Helmut Marko stanowczo wypowiedział się na temat ostatnich sugestii, według których gwiazda IndyCar, Alex Palou, miałby wkrótce przenieść się do F1 i rozpocząć nowy etap kariery w barwach Red Bulla. Swój komentarz wystosował także lider Czerwonych Byków, Max Verstappen, podobnie jak menadżer samego zawodnika. 

Tegoroczne wakacje w Formule 1 należały do bardzo spokojnych, gdyż jedynym przewijającym się wątkiem była wówczas ciągle nierozwiązana kwestia problemów Charlesa Leclerca z GP Węgier, plus finalizacja składu Cadillaca. W tym tygodniu zrobiło się za to ciekawiej, głównie za sprawą bardzo głośnej sugestii ze Stanów Zjednoczonych. 

Mowa w tym przypadku o plotce dotyczącej Red Bulla, który miałby interesować się czterokrotnym mistrzem IndyCar i zdecydowanie najlepszym kierowcą w serii, Alexem Palou. Według portalu Indystar, który w amerykańskich kręgach jest szanowany, mowa tu o sezonie 2026 i dołączeniu do stajni z Milton Keynes w miejsce słabo spisującego się aktualnie Yukiego Tsunody.

To dość naturalne, że Red Bull ciągle rozgląda się za drugim zawodnikiem. Poza formą notowań Japończyka nie polepsza również fakt, że Honda od przyszłej kampanii nie będzie już w żaden sposób związana z tą ekipą. Z kolei ciągłe awansowanie i spalanie juniorów wydaje się być drogą donikąd. Mówi się, że niechętny na awans jest sam Isack Hadjar, który narobił trochę hałasu szczególnie początkiem debiutanckiego sezonu. 

Na horyzoncie nie widać innych realnych opcji, a powrót Lawsona - który byłby kontrowersyjny przez to, co stało się na starcie sezonu 2025 - zdołał zostać już odrzucony. Nie można więc wykluczyć scenariusza, według którego Tsunoda zachowa swoją posadę na przyszły rok, biorąc pod uwagę jego relacje z nowym szefem, Laurentem Mekiesem. 

Tym samym nie dziwi fakt, że w obiegu pojawiła się bardzo głośna nowina, dotycząca popatrzenia w zupełnie innym kierunku. Dla Alexa Palou nowe regulacje to w praktyce niezły moment na przeskok do F1, gdyż w normalnych okolicznościach czekałaby go zapewne jeszcze trudniejsza przeprawa na tle innych i doświadczonych reprezentantów obecnej stawki. Przyszły rok będzie wymagał tak dużego poziomu adaptacji, iż inni stracą część swojej przewagi, którą mieliby np. na starcie tego roku.

W teorii ta historia wyglądała więc całkiem obiecująco, jednakże wkrótce po jej wypłynięciu zaczęto ją dementować. Były to i doniesienia mediów, i bardziej oficjalne stanowiska, a na starcie weekendu w Holandii Helmut Marko krótko odrzucił taką koncepcję. 

- Nic takiego nie ma miejsca. To totalna bzdura - powiedział Austriak swojemu ulubionemu dziennikowi, Kleine Zeitung. 

W podobnym tonie wypowiedział się też sam Palou, cytowany przez The Associated Press: - Nikt nie kontaktował się ze mną w tej sprawie. Nic nie się działo w tym aspekcie, absolutnie nic. Nie mamy żadnych sygnałów od nikogo. Jedyne, co słyszałem, to że menadżer innego kierowcy z IndyCar, który chciałby zająć moje miejsce, wygenerował tę plotkę. 

Krótkie oświadczenie wydał również menadżer Alexa: - Nie prowadziłem rozmów z żadnym zespołem F1 na temat Alexa - przyznał Roger Yasukawa dla PlanetF1.

Nieco inny punkt widzenia przedstawił serwis F1-Insider, który uważa, że bohater tego tekstu mógłby trafić wkrótce pod skrzydła Flavio Briatore. Jasne jest bowiem to, że Alpine nie jest zadowolone z dotychczasowych wyników Franco Colapinto, a jego pozycja w drużynie jest notorycznie ratowana przez wsparcie licznych sponsorów. Stajnia z Enstone jest w trudnym położeniu pod kątem doboru drugiego zawodnika i mogłaby podjąć takie ryzyko. Dla Palou byłby to natomiast awans, dający prestiż i nowe wyzwania, choć jego wyniki w IndyCar otwierają przed nim drogę do poprawiania liczb i wielkości na amerykańskim rynku.

Komentarz Maxa Verstappena

Oczywiste było, że po wypuszczeniu takiej plotki dziennikarze poproszą o komentarz także samego Maxa Verstappena. Ten był dziś uczestnikiem ogólnej konferencji prasowej i krótko podsumował tę sprawę. Holender naturalnie uniknął konkretów, lecz przypomniał, że przechodzenie z kategorii do kategorii to bardzo duże wyzwanie.

- W takiej sytuacji zawsze trudno jest się wypowiedzieć. Znam Alexa jeszcze z czasów gokartów i uważam, że jego osiągnięcia w IndyCar są wręcz niesamowite. Jego dokonania są imponujące, ale nie da się przewidzieć, jak tacy kierowcy mogliby sobie poradzić w F1. To samo pytanie można zadać w drugą stronę - jak my moglibyśmy poradzić sobie w IndyCar? Nie wiemy tego.

- Uważam, że tego typu dyskusja jest więc swego rodzaju stratą czasu. Ja po prostu bardzo się cieszę, że Alex tak dobrze radzi sobie w IndyCar i dominuje w tej kategorii wyścigowej.