Sergio Perez został ukarany po GP Monako 2026 i wypadł z pierwszej dziesiątki, przez co Cadillac stracił swój pierwszy punkt w Formule 1. Na niepowodzeniu rywali skorzystał słabiutki w tym roku Aston. Fernando Alonso awansował na P10 i otworzył konto swojego zespołu. Jednocześnie wiemy już, że przesunięcia w tabeli uniknął Isack Hadjar.

Meksykanin znalazł się dziś na 10. pozycji po tym, jak Nico Hulkenberg został ukarany doliczeniem czasu za stuknięcie Carlosa Sainza. Cadillac nie mógł jednak w pełni świętować pierwszych punktów w królowej motorsportu, bo Perez był podejrzewany o drugi w tym wyścigu błąd na polu startowym.

Pierwsza sytuacja, która zakończyła się przejazdem przez aleję, była typową pomyłką, gdy nagle na gridzie brakuje jednego samochodu. Checo ustawił się na zwolnionym przez Gabriela Bortoleto P16, a nie P18. Sędziowie ukarali go surowo, bo uznali, że miał dzięki temu ogromną przewagę.

Przy restarcie po czerwonej fladze błąd był już mniejszy. Perez po prostu przekroczył swoje pole startowe, a komisja zweryfikowała to na nagraniach i nie miała wątpliwości. Po doliczeniu 10 sekund kierowca spadł na P15, a Fernando Alonso awansował na P10.

W ten sposób pierwsze oczko w sezonie zdobył fatalny Aston Martin, który nawet w Monako nie powinien mieć szans powalczyć o coś więcej. Perez, jakby tego było mało, do swojego występu dorzucił jeszcze reprymendę za próbny start w nieodpowiednim miejscu.

Hadjar utrzymał podium*

W międzyczasie poznaliśmy też losy Isacka Hadjara, który mógł stracić 3. miejsce po tym, jak Red Bull pracował nad bolidem podczas czerwonej flagi. Delegat techniczny wyłapał, że mechanicy Czerwonych Byków zajmowali się samochodem, a gdy zwrócono im na to uwagę, to przestali, wycofali zmiany i nie wymienili żadnych elementów. 

Okazało się, że pracownicy chcieli wymienić świece, ale ostatecznie nie zrobili tego. Pojazd wyruszył do dalszej walki w takim samym stanie jak wcześniej, przez co sędziowie nie podejmowali żadnych działań.

W przypadku potencjalnego naruszenia reguł za samochodem bezpieczeństwa, o co podejrzewano także Lewisa Hamiltona, również nie doczekaliśmy się kar. Zawodnikom zarzucano jazdę zbyt daleko od siebie, powyżej 10 długości bolidu, ale arbitrzy przypomnieli, że w trakcie poprzedniej rundy kontrola wyścigu miała zezwolić na pewną tolerancję podczas neutralizacji. Ma ona na celu umożliwić łatwiejsze przygotowanie opon i jednostek napędowych.

*Podium Hadjara nie jest jeszcze stuprocentowo pewne. Alpine ubiega się o prawo do rewizji kar Pierre'a Gasly'ego za bardzo nietypowo mierzone przekraczanie prędkości w alei serwisowej. Więcej TUTAJ.

Ładowanie danych