Pomimo mało emocjonującej walki o tytuł miniony sezon F3 dostarczył wiele świetnych momentów, a tegoroczna klasa potwierdziła, że znajduje się w niej kilku bardzo dobrze zapowiadających się kierowców. 

Koniec mistrzostw to odpowiedni dobry moment na podsumowanie tego, jak w ubiegłych miesiącach radzili sobie zawodnicy, którzy swoimi występami próbują wkupić się w serca zespołów F2, by tam móc wejść w ostatni etap na drodze do Formuły 1. 

Ranking bazuje na tym, co pokazali kierowcy w sezonie 2023. Nie bierzemy pod uwagę skali talentu czy sukcesów z poprzednich serii. Wtedy ten ranking wyglądałby zupełnie inaczej, dlatego warto też wspomnieć o tych, którzy w najbliższym czasie mogą odpalić i byli bliscy załapania się do zestawienia, ale ostatecznie wypadli z top 7. 

W oczy najbardziej rzuca się brak Dino Beganovicia i Gabriele'a Miniego. Dino jest wychowankiem Akademii Ferrari, który w tym roku miał przebłyski i bardzo dobrze wszedł w kampanię, ale ostatecznie został najgorzej punktującym reprezentantem Premy, a od Silverstone mocno obniżył loty i nie uzbierał na swoim koncie nawet 100 punktów w klasyfikacji generalnej. 

Miniemu natomiast zabrakło regularności. Sam jestem dużym fanem talentu Włocha i według mnie to kierowca z najwyższym sufitem w stawce, ale Sycylijczyk nie potrafił znaleźć rytmu, a momentami widoczny był także brak wsparcia od lepszego zespołu. Hitech nie jest tak konkurencyjną ekipą jak Prema czy Trident i zarówno Gabriele, jak i rok temu Isack Hadjar pokazali, że da się z brytyjską stajnią walczyć o wygrane. To jednak wciąż za mało na myślenie o mistrzostwie. 

Jeszcze a propos rankingu. Przy każdym nazwisku znajdziecie ocenę szans na awans do F1 w przyszłości, która ma na celu przybliżenie tego, na ile realnie - choć to zawsze trochę subiektywnie - dany junior może liczyć na starty w królowej motorsportu.

 

7. Caio Collet

Rocznik: 2002

Narodowość: Brazylia

Klasyfikacja generalna: 9. miejsce (73 punkty)

Program juniorski: Brak

Szanse na awans w przyszłości do F1: Bardzo niskie

Brazylijczyk jest najstarszym kierowcą w rankingu. Collet swoją przygodę z samochodami jednomiejscowymi zaczął pod koniec 2017 roku, a już w 2018 mógł szczycić się mistrzostwem francuskiej F4. Pomimo dobrego wejścia na juniorski szczebel, sukcesów w kolejnych latach i wsparcia Akademii Alpine Caio nie potrafił wybić się powyżej Formułę 3. 

To już trzeci sezon, gdy 21-latek startuje w F3 i jednocześnie także trzeci, który kończy w top 10. Podobnie jak w poprzednich latach wyróżniał się regularnością i jak na przeciętne możliwości zespołu notował bardzo dobre rezultaty. Osiem razy kończył wyścigi na punktowanych pozycjach, czyli częściej niż jeżdżący dla Tridenta Goethe i zdobył 73 z 75 punktów swojego składu. Co prawda Tommy Smith i Rafael Villagomez, delikatnie mówiąc, orłami kierownicy nie są, ale to nadal rezultat porównywalny do tego, który w ubiegłym roku wykręcił Colapinto (76 oczek). 

Niestety, ale tak dobra postawa reprezentanta Brazylii to nadal za mało, aby przykuć uwagę zespołów F2. Główną rolę odgrywa brak stałego, mocnego finansowania, które umożliwiłoby dalszy rozwój kariery kierowcy z Sao Paulo. Wiele wskazuje na to, że Caio będzie musiał szukać opcji nawet poza Europą.

Brazylijczyk stworzył sobie w F3 na tyle solidną markę, że powinien przykuwać zainteresowanie z innych serii, ale jego szanse na awans do F1 są znikome i stąd w rubryce pojawił się dopisek „bardzo niskie”.  

Zdjęcie

fot. Van Amersfoort Racing

 

6. Taylor Barnard

Rocznik: 2004

Narodowość: Wielka Brytania

Klasyfikacja generalna: 10. miejsce (72 punkty)

Program juniorski: Brak

Szanse na awans w przyszłości do F1: Niskie

Taylor Barnard to jeden z największych wygranych sezonu 2023. Śledzący poczynania Brytyjczyka w regionalnych F4 sugerowali, że warto zwrócić na niego uwagę, aczkolwiek wicemistrz niemieckiej Formuły 4 przerósł oczekiwania. 

