Tor Poznań uzyskał możliwość ponownego otwarcia swoich bram w ramach wstrzymania wykonania decyzji o zamknięciu obiektu. To efekt złożonego dziś wniosku, ale też ogromnego poruszenia społecznego, które przekroczyło najśmielsze oczekiwania wyścigowego światka. Sprawa nie jest jeszcze w pełni zakończona, a politycy zapowiadają konieczność znalezienia prawnych rozwiązań, aby uniknąć takich klinczów w przyszłości.

Od nieco ponad doby cała motoryzacyjna i sportowa Polska, a na pewnym etapie nawet szersze grono, żyły tematem wybitnie kontrowersyjnego zamknięcia Toru Poznań przez GIOŚ. Powodem był hałas, na który skarżyli się mieszkańcy. Z uwagi na bliskość lotniska, fakt istnienia toru od 1977 roku oraz jego znaczenie dla dyscypliny wystąpiło tu powszechne oburzenie, uznawane za ogromny absurd.

Naturalnie do zamknięcia nie doszło z dnia na dzień. Automobilklub Wielkopolski zajmował się sprawą od dawna i poczynił inwestycje, obniżając poziom hałasu właśnie ze względu na skargi. Nie udało mu się jednak zrobić tego w stopniu wystarczającym, co doprowadziło do tego, że przepisy były tu nieugięte. Decyzja, jak pisał GIOŚ, nie miała nawet charakteru uznaniowego.

- W toku postępowania organ umożliwił prowadzącemu tor podjęcie działań technicznych mających na celu ograniczenie emisji hałasu, w szczególności poprzez budowę i modernizację ekranów akustycznych. Wyznaczono także dodatkowe terminy na usunięcie naruszeń. Pomimo tych działań i upływu czasu nie wykazano trwałego dotrzymania dopuszczalnych norm hałasu - czytamy w komunikacie.

- Zgodnie z obowiązującymi przepisami ustawy Prawo ochrony środowiska, w przypadku nieusunięcia naruszeń w wyznaczonym terminie, organ inspekcji ma obowiązek wstrzymać użytkowanie instalacji. W tej sytuacji organy Inspekcji Ochrony Środowiska nie miały możliwości podjęcia innego rozstrzygnięcia.

Tymczasowa furtka

Tłumaczenie nie eliminowało natomiast wielu wątpliwości i kontrowersji, jakie wyrosły wokół. Jasne było, że Automobilklub Wielkopolski nie zbagatelizował problemu i poczynił pewne kroki, choć niewystarczające dla niższych norm w części okolicy. Finalnie padł zaś ofiarą systemu prawnego, który pozostawiał tylko jedno rozstrzygnięcie, bez możliwości wzięcia pod uwagę innych względów, od roli obiektu po narastające absurdy.

Na szczęście różne strony, w tym Ministerstwo Sportu czy prezydent Poznania, deklarowały chęć pomocy i niedopuszczenia do zniknięcia Toru Poznań z wyścigowej mapy. Dodatkowo na horyzoncie pojawiło się niezwykle istotne tymczasowe wyjście, czyli zawieszenie wykonania decyzji. Jest ono o tyle ważne, że mogło pozwolić uniknąć ponoszenia kosztów utrzymania obiektu bez możliwości prowadzenia działalności.

Hanna Kończal, Główna Inspektor, obiecała dziś na briefingu prasowym, że wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji zostanie rozpatrzony niezwłocznie, gdy tylko wpłynie. Okazało się, że przesłano go w trakcie spotkania z dziennikarzami. Już kilka godzin później Tor Poznań dowiedział się, iż może wznowić działalność. Następnie będzie oczekiwał na rozstrzygnięcie sądowe i inne zmiany.

- Główny Inspektor Ochrony Środowiska wstrzymał wykonanie decyzji o zamknięciu Toru Poznań! Oznacza to, że decyzja o wstrzymaniu działalności toru nie będzie na ten moment realizowana - czytamy w komunikacie Automobilklubu.

- Wniosek Automobilklubu Wielkopolski został uwzględniony m.in. ze względu na: ryzyko poważnych strat i nieodwracalnych skutków, zagrożenie utraty homologacji FIA, wpływ na bezpieczeństwo i szkolenia kierowców, odwołanie licznych wydarzeń sportowych. Decyzja ma charakter tymczasowy i obowiązuje do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez sąd. To ważny krok dla przyszłości polskiego motorsportu i funkcjonowania jedynego toru tej klasy w Polsce.

- Dziękujemy Ministerstwu Sportu i Turystyki, włodarzom Miasta Poznania, mediom oraz przede wszystkim Wam, którzy tak licznie wsparliście nasze działania! Jutro Tor Poznań zostaje otwarty.

Sprawa ta nie jest jeszcze zakończona i to nie tylko dlatego, że wywołała tak wielkie emocje i poruszenie. Wiceminister sportu, Piotr Borys, wspominał o chęci czy wręcz konieczności dostosowania prawa i statusu takich miejsc w sposób, który zapewni im należytą ochronę przed tego typu skargami. Polityk zaznaczył, że tło tej burzy to głównie niechęć jednego z samorządowców i opór mieszkańców jednej gminy, która ma obniżone parametry dopuszczalnego dźwięku i nie chce ich zmieniać.

Stowarzyszenie mieszkańców reaguje

Jednocześnie swój komunikat opublikowało również Stowarzyszenie Przyjaciół Przeźmierowa i Baranowa, które zostało wskazane jako organizacja mogąca stać za licznymi skargami oraz naciskami, co zresztą pasuje nawet do jej facebookowego opisu strony. Stowarzyszenie początkowo nazwało wczorajszą decyzję „oczekiwaną”, ale w obliczu ogromnego natarcia wściekłych fanów zmieniło treść posta. 

SPPiB broni się dziś przed atakami i podkreśla, że nigdy nie domagało się zamknięcia Toru Poznań, chciało jedynie doprowadzić do przestrzegania norm, a także nie jest stroną postępowania, którego skutkiem była wczorajsza decyzja. Stowarzyszenie czuje się wręcz „kozłem ofiarnym”, a w ramach obrony pyta o działania Automobilklubu oraz zarzuca mu ignorowanie sygnałów od mieszkańców. 

Pełna treść tego oświadczenia jest dostępna TUTAJ.