Lando Norris wygrał GP Holandii 2026 po przeciągnięciu ostatniego pit stopu i pięknym ataku na Kimiego Antonellego. Lider mistrzostw F1 dojechał do mety na P2, ale z pomocą kontrowersyjnego polecenia zespołowego, które wykonał trzeci dziś George Russell. Kolejne punkty zdobył Fernando Alonso w Astonie Martinie, a wyścig na Zandvoort rozpoczął się od trzęsienia ziemi i potężnej kraksy Maxa Verstappena.
Oceny kierowców są już OTWARTE.
To była dużo ciekawsza niedziela, niż mógł sugerować wczorajszy sprint. Do gry jeszcze przed startem weszła pogoda, a tor był wilgotny po opadach, choć wszyscy zaczynali na gładkim ogumieniu.
Norris obronił prowadzenie po starcie wyścigu, ale rywalizacja nie potrwała zbyt długo. W ostatnim zakręcie otwierającego kółka Verstappen najechał na mokrą część tarki po wewnętrznej i został wystrzelony w bandę na pochylonej sekcji. Uderzenie było mocne, a Holender miał szczęście, że nie zgarnął kogoś jeszcze. Za nim w podobny sposób obrócił się też Bortoleto, a Hulkenberg w jakiś absurdalny sposób, nie widząc nic i wybierając dobrze w sytuacji 50/50, cudem w niego nie wjechał.
Ze względu na taki wypadek konieczna była czerwona flaga. Restart odbył się z pól, a tym razem lepiej rozegrał go Antonelli. Włoch zyskał już na pierwszym starcie, a potem ruszył z P2 i objął prowadzenie po ładnym ataku na Norrisa. McLaren miał za to lepsze tempo niż wczoraj i długo trzymał się za Mercedesem.
Pierwsze pit stopy tej dwójki zostały odbyte jednocześnie, a drugi został odsunięty w czasie, w ulubionym stylu urzędującego mistrza. Ten miał jakieś 7 kółek przewagi na kolejnym komplecie i błyskawicznie odrobił 6 sekund straty. Dodatkowo trafił na dobry moment, gdy Antonelli na trochę utknął za Hamiltonem, który również przeciągał zjazd. To pozwoliło Norrisowi napędzić się z tyłu i wykonać piękny atak po zewnętrznej zakrętu nr 1, w którym Ferrari trochę przeszkodziło Kimiemu. Tyle wystarczyło, aby Lando objął wirtualne prowadzenie, a potem wygrał wyścig.
Mercedes próbował jeszcze wykorzystania VSC pod koniec, lecz ugrał na tym tylko wewnętrzne zamieszanie. Antonelli spadł za Russella, a ten został poproszony o puszczenie kolegi. Mimo marudzenia zrobił to, przez co został wystawiony na pożarcie Hamiltonowi. Przed utratą P3 uchronił go kolejny VSC, wypuszczony po przedziwnej kolizji Williamsów, za którą ukarano Sainza.
Ferrari nie popisało się dzisiaj, a siedmiokrotny mistrz kilkukrotnie nakrzyczał na swój zespół przez radio. Hamilton i Leclerc przeszkadzali sobie, aczkolwiek P4 i P5 nie musiało być ich sufitem, ale Scuderia nie była dziś tak mocna jak konkurencja. W czołówce udało się jej ograć tylko Piastriego. Australijczyk po restarcie próbował innej taktyki, jadąc na hardach, co zresztą skończyło się zaskakującym zyskaniem pozycji. Później jednak, również przez gorszy pit stop, poniósł straty i dojechał na P6.
Miejsce nr 7 przypadło Lawsonowi w Red Bullu, który po drodze został ukarany za nierespektowanie żółtych flag. Nikt inny natomiast nie mógł mu zagrozić, jako że inni jechali już dużo słabszymi autami, a Racing Bulls nie błyszczało tak jak w paru poprzednich rundach.
P8 zgarnął Hulkenberg, dokładając do ratowania po starcie przepiękny atak na Lindblada w zakręcie nr 1. Audi długo jechało na softach, co było interesującym wyborem, choć skutecznym.
Dwa ostatnie punktowane miejsca powędrowały do Alonso i Gasly'ego. Hiszpan trzymał się z przodu, szanował pozycję na torze i wykorzystał strategię pojedynczego postoju. To pozwoliło pokonać paru rywali. Gasly musiał zaś powalczyć m.in. z Tsunodą, a w nagrodę dostał 10. pozycję.
Japończyk był tym zawodnikiem, który musiał najbardziej obejść się smakiem, ale przynajmniej rozprawił się ze swoim kolegą. Ten, podobnie jak Colapinto, był dziś ukarany za wyprzedzanie przy żółtej fladze, co mocno utrudniło mu pracę.
Kary wiszą jeszcze nad Bearmanem i Bortoleto. Ta dwójka dała się złapać na nagle zapalonym czerwonym świetle na wyjeździe z pit lane, tuż przed restartem. Reprezentant Haasa jest w o tyle kłopotliwym położeniu, że na restart nawet nie dotarł, przez co zapewne będzie przesunięty we Włoszech.
Na mecie poza Bearmanem i Verstappenem zabrakło jeszcze Strolla (awaria), Ocona (awaria), Bottasa (awaria) i Albona (zjazd po kolizji z Sainzem).
Ładowanie danych
