George Russell był zdecydowanie najszybszy w ostatnim treningu F1 przed kwalifikacjami w Australii. Kierowcy Ferrari stracili do niego ponad sześć dziesiątych sekundy. Sama sesja była szarpana. Na początku doszło do opóźnienia, potem do awarii Carlosa Sainza, a na koniec mocno rozbił się Kimi Antonelli, którego występ w kwalifikacjach jest zagrożony.

FP3 w pigułce:

- opóźniona sesja,
- Antonelli z potężną kraksą,
- Sainz z awarią,
- Stroll nie wsiadł do bolidu,
- Russell zdecydowanie najszybszy.

Początek sesji został opóźniony o 20 minut z powodu uszkodzenia barier w zakręcie nr 3 po incydencie ze sprintu Formuły 3. Temperatury powietrza i nawierzchni w momencie rozpoczęcia treningu wynosiły odpowiednio 20 i 36 stopni. W odróżnieniu od piątkowych jazd, na końcu alei serwisowej nie ustawiła się długa kolejka chętnych.

Garaże opuścili między innymi Alonso oraz Perez, co było dobrą informacją zważywszy na brak Astona w FP1 i jedynie dwa okrążenia Meksykanina w FP2. Zmagania nie trwały natomiast długo, ponieważ na wjeździe do pitlane zatrzymał się Sainz, który ewidentnie stracił moc. Hiszpan długo przebywał w samochodzie, zanim zdecydował się go opuścić. Początkowo wywieszono żółtą flagę, która następnie przekształciła się w wirtualny samochód bezpieczeństwa, a w końcu w czerwoną flagę. W międzyczasie na poluzowany zagłówek w swojej maszynie narzekał Hulkenberg.

Jazdy wznowiono, gdy do zakończenia pozostawało 39 minut. Większość kierowców wyjechała na miękkiej mieszance, a najlepiej spisał się Leclerc. Za nim uplasowali się Antonelli oraz Hamilton. Czasy były za to znacznie słabsze od tych uzyskanych w piątek.

Kierowcy stopniowo poprawiali swoje wyniki. Najpierw na prowadzeniu był Hamilton, później Piastri, lecz Leclerc ponownie podkręcił tempo i z dużą przewagą wrócił na czoło stawki, wyprzedzając kierowcę McLarena o 0,337 sekundy. Dobrze prezentowali się również reprezentanci Audi - Bortoleto zajmował P6, a Hulkenberg P9.

Problemy nie opuszczały Williamsa i wydawało się, że drugi samochód też zakończy sesję przed czasem. Tak się jednak nie stało, a po chwilowej usterce Albon zdołał wrócić na tor. Tylko jeden bolid do dyspozycji miał także Aston Martin, który po wycofaniu Strolla w trakcie FP2 mógł liczyć na samego Alonso.

Na kilkanaście minut przed końcem sesji szybką próbę podjął Russell. Po pierwszym sektorze urwał Leclercowi sporo, ale musiał odpuścić, bo potężną kraksę zaliczył Antonelli, który mocno atakował tarki w zakrętach 1 i 2, stracił przy tym tylną oś i uderzył w ścianę. Na szczęście Włochowi nic się nie stało, aczkolwiek maszyna została tak mocno uszkodzona, że jego udział w kwalifikacjach stoi pod dużym znakiem zapytania.

Po wznowieniu do końca pozostawały zaledwie trzy minuty, ale nie przeszkodziło to Russellowi w dokończeniu dzieła. Brytyjczyk pojechał znakomite kółko, zdeklasował rywali i ustanowił najlepszy wynik weekendu, 1:19.053. Na P2 wskoczył Hamilton, który stracił do rodaka aż 0,616 sekundy.

Ładowanie danych