Maciej Gładysz zajął trzecie miejsce w wyścigu głównym Formuły 3 na Silverstone. Polak na metę wpadł jako czwarty, ale zyskał na ukaraniu rywala.
Gładysz od początku pokazywał niezłe tempo na słynnym brytyjskim obiekcie. W kwalifikacjach wykręcił 8. czas, co dało mu P5 na starcie sobotniego sprintu oraz niedzielne P8.
Podium było blisko już wczoraj, ale kierowca ART musiał zadowolić się 6. pozycją i stratą tylko 0,4 sekundy do czołowej trójki. Maciek powetował to sobie jednak dzisiaj, choć początkowo nic nie zwiastowało aż takiego awansu.
Gładysz przebił się na P7 i choć na chwilę wskoczył na P6, to wkrótce po tym rywal wziął na nim rewanż. Dopiero w drugiej połowie zmagań Tarnowianin przyspieszył i rozprawił się z dwoma innymi zawodnikami. Nie zabrakło przy tym kontrowersji, w których Polak delikatnie ściął zakręt i jednocześnie zdenerwował się na Fionna McLaughlina za puszczenie hamulców oraz próbę wypchnięcia w walce.
Na trzy kółka przed końcem na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa, a Maciek zajmował wtedy 5. lokatę. Wyścig udało się wznowić na króciutki sprint do mety, a Gładysz wykorzystał to i przeskoczył jeszcze na 4. miejsce. Podium dała mu kara 10 sekund, jaką otrzymał Theophile Nael, co zresztą doprowadziło do zabawnej sytuacji.
Gładysz zachował się tak, jakby nie miał świadomości, co się stało, więc zanurkował do alei przy dawnej prostej startowej, gdzie normalnie stacjonują ekipy serii juniorskich. Celebracja opóźniła się trochę, ale musiała wystartować w niepełnym składzie. Maciek opuścił tzw. cooldown room i hymn, lecz ostatecznie załapał się na końcówkę i oblewanie szampanem.
Zwycięzcą został Matteo de Palo z Tridenta, który jest wspierany przez McLarena. Drugie miejsce zgarnął Ernesto Rivera, podopieczny Red Bulla.
To nie koniec emocji z udziałem polskich kierowców. O 12:15 Roman Biliński wyruszy do walki w F2 z P4.

