Ferrari skompletowało treningowego hat-tricka i było najszybsze również w trzeciej sesji weekendu F1 w USA. Tym razem na czele znalazł się Lewis Hamilton, jako że Charles Leclerc stracił najlepszy czas z uwagi na naruszenie limitów toru.

FP3 w pigułce:

- limity toru ciągle sprawiają ból głowy,
- frustracja Verstappena,
- Ferrari nadal bardzo szybkie,
- Leclerc stracił najlepszy czas,
- Hamilton na czele.

Trzecia sesja treningowa odbyła się w równie dobrych warunkach co wczorajsze jazdy. Standardowo kierowcy przesiedzieli kilka dobrych minut w garażach, zanim na torze zrobiło się tłoczno.

Początkowo zawodnicy jeździli głównie na pośredniej mieszance, choć sporadycznie pojawiało się też twarde ogumienie, co naturalnie miało związek ze sprawdzaniem poprawionych po piątku ustawień. Z czasem coraz popularniejszym wyborem okazywały się softy.

W sobotę doczekaliśmy się przełomowego wydarzenia dla Williamsa. Albon, który w piątek nie był w stanie zaliczyć w miarę szybkiego kółka i nie stracić czasu, wreszcie wygrał tę nierówną rywalizację.

Typową dla siebie rzecz odhaczył też Verstappen, który tradycyjnie narzekał na działanie skrzyni biegów. Tym razem był jednak naprawdę mocno zdenerwowany.

Większość przygotowań upływała dziś bardzo spokojnie. Russell, Ocon i Hulkenberg dali nam drobną próbkę ścigania w trzecim sektorze, którą Laura Muller nazwała niepotrzebną. Ciekawiej zrobiło się w ostatnim kwadransie, gdy zaczęło się ocenianie tempa kwalifikacyjnego.

Kierowcy nadal wyjeżdżali trochę poza białe linie, a dużo problemów sprawiał im zakręt numer 9. To zakończenie sekcji esek w pierwszym sektorze, które przed wierzchołkiem biegnie już pod górę i wymaga zmiany kierunku tuż przed rozpoczęciem zjazdu.

Swoje okrążenia stracili tam m.in. Norris i Leclerc. Monakijczykowi skreślono nawet najlepszy czas, lepszy od Hamiltona o 83 tysięczne. Brytyjczyk miał za to drobną przygodę, gdy został przyblokowany przez Bortoleto na końcu najdłuższej prostej, ale wcześniej pojechał najlepiej. To właśnie Ferrari, które powinno było zająć dwa pierwsze miejsca, pokazało, że z niskim zapasem paliwa nadal czuje się na COTA najmocniej.

Verstappen również nie spisał się idealnie. Pod koniec dość spektakularnie popsuł swoją próbę, gdy w trzecim sektorze wyraźnie stracił balans i zaliczył solidny uślizg, zblokowanie koła oraz wykonał dodatkowy drift, już w ramach celowego wyrażenia frustracji. Mimo tego czterokrotny mistrz wyrasta na głównego konkurenta Scuderii przed kwalifikacjami.

Ładowanie danych