Nastolatek z Norwich od początku pokazywał, że jest konkurencyjny i stać go na walkę o punkty, ale eksplozja talentu nastąpiła pod koniec, gdy dzięki dobrej strategii Jenzera wygrał wyścig główny w Belgii, a kampanię zamknął finiszem w top 3 na Monzy. Ostatnie dwa weekendy wywindowały go do pierwszej dziesiątki klasyfikacji generalnej i pozwoliły przebić wynik Yukiego Tsunody z sezonu 2019. 

Do tej pory to właśnie Japończyk był najlepiej punktującym kierowcą Jenzer Motorsport z 67 punktami na koncie, a wyniki Taylora są o tyle imponujące, że ekipa ze Szwajcarii obok PHM Racing i Carlina jest najsłabszą siłą w stawce. 

Chwilowo szanse Barnarda na awans do F1 oceniam na niskie, ale jest duża szansa, że w najbliższej przyszłości ulegnie to zmianie. Po takim sezonie powinien przykuć uwagę czołowych akademii i gdybym miał typować, to profilem idealnie pasuje do Williamsa. Brytyjczyk, który niekoniecznie jest uznawany za topowy talent, ale ma papiery i umiejętności na ściganie na wysokim poziomie, może być łakomym kąskiem oraz nazwiskiem jak najbardziej w zasięgu stajni z Grove.

Gdyby udało mu się złapać kontrakt w programie juniorskim i fotel w lepszym zespole Formuły 3, jego notowania uległyby znacznej poprawie.

Zdjęcie

fot. Jenzer Motorsport

 

5. Zak O'Sullivan

Rocznik: 2005

Narodowość: Wielka Brytania

Klasyfikacja generalna: 2. miejsce (119 punktów)

Program juniorski: Akademia Williamsa

Szanse na awans w przyszłości do F1: Wysokie

Piąte miejsce dla wychowanka Williamsa jest o tyle ciekawym przypadkiem, że patrząc wyłącznie na wynik końcowy, niełatwo przyczepić się do postawy O'Sullivana. W końcu 18-latek został wicemistrzem serii, był najlepiej punktującym zawodnikiem mocnego składu Premy, a przedsezonowe oczekiwania w dużej części spełnił. 

Pomimo tego trudno nie odnieść wrażenia, że pozycja końcowa Zaka jest nieco zawyżona w odniesieniu do tego, ile pokazał na torze. Były pojedyncze rundy, w których wyglądał świetnie, jak w Austrii czy na Węgrzech, ale brakowało mu systematyczności. Raptem dziewięć wyścigów ukończonych na punktowanych pozycjach czy trzy rundy, z których wyjeżdżał bez żadnego dopisku w klasyfikacji generalnej, pokazują, gdzie leży największy problem w ocenie O'Sullivana.

Potrafił wstrzelić się z formą i wtedy bywał spektakularny, ale miał równie dużo upadków i weekendów lub pojedynczych wyścigów, gdy znikał z radarów i wyglądał zdecydowanie najsłabiej z tercetu Premy. Brak regularności sprawił, że trudno osadzić go w tym rankingu wyżej, choć logika podpowiada, że drugi najlepiej punktujący kierowca powinien być przynajmniej na podium. 

Jednocześnie z tegorocznego składu F3 Zak jest jednym z tych, który ma największe szanse na ewentualny awans do Formuły 1. Brytyjczyk jest juniorem cenionym na Wyspach, ma bardzo mocne CV jak na tak młody wiek, a i dla Williamsa możliwość dania miejsca w swoim zespole rodakowi z własnego programu brzmi jak scenariusz idealny. 

Jeżeli ekipa z Grove będzie w stanie odpowiednio poprowadzić rozwój swojego podopiecznego w Formule 2, to 18-latek szybko może stać się faworytem do awansu. Obecny skład dziewięciokrotnych mistrzów klasyfikacji konstruktorów może w niedalekiej przyszłości ulec gruntownej zmianie, co otworzyłoby drzwi do wejścia do królowej motorsportu.

Zdjęcie

fot. Prema Team

 

4. Paul Aron

Rocznik: 2004

Narodowość: Estonia

Klasyfikacja generalna: 3. miejsce (112 punktów)

Program juniorski: Akademia Mercedesa

Szanse na awans w przyszłości do F1: Niskie

Tak, tutaj kryje się druga część kontrowersji związanej z obniżeniem pozycji Zaka O'Sullivana. Czwarte miejsce w zestawieniu dostał Paul Aron, czyli zespołowy kolega z Premy, który punktowo zaliczył gorszą kampanię od Brytyjczyka i ostatecznie zajął 3. miejsce w klasyfikacji generalnej.

