Przed rozpoczęciem trzeciej rundy sezonu F3 2026 Maciej Gładysz zamienił z nami kilka słów, podsumowując pierwsze wyścigi po zmianie serii oraz opowiadając o pierwszych wyzwaniach. Kierowca ogólnie ocenia się pozytywnie, ale czuje pewien niedosyt, szczególnie po wizycie w Monako. W tym tygodniu zmierzy się na dobrze znanym sobie Circuit de Barcelona-Catalunya.
Gładysz rozpoczął sezon F3 od całkiem dobrych występów. Szczególnie imponujące było czwarte miejsce w czasówce w Australii, a potem P5 w wyścigu głównym. Ostatnio doszły do tego małe punkty w Monako, które obecnie dają mu P9 w klasyfikacji generalnej.
Jak na szarpany kalendarz zmagań i wizyty na nieznanych sobie obiektach, kierowca ART pozytywnie ocenia swoje wejście na wyższy poziom. Twierdzi, że dysponuje odpowiednim tempem, aby regularnie sięgać po wysokie lokaty, choć widzi też potencjał na więcej.
- Uważam, że sezon zaczynam okej. Pierwsza runda według mnie poszła po naszej myśli. Mniej więcej w taki wynik celowałem. Drugą uważam za mniej udaną, przez to, że czasówka mogła wypaść o wiele lepiej. Potencjał był na top 3. Nie wykorzystałem go, ale wiadomo, zebrałem cenne doświadczenie, będąc pierwszy raz na torze ulicznym. To było fajne przeżycie. Teraz nowa runda w Barcelonie. Mamy auto na bardzo dobrym poziomie i będziemy starać się walczyć o jak najlepsze pozycje.
- Byłem pozytywnie zaskoczony w Melbourne tym, jak wszystko fajnie się ułożyło. Wiadomo, mogło być lepiej, ale i tak pierwsza runda była bardzo udana. W drugim wyścigu potencjał był na o wiele więcej, ale i tak biorąc pod uwagę tempo, jakim dysponuje nasz zespół, ja i moi koledzy jesteśmy bardzo szczęśliwi. Właśnie w to celowałem. Jestem pozytywnie zaskoczony, ale po tych dwóch rundach pozostaje pewien niedosyt. Jutro zamierzam wycisnąć z siebie jeszcze więcej.
Zawodnik z Tarnowa zdradził, że największym zaskoczeniem po przejściu do F3 było ogromne znaczenie zarządzania oponami, które diametralnie różni się od tego, do jakiego przyzwyczajeni są kierowcy niższych serii.
- Uważam, że kluczowe jest zarządzanie oponami. Bardzo ważne jest rozgrzanie opon, zwłaszcza w porównaniu do innych serii juniorskich takich jak Formuła 4 czy formuły regionalne. Tutaj jest to o wiele bardziej zaawansowane i znacznie ważniejsze. Wiadomo, w Eurocupie mieliśmy dwa okrążenia na rozgrzanie, a potem mogliśmy od razu jechać pięć kółek z rzędu. Tutaj mamy jedno szybkie okrążenie i od razu opony muszą być rozgrzane.
- Kluczowe jest też zarządzanie oponami w wyścigu. Naprawdę bardzo zaskoczyło mnie to, jak duża jest różnica w porównaniu z Eurocupem. Tam w zasadzie nie ma degradacji w porównaniu do tego, z czym mam do czynienia tutaj. To duży i ważny przeskok.
Pytany o dalsze plany, Maciek stwierdził, że na tym etapie rywalizacji skupia się jedynie na swoich występach.
- Staram się o tym nie rozmawiać, żeby nie nakładać na siebie niepotrzebnej presji. Chcę jeździć i cieszyć się jazdą, a o tym, co mnie czeka, dowiem się po rundzie na Węgrzech lub pod koniec roku.

