Max Verstappen wreszcie wygrał wyścig w nowej erze Formuły 1, dając silnikowi Red Bulla jego pierwszą wiktorię w historii. GP Bahrajnu w Malezji było szalone, absurdalne i na początku totalnie skompromitowało królową motorsportu, gdy bolidy nie były w stanie poradzić sobie z mokrym torem i napotkały jakiś szerszy problem. Top 3 uzupełnili Kimi Antonelli i - wbrew strategii Ferrari - Lewis Hamilton. Ponownie ogromnego pecha miał George Russell, a wtopę pod koniec zaliczył Lando Norris.
Oceny kierowców są już OTWARTE.
Formuła 1 ma za sobą jedną z najdziwniejszych kompromitacji w swojej historii, a dzisiejsze okrążenie rozgrzewkowe zapamiętamy na zawsze. Ze względu na mocne opady, które nadeszły około pół godziny przed zgaśnięciem świateł, konieczne było przełożenie startu. Deszcz był tak mocny, że przypominał ścianę wody z 2009 roku. W takich warunkach nie dało się ścigać.
Wznowienie miało nadejść 40 minut po planowanym czasie. Kierowcy ruszyli za samochodem bezpieczeństwa, aby sprawdzić nawierzchnię, a wtedy na Sepang zaczęły dziać się cuda. Na polach startowych został Lawson, a Hamilton zgłaszał spore problemy i jechał wolno. W pewnym momencie mówił, że wciska gaz i nic się nie dzieje. Następnie dołączyli do niego Ocon i Bottas, za to Hadjar wpadł w aquaplaning i miał szczęście, że w ogóle powrócił do jazdy.
Na torze zapanował chaos, jakiego nie widzieliśmy nigdy. Samochód bezpieczeństwa znalazł się pomiędzy bolidami, a procedura startowa została ostatecznie przerwana. Wyglądało to tak, jakby nowe bolidy dosłownie bały się deszczu, a system zwariował ze względu na opady. Trudno w ogóle oddać słowami skalę tego zamieszania, które zwyczajnie lepiej zobaczyć. Stawka jechała ekstremalnie wolno i nie miała pojęcia, co się dzieje. Verstappen za to śmiał się przez radio. Kłopoty ominęły praktycznie tylko Mercedesa.
Na gorąco w ogóle nie było pewne, co dokładnie się stało, choć chyba nadal nie jest. Pierwsze głosy sugerowały, że problem objął także systemy porządkowe, a nie tylko same bolidy, przez co FIA na szybko wprowadzała jakieś korekty.
Przerwa potrwała kolejnych kilkadziesiąt minut. FIA czekała dłużej, niż należało, jako że trzeba było poradzić sobie z oprogramowaniem i wypracować pewność, że nie dojdzie do powtórki.
Wyścig
Zawody ruszyły 100 minut później, niż powinny. Kierowców ułożono zgodnie z oryginalnym ustawieniem, gdyż bez tego zawodnicy byliby kompletnie przemieszani, lecz i tak zadziało się sporo. Zespoły nie wiedziały, jakie opony będą najlepsze, gdyż tor wydawał się dość suchy, ale miał kilka mokrych miejsc. Część postawiła na przejściówki, a druga część na slicki. Wielbłądy popełniono w McLarenie i Ferrari, gdzie oba bolidy dostały gładkie ogumienie.
Okrążenie rozgrzewkowe pokazało, że to intery były lepszym wyborem, bo w niektórych zakrętach bardzo trudno było utrzymać jakąkolwiek przyczepność. McLaren postanowił naprawić swój błąd i ściągnął Piastriego z powrotem jeszcze przed startem. Ferrari, jak i kilka innych maszyn, wjechało na grid na softach oraz mediumach.
