Pierwszy wyścig WEC, czyli serii, w której ściga się Robert Kubica, został przełożony. Długodystansowe Mistrzostwa Świata miały ruszyć pod koniec marca w Katarze, a teraz rozpoczną się od kwietniowej wizyty na Imoli. Powodem takiej decyzji władz serii i FIA jest wojna na Bliskim Wschodzie, która może mieć również wpływ na GP Bahrajnu i GP Arabii Saudyjskiej w Formule 1.
Kierowcy WEC planowali zjawić się w Katarze w dniach 22-23 marca oraz 26-28 marca, biorąc udział w odpowiednio prologu oraz pierwszej rundzie, znanej jako Qatar 1812 km. Konflikt pomiędzy USA, Izraelem a Iranem, dotykający obecnie także innych krajów w regionie, doprowadził jednak do decyzji o przesunięciu tych zawodów na drugą część sezonu. Konkretny termin nie został jeszcze wybrany.
- Bezpieczeństwo i dobro naszej społeczności zawsze będzie priorytetem FIA. Dziękuję naszemu klubowi członkowskiemu, Katarskiej Federacji Motorowej i Motocyklowej, podobnie jak torowi Lusail oraz ACO i uczestnikom mistrzostw, za wyważone i pełne współpracy podejście, które doprowadziło do tej decyzji. FIA ciągle monitoruje rozwój sytuacji, a jednocześnie łączy się myślami z tymi, którzy zostali dotknięci ostatnimi wydarzeniami. Wyrażamy nadzieję na spokój, bezpieczeństwo i powrót do stabilizacji - powiedział Mohammed Ben Sulayem.
W związku z tym mistrzostwa wystartują na włoskiej Imoli. Autodromo Enzo e Dino Ferrari ugości zawodników w dniach 17-19 kwietnia w ramach sześciogodzinnego wyścigu. Kolejne rundy nie obejmują już Bliskiego Wschodu aż do finału, który zaplanowano na 5-7 listopada w Bahrajnie.
Pomijając F1 i niedawne testy Pirelli, które zbiegły się z czasem z wybuchem wojny, to pierwsza tego typu decyzja w motorsporcie na tak wysokim poziomie. Jest ona o tyle istotna, że pokazuje, z jakim wyprzedzeniem mogą działać kategorie o globalnym zasięgu i ogromnym prestiżu.
F1 w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej
Królowa motorsportu obecnie odczuwa skutki wojny ze względu na problemy z podróżowaniem do Melbourne. Katar czy Zjednoczone Emiraty Arabskie to popularne przystanki na drodze do Australii, które storpedowały plany zespołom i dziennikarzom. Część z nich wybrała inne opcje, jak przesiadki w Singapurze czy nawet Stanach Zjednoczonych, a start sezonu F1 nie jest przez to zagrożony.
Inaczej wyglądają rundy nr 4 i 5, czyli GP Bahrajnu i GP Arabii Saudyjskiej. Do ich terminu, 12 i 19 kwietnia, zostało jeszcze trochę czasu, ale znalezienie zastępstwa oraz podjęcie decyzji o przesunięciu czy odwołaniu to dla F1 dużo trudniejsza sprawa. Te kraje przynoszą Formule 1 fortunę, a sam kalendarz jest znacznie bardziej napakowany niż w WEC.
Seria nie może jednak zwlekać w nieskończoność, szczególnie że nie boryka się jedynie z trudnościami po stronie logistyki. Ataki w Bahrajnie dotknęły dzielnicy, która jest bazą noclegową dla personelu Formuły 1, a uderzenia m.in. w lotniska czy sam Dubaj pokazują, że poziom bezpieczeństwa zmalał drastycznie. Do tego dochodzi sam wizerunek, nadszarpnięty w 2022 roku po ataku na rafinerię w Dżuddzie podczas weekendu Grand Prix, po którym kierowcy byli gotowi zorganizować bunt.
Naturalnie już teraz trwa rozglądanie się za potencjalnymi zastępstwami, wśród których wymienia się głównie europejskie tory. W ich przypadku logistyka stanowi mniejszy ból głowy, co zresztą pokazała pandemia w sezonie 2020. Dostarczenie wyposażenia ciężarówkami to prostsze zadanie, a w takich miejscach jak Portugalia czy Włochy pogoda nie powinna okazać się problematyczna.
To właśnie Algarve i Imolę wymienia się jako faworytów do wskoczenia na wolne miejsce, choć w plotkach przejawia się też Turcja czy Paul Ricard. Tory te są gotowe i nie mają dużego rozbratu z F1. Pomijając Francję, do rozkładu wróciły, gdy świat był zatrzymany przez covid, a Imola utrzymała się w nim aż do zeszłego roku. Algarve jest już zresztą pewne powrotu do harmonogramu na lata 2027 i 2028, a Istanbul Park jest blisko sfinalizowania swoich negocjacji.
Gdyby zaś postanowiono nie organizować czegoś w zamian, najlepsi kierowcy świata dostaliby ponad miesiąc odpoczynku (GP Japonii przypada na 27-29 marca, a weekend w Miami to majówka, 1-3 maja).
Sama F1 kilka dni temu wydała dość proste oświadczenie i podkreśliła, że monitoruje sytuację. W poniedziałek FIA przekazała, że będzie kierować się bezpieczeństwem. Oficjalne stanowiska mówią natomiast znacznie mniej niż działania, takie jak przesunięcie WEC w Katarze.

