Max Verstappen wydaje się coraz poważniej rozważać odejście z królowej motorsportu. Po GP Japonii 2026 zawodnik przyznał, że podczas zbliżającej się miesięcznej przerwy dokładnie zastanowi się nad swoją przyszłością w F1, gdyż obecne regulacje odbierają mu radość z jazdy.
Nie jest to pierwszy raz, gdy Verstappen grozi porzuceniem jazdy na najwyższym poziomie. Już w przeszłości, gdy coś mu się nie podobało, pozwalał sobie na tak odważne słowa i zawsze podkreślał, że F1 musi być dla niego przyjemna. Teraz jednak wygląda na to, że jest w tym coś znacznie poważniejszego.
Wraz z debiutem nowych konstrukcji czterokrotny mistrz świata został ich naczelnym krytykiem. Już od testów w Bahrajnie nie był zadowolony z faktu, iż F1 zamieniła się w ściganie na baterie. Od tego czasu padło już kilka bardzo krytycznych komentarzy, a przy słabej formie Red Bulla Max nie miał powodów do wypowiadania się pozytywnie.
Po wyścigu w Chinach sporo szumu w mediach zrobiły jego słowa o nierozumieniu sportu przez osoby, którym podoba się nowa wersja rywalizacji, a dokładnie sztuczne wymijania bolidów o niższym poziomie energii. Gdzieniegdzie pojawiały się również sugestie, że brak większych zmian w regulacjach może doprowadzić do tego, że odejdzie z F1, co zresztą na początku GP Japonii przyznał jego ojciec.
- Jazda tymi bolidami to dla niego żadne wyzwanie. Obawiam się, szczerze mówiąc, że straci motywację. Wcześniej ściganie się w F1 było dla niego najpiękniejszą rzeczą na świecie. Teraz patrzę na to pesymistycznie - ocenił Jos Verstappen.
Później sam Max poruszył ten temat po kwalifikacjach i wyścigu w Japonii. W sobotę mówił sporo o "więcej niż frustracji" z jazdy słabym bolidem znienawidzonej generacji, a do tego enigmatycznie zaznaczył, że ma obecnie wiele do przemyślenia i możliwe, że jego dalsza kariera w królowej motorsportu będzie przedmiotem rozważań.
- Jak mam być szczery, to już nawet nie jest frustracja. To poszło wręcz dalej, ale nie znam odpowiedniego słowa, by to dobrze opisać. W języku ojczystym też nie znam. W sumie nie wiem, co o tym myśleć. Ten temat już mnie nie denerwuje. Nie jestem już rozczarowany ani sfrustrowany tym, co się dzieje.
- Mam przed sobą wiele kwestii do przemyślenia, tak osobiście - rzucił Holender ciut później.
- Życie. Będę myślał nad życiem - doprecyzował po chwili. Gdy zaś zapytano go, czy chodzi o niezadowolenie z obecnego stanu rzeczy, to odpowiedział twierdząco.
Verstappen nie żartuje
Perspektywa porzucenia obecnej F1 przez jej największą gwiazdę przestaje być czymś odległym lub niezbyt realnym. Verstappen od zdobycia tytułu w 2021 roku deklaruje, że jest spełniony i cała reszta to tylko bonus, ale wcześniej ciągle miał ewidentną motywację i zażartość w biciu się o kolejne rekordy oraz triumfy.
Teraz prezentuje się to inaczej, szczególnie że podejście Maxa potwierdził dziś też Erik van Haren. To bardzo dobrze poinformowany dziennikarz w bliskim otoczeniu zawodnika, według którego przed tą sprawą są kluczowe tygodnie.
Verstappen zapytany dziś na antenie Viaplay o dokładną interpretację słów z soboty, odparł: - Muszę dokładnie zastanowić się nad tym, czego chcę w przyszłości. O to w tym chodzi. Poświęcę temu nadchodzące tygodnie, miesiące.
Poza tym powiedział też, że ma na myśli to, co dzieje się tu, w Formule 1, a nie prywatnie. Gdy więc reporter zauważył pełną powagę w słowach mistrza i poprosił o rozwinięcie, to usłyszał: - Cóż, życie toczy się dalej. Życie to nie tylko Formuła 1. Można robić wiele innych rzeczy. [Kluczowe dla pozostania] jest to, aby F1 nadal sprawiała mi radość.

