Pierre Gasly został pozbawiony podium z GP Monako 2026, a na P3 powrócił Isack Hadjar. Kontrowersje z czerwcowego wyścigu F1 doczekały się procesu apelacyjnego, który wygrały Red Bull i McLaren.
Gasly był trzecim kierowcą na mecie rundy w Monako, aczkolwiek po doliczeniu mu czasu spadł na 7. pozycję. To pozwoliło awansować Hadjarowi na P3, jednakże wkrótce wokół nałożonych kar narosły gigantyczne wątpliwości.
Jeszcze w trakcie zmagań można było poważnie zastanawiać się, dlaczego aż tylu klasowych zawodników łapało kary za tak podstawowe błędy. Gdy później odkryto, że przekroczenia w większości wynosiły 0,1 km/h, stało się jasne, że coś tu jest nie tak. Wkrótce wyjawiono, że pomiar prędkości w alei serwisowej opierał się na odcinku uznanym po wyścigu przez FOM za niewłaściwie wyznaczony.
Gasly miał tu początkowo sporo szczęścia, bo jego kary nie zostały odsłużone, przez co czas został mu doliczony. To otworzyło drogę do rewizji incydentów i zmiany decyzji sędziów. Takiego luksusu nie mieli ci, którzy normalnie odsłużyli dodatkowe sekundy na stanowiskach serwisowych, co samo w sobie stawiało przy tym wszystkim ogromny znak zapytania. Powstała tu sytuacja bez dobrego wyjścia, gdyż można było albo zostawić prawdopodobnie błędnie nałożone kary wszystkim, albo cofnąć te sankcje, które w ogóle się da.
Ponowna analiza przyniosła zmianę w wynikach. Sędziowie uznali argumenty stajni z Enstone, która broniła się i telemetrią, i przeliczeniem prędkości w odniesieniu do na nowo obliczonego dystansu. To wywindowało kierowcę Alpine na P3 i zrzuciło Hadjara na P4.
Nie był to natomiast koniec tej sprawy, gdyż chęć złożenia apelacji wyraziły McLaren i Red Bull. Zespoły nie wycofały się z tego pomysłu, a do procesu doszło pod koniec sierpnia. Tu też nie uniknięto kontrowersji z uwagi na to, że apelacja przebiegła za zamkniętymi drzwiami.
Dlaczego Gasly stracił podium?
Werdykt mieliśmy poznać w ciągu paru lub parunastu dni od posiedzenia. FIA opublikowała go dziś, w trakcie 1. treningu F1 przed GP Włoch 2026.
Okazało się, że Międzynarodowy Sąd Apelacyjny FIA (ICA) postanowił przywrócić kary, jakie wcześniej nałożono na Gasly'ego. W liczącym 26 stron dokumencie naturalnie znajduje się wiele bardzo skomplikowanych rzeczy, a najprościej powiedzieć, że sąd uznał sposób przeprowadzenia rewizji przez arbitrów GP Monako za błędny. To dlatego kary nie powinny być cofnięte.
W ramach gigantycznego streszczenia można wyróżnić, że:
1) nawet jeśli oryginalna metoda pomiaru nie była najdokładniejsza, to w momencie ustalenia konkretnej wartości staje się ona ostateczna, a pomiar powinien być taki sam oraz równo stosowany względem wszystkich uczestników;
2) Alpine de facto nie udowodniło, jaki dystans w alei pokonał Gasly;
3) wzięcie pod uwagę innej i nieustalonej oficjalnie wartości odcinka nie było wystarczającą metodą do podważenia oficjalnego pomiaru;
4) modyfikacja pomiaru ze skutkiem wstecznym wobec jednego uczestnika nie jest możliwa po zakończeniu rywalizacji.
- Nie można wymagać od uczestników, aby ci skalibrowali swoje samochody i podejmowali techniczne oraz strategiczne decyzje w odniesieniu do jednej wartości, aby potem, ze skutkiem wstecznym, zmienić metodę pomiaru już po zakończeniu zawodów - czytamy w uzasadnieniu sądu.
- W żadnym momencie trwania weekendu wyścigowego FOM [odpowiedzialny za pomiar] nie zalecił uczestnikom, kontroli wyścigu ani sędziom korzystania z innego pomiaru odcinka w alei serwisowej. To niepodważalne, że FOM i wyznaczona przez FIA jednostka ds. pomiaru oraz sam pomiar są powszechnie stosowanym systemem oceniania przekraczania prędkości w pit lane. To również niepodważalne, że sam dystans nie jest ujawniany uczestnikom, a ci nie mogą przez to niezależnie wybierać, jaki dystans zastosują [do określania prędkości].
- Sąd odrzucił pogląd, wedle którego późniejsza geometryczna rekonstrukcja pomiaru mogła z mocą wsteczną zastąpić ten parametr, na którym opierano się w trakcie trwania zawodów. Powyścigowe ustalenia mogą dowodzić, że FOM uznaje obecnie inną metodę za lepszą i może uzasadniać tak zmiany w odniesieniu do przyszłych wydarzeń. Nie koryguje to jednak punktu odniesienia [oryginalnego] pomiaru, który został oficjalnie ustalony, wielokrotnie potwierdzony i był jednoznacznie stosowany w GP Monako 2026.
ICA odniósł się także do kwestii sportowej uczciwości oraz jednego z argumentów McLarena. Urzędujący mistrzowie wskazali, że w trakcie weekendu doszło do 423 przejazdów przez aleję, a tylko 11 z nich skończyło się karami.
- Przeważająca większość przejazdów nie skutkowała naruszeniem przepisów w odniesieniu do oryginalnego pomiaru. Uczestnicy mogli obserwować sposób pomiaru w trakcie treningów i odpowiednio dostosować swoje ograniczniki. Ci, którzy pozostawili większy zapas, zrezygnowali z potencjału sportowego, aby pozostać w granicach oficjalnego limitu.
Alpine niezadowolone z werdyktu
Wraz z przekazaniem decyzji swój komunikat wystosowało Alpine, które naturalnie ma inne zdanie od ICA.
- Zespół chciałby wyrazić swoje rozczarowanie i frustrację po otrzymaniu decyzji Międzynarodowego Sądu Apelacyjnego FIA. Chociaż nie zgadzamy się z tym werdyktem i pozostajemy przy tym, że samochód nr 10 nie przekroczył prędkości w pit lane w żadnym momencie wyścigu, to przyjmujemy tę decyzję. Nie na takie rozstrzygnięcie liczyliśmy i czujemy, że zostaliśmy niesłusznie ukarani, aczkolwiek w pełni skupiamy się już na poprawie postawy na torze - przekazało Alpine.
Cała decyzja ICA jest dostępna TUTAJ w języku angielskim.
Ładowanie danych