Z pół najlepiej ruszyły Mercedesy. Kierowcy na slickach zostali praktycznie w miejscu, a słabo poszło też Verstappenowi, który spadł na P3. Max jednak miał na tyle tempa, że po paru kółkach poradził sobie z Russellem, a gdy po kolejnych paru okrążeniach z trasy wypadł Bottas, to miał okazję upolować Antonellego po neutralizacji i zmianie opon na suche. Holender zrobił to w przepiękny sposób, jadąc szeroko po zewnętrznej w T1 i mając wewnętrzną w T2, a potem zewnętrzną w T3. Walkę wygrał na dojeździe do T4, a po tym zaczął odstawiać konkurencję.
Ten manewr z jednej strony praktycznie powinien był zapewnić mu zwycięstwo, a z drugiej tempo wyścigowe i tak zrobiłoby to później. Verstappen mimo tego oddał P1 pod VSC na 44. okrążeniu, gdy na poboczu stanął Albon, a Mercedesy zostały na torze. Czterokrotny mistrz nie musiał natomiast wykonywać pogoni, bo po jednej pętli również Srebrne Strzały zanurkowały do pit lane.
VSC zmieniło się wkrótce w pełny SC, bo bolid Williamsa utknął na biegu. Trwało to dobrych kilka okrążeń, właśnie przez specyfikę usterki i konieczność wypuszczenia czerwonego Mercedesa. Gdy zaś ten miał już zaliczyć ostatnie okrążenie, to awarii uległ Russell. Jednocześnie, gdy George zatrzymywał się z boku, bliski staranowania rywali był Norris, który zagapił się i musiał uciekać na pobocze, tracąc przy tym kilka miejsc.
Wznowienie nie przyniosło trzęsienia ziemi. Verstappen jak zwykle ruszył po profesorsku, choć Antonelli był bardzo szybki i próbował trzymać się w okolicach sekundy. P3 nie utrzymał za to Hadjar, którego najpierw zaatakował bardzo szybki Hamilton, a potem Leclerc.
Niezależnie od zgarnięcia miejsc 3-4 to Scuderia jest dziś największym przegranym dnia, może z wyjątkiem Stefano Domenicalego i nowych przepisów w deszczu. Strategiczna pomyłka, przez którą Hamilton tracił minutę, a Leclerc jechał na końcu i na złych oponach, pogrzebała szansę na zwycięstwo. Jak gdyby tego było mało, Monakijczyk na samym początku miał jeszcze kontakt z Hulkenbergiem.
Hadjar, mimo stracenia dwóch miejsc na koniec, ogólnie kolejny raz pokazał się bardzo dobrze. Lepszy weekend ponownie miał też Piastri, a tym razem nie okrasił go wpadką, w przeciwieństwie do kolegi. Australijczyk ukończył jako szósty, a po restarcie musiał ostro powalczyć z Lawsonem, zresztą przez kilka zakrętów. Nowozelandczyk jak zwykle bił się twardo, lecz w gorszym aucie musiał uznać wyższość McLarena.
W punktach, i to aż na P8, utrzymał się Alonso. Hiszpan przez cały weekend flirtował z pierwszą dziesiątką, a w wyścigu nie spuścił z tonu. Udało mu się pięknie rozprawić z Lindbladem, a pod koniec nie dać się złapać Norrisowi. Urzędujący mistrz wpadł na metę na P9, choć musi jeszcze wytłumaczyć się sędziom ze swojej wtopy.
Ostatni punkcik zgarnął Lindblad, a P11 znów trafiło w ręce Hulkenberga, któremu także zdarzyło się trzymać dziś w top 10. Reszta stawki nie była dziś aż tak widoczna, aczkolwiek Ocon na pewnym etapie jechał w top 6, a Stroll również momentami pukał do pierwszej dziesiątki.
Kierowcy uniknęli dziś rozbijania maszyn w trudnych warunkach. Kolizję z Sainzem spowodował Bortoleto, dostając za to 10 sekund kary, ale obaj uczestnicy pojechali dalej.
Ładowanie danych