Niezależnie od pozycji końcowej to właśnie postawa Estończyka wzbudziła lepsze wrażenie aniżeli rok młodszego zawodnika. Paul w ostatnich miesiącach był definicją słowa „regularność”. Czternaście finiszów na punktowanych pozycjach, za każdym razem w kwalifikacjach zajmował miejsce w top 12 i jako jedyny w całej stawce zdobywał oczka w każdy weekend. 

Aron przerósł oczekiwania, bo miał być najsłabszym nazwiskiem z tercetu włoskiej stajni, a okazał się najsolidniejszym i prawie najlepiej punktującym. W jego jeździe było widać dużą dojrzałość, a jak na ten wiek i poziom podejmował wiele dobrych, przemyślanych decyzji na torze oraz potrafił zachować chłodną głowę. 

Dla Estończyka ten rok jest o tyle ważny, że wyszedł z cienia Dino Beganovicia i Gabriele Miniego o których najwięcej się mówiło po ubiegłorocznych startach w FRECA. Dodatkowo jest to dobry okres do zyskania pewności siebie przed próbą powalczenia o tytuł w sezonie 2024, choć należy również brać pod uwagę scenariusz, w którym zawodnik z Tallina już teraz wejdzie do Formuły 2.

Co prawda napisałem dużo ciepłych słów o kierowcy programu Mercedesa, ale realnie jego szanse na F1 oceniam na niskie. Jedyny scenariusz, w którym widzę miejsce dla Paula na tym poziomie, jest przepalenie Andrei Kimiego Antonelliego przez ekipę z Brackley lub zmiana akademii przez samego Arona. Rozwinięcie Włocha jest jednym z priorytetów nie tak dawnych mistrzów F1, więc 19-latek może jedynie liczyć na potknięcia swojego młodszego rywala.

May be an image of 8 people i tekst

fot. Prema Team

 

3. Franco Colapinto

Rocznik: 2003

Narodowość: Argentyna

Klasyfikacja generalna: 4. miejsce (110 punktów)

Program juniorski: Akademia Williamsa

Szanse na awans w przyszłości do F1: Niskie

Podium rankingu otwiera 20-letni Franco Colapinto. Dla Argentyńczyka był to drugi sezon na poziomie F3 i kolejny, w którym jest wymieniany wśród najlepszych nazwisk w stawce. Bardzo dobry rok 2022 otworzył mu drzwi do Akademii Williamsa i pozwolił awansować do MP Motorsport, z którym o mały włos nie wywalczył 2. miejsca w klasyfikacji generalnej.

Colapinto dzięki wygranej w sprincie podchodził do wyścigu głównego we Włoszech jako wicelider generalki, ale w wyniku błędu Villagomeza został wypchnięty z toru i przedwcześnie zakończył wyścig.

Franco może czuć niedosyt, że nie dostał szansy na powalczenie o obronienie top 2, ale nadal wykręcenie 110 punktów w barwach MP Motorsport jest dużym osiągnięciem, a Argentyńczyk udowodnił, że warto rozważyć jego awans do F2. Wygrał aż 14 z 18 wyścigowych pojedynków wewnątrz zespołu, z czego w dwóch przypadkach nie dojechał do mety. Lepszy bilans w przeciwko kolegom z ekipy ma tylko Sophia Floersch, która była górą 15 razy.

Kierowca MP to kolejny przykład słowa regularność. On i Paul Aron są jedynymi zawodnikami, którym udało się ukończyć wszystkie czasówki w top 12, dającym odwrócenie kolejności w sprincie, dzięki czemu 14-krotnie zajmował punktowane lokaty. Dodatkowo z zawodów sprinterskich uciułał aż 51 oczek - najwięcej w stawce - co stanowi blisko połowę jego dorobku.

Gdyby byłemu podopiecznemu agencji Fernando Alonso udało się znaleźć fotel w Formule 2, zostałby pierwszym reprezentantem Argentyny na tym poziomie od 2014 roku, gdy cztery rundy w barwach niemieckiego Hilmer Motorsport przejechał Facu Regalia. 

Szanse 20-latka na wejście do F1 oceniam jednak na niskie. Z jednej strony zawodnik rodem z Buenos Aires to bardzo solidny junior, ale nie tak utalentowany jak Zak O'Sullivan. Colapinto - podobnie jak Aron - musi więc liczyć na wpadkę swojego kolegi z programu.

Oprócz tego nie ma pewnego finansowania i już w tym roku miał trudności ze spięciem budżetu na starty w Formule 3, co może stanowić przeszkodę przy awansie do F2. W piątek na argentyńskim „X” - czyli Twitterze - ruszył hasztag , który ma na celu nagłośnienie braku finansowania. Temat w kilka godzin stał się lokalnym numerem jeden na platformie, co pokazuje, jak dużym wsparciem swoich rodaków cieszy się Franco.

