichś większych problemach włoskiego silnika. Ekipy klienckie także nabiły solidne kilometry.

Ogólnie zobaczyliśmy pięć czerwonych flag, ale dwie były spowodowane przez test systemów FIA. Dwie inne spowodowali kierowcy Cadillaca. Sergio Perez zatrzymał się na torze z samego rana, ale szybko mógł wrócić do akcji, a później Valtteri Bottas załatwił sobie 7 lat nieszczęścia i zgubił lusterko. 

Poza Red Bullem i Mercedesem najpoważniej zrobiło się w Alpine, które też wywołało przerwę. Gasly po zatrzymaniu nie wrócił na tor, choć wcześniej ładnie nabijał dystans i zakończył na 97 pętlach. 

Najbardziej pracowitą ekipą okazał się McLaren (149 okrążeń). Sporo pojeździli jeszcze w Ferrari (139), Racing Bulls (132) i Williamsie (131), a barierę 100 kółek przekroczyli w Audi i Cadillacu. Najsłabiej wypadł Mercedes.

Okrążenia z 2. dnia testów F1:

McLaren - 149
Ferrari - 139
Racing Bulls - 132
Williams - 131
Haas - 130
Audi - 113
Cadillac - 109
Aston Martin - 98
Alpine - 97
Red Bull - 87
Mercedes - 57

Suma okrążeń z testów w Bahrajnie:

Williams - 276
Ferrari - 270
McLaren - 261
Haas - 245
Audi - 235
Red Bull - 223
Cadillac - 216
Racing Bulls - 207
Alpine - 174
Mercedes - 143
Aston Martin - 134

Wyniki 2. dnia testów F1:

Testy F1: Kolejne problemy Mercedesa! Gorszy dzień Red Bulla, Ferrari na czele