Ryo Hirakawa awansował z P13 na P10 po karach, które nałożono na Oscara Piastriego i obu kierowców Alpine. Dla Japończyka oznacza to zdobycie jednego punktu w nieoczekiwanym debiucie w Formule 1. 

Jeszcze w trakcie wyścigu sędziowie zapowiedzieli, że incydentem z udziałem Oscara Piastriego i Arvida Lindblada zajmą się po zakończeniu rywalizacji. Analiza przyniosła zaskakującą i dziwnie uzasadnioną decyzję, ale fakty są takie, że Australijczyk otrzymał karę 10 sekund za to, że w celu uniknięcia kolizji nie zjechał z toru. Decyzja arbitrów pozbawiła go punktów (więcej TUTAJ).

Piastri oryginalnie wpadł na metę jako siódmy. Na pozycjach nr 8 i 10 dojechali za to Franco Colapinto oraz Pierre Gasly, którzy po wyścigu również musieli udać się na dywanik. Powodem było podejrzenie o nierespektowanie żółtych flag, jakie pokazano właśnie po starciu Piastriego z Lindbladem.

Okazało się, że obaj kierowcy Alpine zostali uznani za winnych, aczkolwiek nałożono na nich różne kary. Colapinto został potraktowany łagodniej, bo zignorował pojedynczą flagę, a Gasly nie zareagował odpowiednio przy podwójnej. W związku z tym Argentyńczykowi doliczono 10 sekund i 1 punkt karny, a Francuzowi aż 30 sekund (stop-and-go) oraz 2 punkty karne. 

Po karze Piastriego ten duet mógł być na miejscach nr 7 i 9, a ostatecznie wylądował na 15. i 17. lokacie. Reprezentanta McLarena finalnie sklasyfikowano na P13.

W uzasadnieniu sędziów nie znalazło się nic wyjątkowo godnego uwagi. Wspomniano tylko, że zespół i kierowcy uważali, iż doszło do odpowiedniej reakcji, ale zdaniem arbitrów zawodnicy odpuszczali niewystarczająco. Colapinto zresztą był pod lupą dwukrotnie, raz przez pojedynczą, a raz przez podwójną flagę. 

Na karach najbardziej skorzystali Gabriel Bortoleto, Isack Hadjar i Ryo Hirakawa. Cała trójka wjechała na metę poza pierwszą dziesiątką. Dla Japończyka to szczególnie istotna sprawa, jako że już w debiucie udało mu się zdobyć punkt. 

Stajnia z Enstone może natomiast bardzo żałować swoich wpadek. Z powodu kar w górę przesunął się też Liam Lawson (początkowo P9), a Racing Bulls wyjechało z Meksyku z przewagą powiększoną nad Alpine o kolejnych 6 oczek.

Wielkich konsekwencji niestawienia się na rozmowach z dziennikarzami nie poniósł za to George Russell. Ze względu na to, że FIA nie wydała mu zwolnienia, było to przewinienie, a Mercedes dostał za nie grzywnę w wysokości 5 tysięcy euro. Toto Wolff wyjawił po wyścigu, że Brytyjczyk był po prostu zrozpaczony.

Ładowanie danych