Zdjęcie

fot. MP Motorsport

 

2. Pepe Marti

Rocznik: 2005

Narodowość: Hiszpania

Klasyfikacja generalna: 5. miejsce (105 punktów)

Program juniorski: Akademia Red Bulla

Szanse na awans w przyszłości do F1: Średnie

Pepe Marti jest największym wygranym minionej kampanii. Kariera Hiszpana do tej pory nie układała się idealnie, co pokazał w 2022 roku w Formule 3. Barcelończyk w Camposie uciułał raptem 2 oczka i wyraźnie przegrywał rywalizację z Davidem Vidalesem, a nawet wchodzącymi na pojedyncze wyścigi Oliverem Goethe i Sebastianem Montoyą. 

W tym roku Martiemu, niczym Piotrowi Zielińskiemu, przeskoczyło coś w głowie i niespodziewanie zaczął dowozić rezultaty ponad możliwości Camposa. Podopieczny agencji Fernando Alonso od początku sezonu zachwycał bardzo dobrym tempem, zwłaszcza na pojedynczym okrążeniu, czego dowodem są 2 zdobyte pole position. 

Świetna postawa Pepe nie przeszła niezauważenie i 18-latek był wielokrotnie widywany w padoku razem z Helmutem Marko czy przedstawicielami Red Bulla. Ostatecznie chwilę przed GP Włoch udało się dopiąć szczegóły umowy i 5. najlepiej punktujący kierowca sezonu 2023 dołączył do programu „Byków”.

O fotel w 2024 roku nie powinien się martwić, bo o ile stajnia nie finansuje miejsc, tak ma w kilku ekipach Formuły 2 swoich ludzi, z których jacyś juniorzy zwolnią miejsca. Mało prawdopodobne, że za rok w F2 zobaczymy Dennisa Haugera, Ayumu Iwasę czy Enzo Fittipaldiego, co oznacza przesunięcia i szansę właśnie dla niego.

Największym problemem Katalończyka może okazać się to, że Red Bull miewa obecnie problemy z promowaniem swoich podopiecznych do królowej motorsportu. W ostatnich dwóch latach ich reprezentacja na zapleczu F1 była liczna, a pomimo tego żaden z ich kierowców nie dostał głównego miejsca w AlphaTauri. Jedynym, któremu udało się zadebiutować, jest Liam Lawson, ale przecież Nowozelandczyk skorzystał na pechu kontuzjowanego Daniela Ricciardo. Stąd przy szansach na awans pojawił się wpis „średnie”. 

Zdjęcie

fot. Campos Racing

 

1. Gabriel Bortoleto

Rocznik: 2004

Narodowość: Brazylia

Klasyfikacja generalna: 1. miejsce (164 punkty)

Program juniorski: Brak

Szanse na awans w przyszłości do F1: Średnie

Trudno byłoby na samym szczycie umieścić kogokolwiek innego niż Gabriel Bortoleto. Zawodnik Tridentu był w tym roku niemalże bezbłędny i od początku do końca miał pełną kontrolę nad sytuacją w klasyfikacji generalnej. Piętnaście finiszów w punktach, sześć podiów i przede wszystkim wielki spokój i dojrzałość w jeździe. 

Gabriel był do bólu skuteczny i pomimo tego, że w pojedynczych rundach czystym tempem nie zachwycał równie mocno jak Marti, Mini czy O'Sullivan, to wyróżniał się na ich tle konsekwencją.

To był najpewniej wywalczony tytuł od 2019 roku, ale pomimo tylu ciepłych słów z tyłu głowy mam myśl, że to może być mistrz w stylu Dennisa Haugera. Bortoleto od początku przygody z bolidami wykazuje się przyzwoitością, ale do tej pory co roku przegrywał rywalizację z najbardziej utalentowanymi juniorami. We włoskiej F4 w 2020 roku oglądał plecy Beganovicia, Miniego i nawet Edgara, a w kampanii FRECA 2022 do Włocha i Szweda doszedł Paul Aron. 

Tak mocny rok w wykonaniu 19-latka jest sporym zaskoczeniem. Nawet w przedsezonowych typowaniach nikt nie stawiał, że debiutant może powalczyć o mistrzostwo. Trudno powiedzieć, czy to jednorazowy wystrzał spowodowany idealnym zrozumieniem specyfikacji F3 we współpracy z Tridentem, czy faktycznie Gabriel tak mocno poprawił swoje osiągi i będzie je w stanie przełożyć również poziom wyżej. 

W tej chwili jego szanse oceniam na „średnie”, bo najbliższe miesiące powiedzą nam więcej. Przyszłość Bortoleto stoi pod znakiem zapytania, bowiem w najbliższym czasie powinien podpisać umowę w jednym z programów juniorskich i nowym zespołem F2. Trudno więc przewidzieć, czy od razu dostanie fotel w ekipie walczącej o wygrane, czy będzie musiał przebijać się z dolnej części stawki. 

fot. Trident Team