Charles Leclerc był najszybszy na otwarcie weekendu F1 na Hungaroringu, choć nie uniknął problemów technicznych. Nie były one jednak tak duże jak w poprawionym Astonie, który miał sporo szczęścia, że dość groźna usterka nie zakończyła się wypadkiem Strolla i zniszczeniem nowego pakietu.
FP1 w pigułce:
- wielu juniorów dostało szansę,
- niebezpieczna awaria poprawionego Astona,
- Sainz i Verstappen wezwani do sędziów,
- Ferrari i McLaren testowały skrzydła,
- Leclerc najszybszy, ale z problemami.
W treningu zobaczyliśmy aż pięciu młodych kierowców:
- Hirakawę zamiast Bearmana,
- Vestiego zamiast Antonellego,
- Fornarolego zamiast Piastriego,
- Hertę zamiast Bottasa,
- Arona zamiast Colapinto.
To była całkiem interesująca sesja, w której sporo się działo. Kilka stajni przyjechało na Węgry z poprawkami, a pierwsza godzina została poświęcona na testy. W McLarenie zobaczyliśmy więc skrzydło typu Macarena, a Ferrari sprawdzało ulepszoną wersję tego elementu. Włosi rozdzieli zresztą skrzydła pomiędzy swoje bolidy i nałożyli na nie dużo farby flow-vis.
Scuderia najlepiej weszła w ten weekend, aczkolwiek była daleko od ideału. Hamilton narzekał, że samochód jest zbyt sztywny i prowadzi się słabo. Obaj zawodnicy tej ekipy byli szybcy, a Leclerc zajął nawet pierwsze miejsce, natomiast pod koniec doznał też awarii. Miał szczęście, że stało się to na końcu okrążenia, przez co doczołgał się do alei, ale kosztowało go to wzięcie udziału w próbnych startach.
Największą przygodę zaliczył dziś nowy Aston. O ile 13. miejsce Alonso może napawać delikatnym optymizmem, o tyle przygoda Strolla z pewnością musiała zmartwić dział techniczny. Kanadyjczyk doznał dziwnej usterki zawieszenia pomiędzy zakrętami nr 2 i 3, co poskutkowało gwałtownym obrotem w pobliżu band. Kierowca zdołał uniknąć rozbicia maszyny i zniszczenia nowiutkich komponentów, ale naturalnie musiał zakończyć trening.
Stawka nie straciła na tym dużo, bo porządkowi szybko uprzątnęli zatrzymany samochód. Była to jedyna czerwona flaga w tej sesji, a pozostałe problemy innych zawodników nie miały już takiego kalibru. W oczy rzucały się przede wszystkim mocno zblokowane koła, m.in. w obu Williamsach. Doszło jeszcze do paru niegroźnych podskoków i uślizgów na tarkach, w Ferrari czy McLarenie.
Williams zaliczył jeszcze małą wpadkę z blokowaniem. Jadący z wypiętym radiem Sainz przeszkodził Verstappenowi, który naturalnie nie przyjął tego zbyt spokojnie. Sprawą, w tym reakcją Holendra i niemalże zatrzymaniem się przed rywalem kawałek dalej, postanowili zainteresować się sędziowie.
Przez obecność młodzieży programy zespołów były podzielone, a układ sił po tylko jednym treningu nie jest jasny. Świadczą o tym takie czynniki jak testowanie poprawek czy ogromne różnice w stawce. Normalniej powinno być w drugiej sesji.
Ładowanie danych
