Fred Vasseur wytłumaczył, w jaki sposób Ferrari namieszało we wczorajszym wyścigu F1 w Holandii. Charles Leclerc i Lewis Hamilton zostali zdenerwowani przez działanie własnego zespołu, a szef przyznał się do tego, że jedno zachowanie było po prostu skrajnie głupie.

Rywalizacja na Zandvoort przyniosła kolejne problemy Scuderii. Tempo bolidu SF-26 ponownie wydawało się dużo lepsze, niż wskazuje klasyfikacja końcowa, a więc miejsca 4-5. Ferrari miało kilka szans, aby ukończyć wyżej. Tę ostatnią odebrała wirtualna neutralizacja, aczkolwiek przy dobrym rozegraniu niedzieli przynajmniej jeden bolid mógł być spokojnie na podium.

Tym, co najbardziej rzuciło się w oczy, było strategiczne zamieszanie, którego dopuszczono się w okolicach 40. okrążenia. To wtedy Leclerc wstrzymał Hamiltona, a ekipa nie popisała się i ani nie wydała mu odpowiedniego polecenia, ani nie była z góry zdecydowana na kolejny ruch. Siedmiokrotny mistrz świata jechał więc za kolegą i wściekał się, bo tracił czas. Monakijczyk natomiast najpierw miał zrobić coś odwrotnego niż Russell (tzw. box opposite), a potem był zaskoczony tym, że nie będzie przeciągał stintu, aby wzorem Lando Norrisa mieć przewagę pod koniec.

W transmisji telewizyjnej mogliśmy usłyszeć komunikaty obu zawodników. Hamilton gratulował zespołowi stracenia czasu, a Leclerc nie rozumiał, czemu ma już zjeżdżać. To jednak na Lewisie skupiła się uwaga mediów, gdy o wyjaśnienia poproszono Freda Vasseura. Francuz wyjawił, że Brytyjczyk nie miał wszystkich informacji na temat taktyki, a dopuszczenie do wstrzymywania go było głupie.

- Nie chcieliśmy mu powiedzieć, jaka jest strategia, bo nie zamierzaliśmy wyjawiać tego naszym rywalom. Chcieliśmy, aby nie zjeżdżał już do końca. Był w stanie trzymać Antonellego za sobą i myślę, że byłaby to dobra decyzja. A w przypadku Charlesa zrobiliśmy wielką głupotę. Przeciągnęliśmy pit stop o jedno okrążenie i to wywołało pewne zamieszanie. Nie martwi mnie to. Na odprawie wszystko zostanie wyjaśnione - mówił Vasseur.

- Charles był też trochę sfrustrowany doborem mieszanek, ale myślę, że wszyscy byli pogubieni w tym aspekcie. Norris zaczął na pośrednich, a potem restart wykonał na miękkich, bo różnice pomiędzy wszystkimi oponami były dziś bardzo małe. Trudno było wyraźnie odczytać strategię. Czasem należało ją zmieniać i dostosowywać się na podstawie wniosków, które wyciągaliśmy z działań konkurencji. Dla kierowców to frustrujące, lecz przyjrzymy się temu. 

Gdy przypomniano mu, że Ferrari ma pewną historię ze strategicznymi wpadkami, odparł: - Po wyścigu zawsze można powiedzieć, że lepiej byłoby zjechać na 46. okrążeniu. Ta historia jest taka, że gdy Lewis się zbliżył, to wydaliśmy Charlesowi instrukcję zjazdu. Potem Lewis jechał w jego cieniu, a Charles miał zrobić jeszcze jedno okrążenie. Nie mogliśmy mu nakazać, aby przejechał kolejne za nim i dopiero dokonać zamiany pozycji.

- To nie jest takie łatwe, ale patrząc teraz na ten wyścig, zrobilibyśmy to inaczej. Największy problem polegał na tym, że nie powiedzieliśmy Lewisowi o naszym zamiarze jechania do końca. 

Vasseur w pewnym sensie brzmiał tak jak po GP Węgier, gdzie wskazywał, że problemy zaczęły się od czasówki, a potem Ferrari nie było zbyt wolne, tylko pomyliło się zbyt wiele razy.

- Tempo było dobre, jak w większości wyścigów. Było mocne i mieliśmy duży potencjał, lecz jeśli dziś czegoś nam brakowało, to brało się to z kwalifikacji. Do tego dochodzi to, jak sami wykonujemy nasze zadania. Egzekucja nie była zbyt dobra. Mieliśmy niezły pierwszy start, a potem, ruszając na softach, straciliśmy pozycje względem rywali na mediumach, a poza tym mieliśmy słaby pit stop. Tempo było niezłe, to nie był problem.

- W tym sezonie czasem nie oczekujemy wyników, które mamy. Czasem też oczekujemy lepszych, a napotykamy problemy. W egzekucji naszych działań kryje się więcej niż w potencjale samochodu. Jeżeli chcesz wygrywać, musisz robić perfekcyjną robotę. To tyczy się nas, ale tak samo np. Russella. W sobotę wygrał, a w niedzielę był trzeci i niewiele brakowało mu do P5. Bycie na miejscach 1-6 mocno zależy właśnie od tego.