Kimi Antonelli wygrał dzisiejszy wyścig F1 na Monzy po starcie z 19. pola. Drugi na mecie był George Russell, a trzeci Max Verstappen, który starał się poprzeszkadzać Mercedesom. Na początku ostre starcie w pierwszej szykanie zaliczyli kierowcy Ferrari, a Charles Leclerc kilka zakrętów dalej roztrzaskał swój bolid.

 

Oceny kierowców są już OTWARTE.

 

Monza faktycznie zgotowała dziś kibicom trochę jojo ścigania, ale na początku emocje zagwarantowało coś innego. Gasly obronił prowadzenie tylko na moment, a za nim w pierwszej szykanie walkę na gołe pięści stoczył duet Ferrari.

Hamilton wcisnął się obok Leclerca w zakręt nr 1, ale był na zewnętrznej zakrętu nr 2. Monakijczyk pojechał tak, aby Brytyjczyk miał mało miejsca i "przypadkiem" znalazł się zbyt blisko pułapki żwirowej. Hamilton na pasie kamieni stracił kilka miejsc, lecz jego kolega nie zajechał dużo dalej. Na końcu drugiego okrążenia Leclerc identycznie jak w 2020 roku stracił kontrolę nad bolidem i potężnie rozbił się w Parabolice. To wymagało przerwania zmagań czerwoną flagą. 

Gasly w międzyczasie był już na P2 i choć przy restarcie postawił się liderującemu Russellowi, to nie miał tempa na nic więcej. Z tyłu coraz realniejszy robił się za to powrót Antonellego, który już po paru okrążeniach od wznowienia jechał na 6. pozycji i ewidentnie miał ochotę na podium lub coś więcej. 

Włoch miał nieprawdopodobne tempo, a przez czerwoną flagę i start na hardach jechał na pośredniej mieszance i musiał mieć z tyłu głowy konieczność wykonania pit stopu. Przebicie się na prowadzenie i jojo walkę o pierwsze miejsce zajęło mu kilka kółek, w trakcie których na czele momentami bywał nawet Verstappen. 

Mercedesy trochę potasowały się z przodu, a następnie dostały zakaz tracenia czasu i miały zbudować przewagę nad Holendrem. Ta nie rosła w niesamowitym tempie, a gdy po awarii Strolla konieczne było VSC, to Antonelli i Verstappen zostali zaproszeni do alei. Russell pozostał na twardym ogumieniu i było jasne, że stanie się dość łatwym celem pod koniec.

Lider mistrzostw nie przebijał się w kosmicznym tempie w drugiej fazie, lecz spokojnie wrócił z P6 i na kilka kółek przed końcem miał kolegę na widelcu. Pierwszą okazję zmarnował na... zniszczonym asfalcie w zakręcie nr 2, przez który nagle znalazł się w żwirze. To jednak nie powstrzymało go, a ze świeżym silnikiem i przewagą po stronie opon miał już proste zadanie.

Russell nie zrobił niczego szczególnie źle, natomiast już po parunastu kółkach można było się domyślać, że wcale nie musi ukończyć przed rywalem. Wczesne przerwanie zawodów nie było aż tak idealne dla Antonellego, aczkolwiek pozwoliło mu finalnie na lepszą strategię i trochę przyspieszyło odrabianie strat. 

Trzeci Verstappen boksował w wyższej kategorii wagowej i raz atakował Russella, a innym razem narzekał na swojego Red Bulla. P3 było jego absolutnym sufitem bez problemów technicznych u konkurencji.

Czwarty Norris nie miał dobrej niedzieli i wiele wskazywało na to, że raczej dojedzie dziś za Piastrim. Australijczyk rozprawił się z nim po restarcie i jechał po prostu wyżej. Obaj mieli te same, twarde opony, na praktycznie cały dystans. Urzędujący mistrz w końcówce przyspieszył i choć miał mały problem, gdy lekko przekombinował przy próbie atakowania kolegi, to ostatecznie rzutem na taśmę przebił się przed niego.

P6 przypadło Hamiltonowi, który przejechał prawie całe zawody na mediumach. Brytyjczyk narzekał na nie przed VSC, a Ferrari odpuściło okazję do zmiany kompletu. Siódmy Gasly nie miał szans, aby odpowiedzieć na tempo czołówki.

Trzy ostatnie punktowane pozycje to tzw. kanapka z dwóch Racing Bulls oraz Colapinto. Lindblad (P8) lepiej wykorzystał sprzęt, a stajnia z Faenzy powróciła do zgarniania paru oczek, choć nie bez wpadek. Tsunoda (P10) spowodował drugie okrążenie rozgrzewkowe przed restartem ze względu na pomyłkę na polach, czemu jeszcze przyjrzą się sędziowie. Colapinto (P9) wypadł za to w żwir po wznowieniu zmagań i jazdy z przodu nagle musiał przerzucić się na atakowanie Haasów czy Williamsów.

Audi ponownie zabrakło niewiele, aby dopisać coś do swojego dorobku. Wyjątkowo słabo spisał się zaś Lawson, który długo jechał z tyłu i był dopiero 14. 

Wyścigu nie ukończyli Stroll i Alonso, którzy mieli awarie, a także Leclerc po dużej kraksie.

Ładowanie danych