Alfa Romeo w sobotę zamykała stawkę. Stajnia z siedzibą w Hinwil ukończyła kwalifikacje do niedzielnego wyścigu na dwóch ostatnich miejscach, odstając od rywali.

Zarówno Kimi Raikkonen jak i Antonio Giovinazzi chcieliby jak najszybciej zapomnieć o czasówce. Fin po raz pierwszy w karierze zakończył ją na ostatnim miejscu (oczywiście pomijając awarie czy sytuacje, w których nie wyjechał z garażu), a jego włoski partner również nie zbliżył się do awansu do drugiej części czasówki. 

- Dzisiejsza dyspozycja była daleka od tej, której się spodziewaliśmy, musimy się dowiedzieć, dlaczego tak się stało. Dokonaliśmy kilku kroków do przodu w Austrii, ale wciąż musimy wykonać wiele pracy, aby wejść na nasz optymalny poziom. Wyścig jutro będzie trudny - mamy nadzieję, że znajdziemy tempo, ale startując z tyłu, Kimi i Antonio będą mieli bardzo trudno. Damy z siebie 100% i zobaczymy, ile uda się z tego wycisnąć - powiedział Fredric Vasseur po kwalifikacjach. 

Alfa Romeo, jako jedyny zespół w stawce, wciąż nie weszła do drugiej części kwalifikacji. Tempo na jednym okrążeniu zdecydowanie jest jej kulą u nogi, a C39 spisuje się gorzej nawet od Williamsów czy równie przeciętnych Haasów.

- Trudny dzień z rezultatem, który nas zawiódł. Mamy wiele pracy do wykonania, jeśli chcemy coś wywieźć z tego weekendu, ale będziemy musieli zobaczyć jak się potoczy jutrzejszy wyścig. Warunki, jakie będą jutro panować, wciąż są niewiadomą, ale najważniejsze będzie dla nas zrozumieć, co się dzisiaj stało. Startowanie z końca nie jest idealne, zwłaszcza na torze, na którym tak trudno się wyprzedza. Możemy jedynie liczyć na to, że podobnie jak w Austrii, nasze tempo wyścigowe będzie lepsze - mówił na gorąco Antonio Giovinazzi. 

Kierowcy i szef zespołu zapowiadają, że przed Alfą kolejny trudny weekend. Jedyną nadzieją na niezły rezultat dla zespołu wydaje się być chaotyczny wyścig, w którym dużą rolę będzie odgrywać pogoda.