Max Verstappen oraz Liam Lawson zostali ukarani za kolizję z drugiego treningu F1 w Meksyku. Konsekwencje ponieśli obaj zawodnicy, a nie tylko jeden z nich. A jak gdyby tego było mało, ze złego zachowania wytłumaczyć będzie się musiał Isack Hadjar.
Druga godzina przygotowań na Autodromo Hermanos Rodriguez przyniosła kontakt dwóch kierowców z rodziny Red Bulla. Verstappen zbliżył się do Lawsona przed sekcją stadionową, a następnie zawodnicy przejechali trzy zakręty obok siebie, ewidentnie nie odpuszczając. W tym trzecim miejsca zabrakło i doszło do kontaktu, przez który Holender stracił kawałek podłogi.
Tą sprawą naturalnie zainteresowali się sędziowie. Choć z reguły łagodnie podchodzą do wpadek z treningów, to tutaj zastosowali inne podejście, a ukarani zostali obaj zawodnicy. Arbitrzy sięgnęli po najmniejsze możliwe przesunięcia, a więc tylko o jedno miejsce. Verstappen i Lawson dodatkowo muszą dopisać sobie po jednym punkcie karnym.
- Kierowcy obu bolidów zachowali się w sposób uznany przez sędziów za niedopuszczalny, zwłaszcza mając na względzie ostrzeżenie przekazane na spotkaniu menedżerów zespołów [dyrektorów sportowych] wcześniej tego dnia. Oba zawodnicy przyznali, że ich manewry były niepotrzebne i niezdarne.
- Biorąc pod uwagę fakt, że w tym roku dochodziło już do podobnych incydentów między kierowcami podczas treningów, sędziowie postanowili zaostrzyć karę. Zamiast oficjalnego ostrzeżenia nałożono cofnięcie na starcie, ze szczególnym uwzględnieniem ostrzeżenia przekazanego podczas spotkania szefów zespołów oraz zgodnie z innymi incydentami z ubiegłych lat, w których dochodziło do kolizji między bolidami w trakcie treningów.
Co ciekawe, po treningu Verstappen ostro wypowiedział się na temat Lawsona, wskazując, że ten może zaszkodzić sobie w sprawie pozostania w F1: - Moim zdaniem to nie jest pechowe. Prędzej niezbyt mądre, patrząc na to, co on chciał tam zrobić. Ostatecznie nie wpłynie to na mój weekend, ale gdybym znajdował się na jego miejscu, to zachowywałbym się trochę mądrzej. Gdy walczysz o utrzymanie fotela, to takie zagranie nie jest zbyt mądre.
- Bylem na szybkim okrążeniu wyjazdowym, bo po drodze miałem małe problemy. Naciskałem dość mocno, a on jechał naprawdę wolno. Pomyślałem więc, że go wyprzedzę. A jak tylko tam dojechałem, to on zaczął przyspieszać. Nie wiem, co miał w głowie, próbując mnie wypchnąć z toru. Dla mnie to po prostu nie jest mądre, gdy jesteś w takim położeniu, a starasz się ze mną walczyć.
Nie jest to koniec kłopotów w Red Bullu. W sobotę przed trzecim treningiem na dywaniku zjawi się także Isack Hadjar, który został wczoraj przyłapany na nieprawidłowym zachowaniu w padoku. Gdy jeden z kibiców chciał zrobić sobie z nim zdjęcie, wyraźnie niezadowolony Francuz odepchnął go. Tuż za nim podążała wtedy kamera.

