We wtorkowy wieczór jedną z najczęściej komentowanych informacji było zamknięcie Toru Poznań przez Głównego Inspektora Ochrony Środowiska. Powodem jest dźwięk, który przeszkadza okolicznym mieszkańcom. Ci jednak postanowili zamieszkać niedaleko normalnie funkcjonującego obiektu oraz... lotniska. Sprawa jest bulwersująca dla motorsportowej społeczności w Polsce, choć zasięgiem przebiła już swoją bańkę. Fani i eksperci widzą w niej absurd, a wyścigowy światek bije na alarm w związku z zarżnięciem jednego z niewielu przyzwoitych miejsc do uprawiania tej dyscypliny w naszym kraju.

14 kwietnia Tor Poznań, de facto najlepszy tego typu obiekt w Polsce, został zamknięty. Nie jest to tylko odwołanie jakiejś imprezy, a całkowite zamknięcie toru z uwagi na uciążliwy dla mieszkańców hałas. Co więcej, doszło do tego w potwornie kontrowersyjnych okolicznościach, wyglądających tak samo komicznie, jak i szokująco. 

Werdykt Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska pochodzi co prawda z 2023 roku, ale był jeszcze analizowany, a Automobilklub Wielkopolski walczył na drodze odwoławczej. Klamka zapadła wczoraj, o czym pisały lokalne media, w tym Głos Wielkopolski czy Radio Poznań. Okazało się, że skargi osób, które zamieszkały wokół naturalnie głośnych obiektów, czyli położonych dosłownie po sąsiedzku lotniska i toru wyścigowego, są zasadne. Choć Ławica i Tor Poznań działają od dawna, to w takich sytuacjach nie są dostatecznie chronione, na czym najmocniej cierpi tor.

- Decyzja została wydana w 2023 roku z uwagi na to, że sąsiedzi skarżą się na wydobywający się z toru hałas. Były robione badania i rzeczywiście mieliśmy przekroczenia na dwóch ulicach, które są blisko toru.

- Decyzja prezydenta Poznania z 2009 roku, trochę krzywdząca dla nas, obniżyła dźwięk do 50 decybeli, gdzie na pozostałych ulicach jest 55 decybeli. Zrobiliśmy odwołanie od tej decyzji, ale Główny Inspektorat Ochrony Środowiska w dniu dzisiejszym podtrzymał ją. Z dniem dzisiejszym Tor Poznań jako instalacja musi zostać zamknięty. Tym sposobem jedyny w Polsce homologowany obiekt został zamknięty - skomentował Bartosz Bieliński, prezes Automobilklubu Wielkopolski, dla Głosu Wielkopolski.

„Sport motorowy w Polsce przestaje istnieć”

Poznań nie posiada toru najwyższej klasy, ale jak na polskie warunki jest to lokalizacja kultowa, przyzwoita i goszcząca wiele wydarzeń: od kartingu, przez rallycross, aż po wyścigi samochodowe. To arena zmagań mistrzostw Polski, samochodowych oraz motocyklowych, czy nawet przestrzeń do doskonalenia umiejętności kierowców w ramach poprawiania bezpieczeństwa na drogach. Ten aspekt jest szczególnie istotny, bo nie można sprowadzić go do bycia fanaberią paru fanatyków szybkiej jazdy. 

Popularne hasło, które nakazuje amatorom adrenaliny wyszaleć się na torze, zamiast tworzyć zbędne zagrożenie dla zwykłych uczestników ruchu, również przychodzi tu na myśl. Nawiązywał do tego zresztą prezes Bieliński w rozmowie z Głosem Wielkopolski.

- W dniu dzisiejszym sport motorowy w Polsce przestaje istnieć. Państwo zaostrza przepisy, zabrania driftowania, a gdzie ci młodzi ludzie mają nauczyć się szybkiej jazdy, jak nie na torach, które zostają zamykane? To jest ta bolesna prawda.

Wszyscy, którzy mają cokolwiek wspólnego ze sportem polegającym na kręceniu kierownicą, rozumieją znaczenie istnienia i funkcjonowania takiego obiektu. Ma on swoje jasne zastosowanie, powstał w 1977 roku i sprawdza się na tyle, na ile to możliwe. W Polsce, która posiada słabą tego typu infrastrukturę, pełni po prostu ważną rolę, a przekreślenie jej z powodu naturalnych cech toru wyścigowego budzi zrozumiały sprzeciw.

Powszechne oburzenie

Zamknięcie Toru Poznań odbiło się szerokim echem we wtorkowy wieczór. Historia dotarła do ogólnych mediów i została podłapana przez dziennikarzy, twórców czy popularnych użytkowników portali społecznościowych, m.in. w serwisie X. Zasięgi sięgnęły setek tysięcy czy milionów na poszczególnych postach i rolkach, m.in. Aldony Marciniak czy Patryka Mikiciuka. Kwestią czasu wydają się kolejne głośne publikacje, szczególnie że temat zwyczajnie „grzeje”, robi wyświetlenia, a oburzonych osób nie brakuje.

Decyzja jest w tej chwili praktycznie powszechnie wyśmiewana i przyjmowana z ogromnym zniesmaczeniem, dawno wykraczając poza wyścigową bańkę. W niej zorganizowana została zaś akcja #RATUJMYTORPOZNAŃ, a kolejne działania i informacje powinny ukazać się w środę. Ponadto sam obiekt otrzymał przepotężne wsparcie z wielu stron, które widzą w tym klarowną niesprawiedliwość oraz najczystszy absurd w postaci obciążania innych konsekwencjami własnych wyborów życiowych. Wątpliwości budzi też samo natężenie hałasu i przytoczone przez prezesa wartości.

Motorsportowe środowisko nie zamierza się poddawać, a sprawa na pewno nie jest, nomen omen, zamknięta. Wtorkowa reakcja internetu pokazuje, że Tor Poznań może trafić na nagłówki w całym kraju. Presja społeczna potrafi przecież zdziałać wiele, lecz pójdą za tym także inne ruchy. Automobilklub Wielkopolski planuje teraz skargę kasacyjną w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie oraz wniosek o zawieszenie wykonania decyzji do czasu rozpatrzenia skargi.