Po wygraniu w Barcelonie wydawało się, że upał na Red Bull Ringu i degradacja nie będą straszne Ferrari. W rzeczywistości Scuderia przeceniła swoje możliwości i niepotrzebnie starała się walczyć z Mercedesem. Zdaniem Freda Vasseura był to błąd. Co więcej, we wczorajszym wyścigu F1 zawiodły też strategia oraz balans, choć jedno było powiązane z drugim.

Stajnia z Maranello nie dała rady powtórzyć sukcesu z rundy w Hiszpanii. Od piątku tempo czerwonych bolidów nie zachwycało, ale w sobotę ekipie udało się wydobyć więcej potencjału, a zablokowanie pierwszego rzędu uciekło w kontrowersyjnych okolicznościach.

Nie była to jednak zapowiedź potężnego tempa w wyścigu. Ferrari trochę pogubiło się w trakcie najważniejszej sesji weekendu i źle oceniło swoje możliwości, do czego później przyznał się Fred Vasseur.

- Ten weekend był dla nas wyzwaniem. Nie zaczęliśmy dobrze w piątek, mieliśmy problemy w obu treningach oraz nie zdołaliśmy zaliczyć porządnych długich przejazdów. Podnieśliśmy się na jednym okrążeniu w kwalifikacjach, ale prawdopodobnie byliśmy gorzej przygotowani do wyścigu.

- Być może za bardzo skupiliśmy się na Mercedesie. Naciskaliśmy mocno na pierwszych okrążeniach i reagowaliśmy zbyt agresywnie strategią. Chcieliśmy się ich trzymać, a realistycznie to nie był nasz wyścig. Wyciągniemy wnioski - podsumował Francuz.

Z wypowiedzi Charlesa Leclerca wynika, że gorsze przygotowanie przełożyło się na brak odpowiedniego balansu w niedzielę. Samochód spisywał się zupełnie inaczej niż dwa tygodnie temu.

- Trudno nam zrozumieć, co się stało. Z małym zapasem paliwa w sobotę bolid był niezły, przód był mocny, a ja lubię takie auto. W wyścigu przód dalej się trzymał, tylko nie miałem już tyłu. W tym samochodzie nie jest łatwo o dobry balans - mówił Monakijczyk.

- Trudno także zrozumieć układ sił w tym roku. To idzie z jednej skrajności w drugą. Gdy jeden zespół ma ogromne problemy w dany weekend, to w kolejny staje się bardzo konkurencyjny. Wyglądało to tak już w poprzednich latach, lecz prościej było to zrozumieć. Teraz jest inaczej, a porównując z Barceloną, doszło do dużej zmiany.

Hamilton tłumaczy strategię Ferrari

Hamilton był za to głównie pytany o zadziwiającą strategię, czyli zdjęcie twardej mieszanki po 13 okrążeniach oraz założenie miękkiej na 17 kółek w środku wyścigu. Siedmiokrotny mistrz wyjawił, że sam chciał jechać na trzy pit stopy, choć miał na to trochę inny pomysł.

- Chyba na tyle było nas stać. Z jakiegoś powodu brakowało nam tempa. Podczas porannego spotkania ws. strategii powiedziano nam, że to wyścig na dwa pit stopy, a przy trzech będziemy o cztery sekundy wolniejsi. Dostaliśmy taką informację i wczoraj wieczorem, i dziś rano - opowiadał Brytyjczyk.

- Ja byłem w pełni zdecydowany na trzy zjazdy. Myślałem, że degradacja będzie ogromna, jeszcze przy tej temperaturze, chyba najwyższej, jaką mieliśmy od bardzo długiego czasu. Tor miał 50 stopni z hakiem, blisko 60. Myślałem, że degradacja będzie gigantyczna. Chciałem więc wystartować na softach, lecz zespół obawiał się tego i nalegał, aby ruszyć na mediumach. Myślę, że nie był to optymalny wybór, ale prawdopodobnie ukończylibyśmy na podobnym miejscu. Może jakoś dałbym radę ruszyć na softach i wtedy zgarnąć P4. 

- Zacząłem na pośrednich oponach i przez chwilę byłem w stanie trzymać się George'a. Potem zaczął mi odjeżdżać. Pewnie przez brak podciągania się za nim, ale też zwyczajnie urywał mi trochę na prostych. Następnie padły moje tylne opony, bardzo szybko. Nie wiem, czemu balans był taki, aczkolwiek trudno było się utrzymać. To dlatego zatrzymaliśmy się wcześnie i wykonaliśmy trzy pit stopy, zakładając te softy. Może to nie było świetne posunięcie, natomiast przynajmniej dobrze było mieć świeże komplety na później.

- Pierwszy raz w ten weekend jechałem na C3. Przyczepność była słaba, a potem zjechali inni. Nie czułem, że to dobry komplet dla mnie. Z jakiegoś powodu te opony nie działały odpowiednio. Z drugiej strony nie miało znaczenia, co założysz. Ogumienie i tak szybko by się poddało.

Hamilton udzielił wielu ciekawych wypowiedzi po GP Austrii, nazywając weekend Ferrari powrotem do rzeczywistości, chwaląc poprawki Red Bulla i dziwiąc się, czemu Mercedes dostanie pomoc silnikową z ADUO, skoro ma tak dużo mocy. Więcej TUTAJ.