W ten weekend Kimi Antonelli może zostać najmłodszym mistrzem świata F1. Podczas GP USA 2026 nie będzie to prosta misja, choć oczywiście losy tytułu są praktycznie rozstrzygnięte. Co jednak musi się stać, aby Włoch świętował już na Circuit of The Americas?
Obecnie jakieś szanse na mistrzowską koronę mają jeszcze George Russell, Lewis Hamilton, Max Verstappen, Charles Leclerc i Lando Norris. Są to natomiast ulubione szanse fanów piłkarskiej reprezentacji Polski, czyli matematyczne. Można też powiedzieć, pardon our French, że są to marne szanse.
Realnej walki naturalnie już tak naprawdę nie ma, a Antonellemu tytuł może odebrać chyba tylko kataklizm. Istnieje też opcja, w której nie musi robić nic, ale to zależne jest od tematów poważniejszych niż sportowa rywalizacja, czyli od kalendarza i kwestii bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie.
20-latek ma w tej chwili 102 punkty nad Russellem. Przy braku sprintów i sześciu wyścigach do końca, zakładając odbycie się wszystkich, na stole ciągle leży 150 pkt. Po GP USA Kimi zostanie mistrzem, jeżeli powiększy przewagę do 125 oczek nad najbliższym rywalem.
Sprawa nie jest aż tak prosta głównie dlatego, że nie wszystko zależy od lidera. Ten potrzebuje zwycięstwa oraz zdobycia nie więcej niż dwóch punktów przez Russella. Dodatkowo powinien oglądać się na Hamiltona (-111 pkt), który nie może zgarnąć więcej niż 10 oczek. Verstappen, Leclerc i Norris odpadną automatycznie, jeśli Antonelli triumfuje w Austin.
Możliwe więc, że matematyczne szanse zaprowadzą nas do Meksyku. O ile P5 lub niżej w Ferrari jest bardzo realne, szczególnie na torze z długą prostą, o tyle P9 lub niżej zespołowego kolegi wymagałoby pewnego niepowodzenia.
Antonelli będzie mistrzem, jeśli:
- wygra GP USA,
- Russell ukończy nie wyżej niż na P9,
- Hamilton ukończy nie wyżej niż na P5.
A co z Mercedesem?
Stajnia z Brackley powoli zbliża się do zwycięstwa, lecz nie ma jeszcze szansy na zamknięcie walki wśród konstruktorów. Być może nadejdzie ona również na Autodromo Hermanos Rodriguez, lecz zależy to od wyników zmagań na COTA.
Mercedes musi odskoczyć Ferrari o dodatkowych 38 oczek, aby cieszyć się z dubletu za 10 dni. Bardziej prawdopodobny jest więc triumf w Sao Paulo, gdzie utrzymanie obecnej przewagi po prostu wystarczy.

