Isack Hadjar najprawdopodobniej zostanie zdyskwalifikowany z wyników czasówki F1 w Miami i straci swoje 9. miejsce startowe. Kontrola techniczna pokazała, że podłoga w jego bolidzie Red Bulla ma nieregulaminowe wymiary.

Po zakończeniu kwalifikacji na Florydzie wyścigowy światek debatował nad przesunięciem GP Miami i przygotowywał procedury na wypadek wystąpienia burz, które mogą przerwać niedzielne zmagania. W tę sprawę zaangażowani byli też sędziowie, którzy dopiero w środku nocy czasu polskiego poinformowali o wpadce Red Bulla.

Okazało się, że Czerwone Byki wystawiły wczoraj do rywalizacji nieodpowiedni element, który po lewej i prawej stronie był o 2 mm zbyt szeroki. To kolejne, po silniku Audi u Gabriela Bortoleto, sobotnie naruszenie przepisów technicznych, za które zwykle przysługuje dyskwalifikacja. Jeśli tylko istnieje dowód na to, że samochód nie był regulaminowy przez cały czas trwania zawodów, to taka kara jest po prostu standardowa.

Rozstrzygnięcie tej sprawy poznamy jednak dopiero na kilka godzin przed startem wyścigu, w niedzielne popołudnie. Hadjar został wezwany do arbitrów na godzinę 13:00 czasu polskiego.

Trudno natomiast wyobrazić sobie, aby kierowca mógł ustawić się dziś na 9. polu startowym. Przepisy techniczne traktowane są w sposób zero-jedynkowy i nie zostawiają pola do wytłumaczenia się brakiem złych intencji czy minimalnym niedopatrzeniem.