Kimi Antonelli i George Russell zajęli dwa pierwsze miejsca na otwarcie weekendu F1 w Austrii. Trening przebiegł pod dyktando wielu problemów technicznych, które dotknęły Maxa Verstappena, Isacka Hadjara, Lando Norrisa oraz Sergio Pereza. Do tego na torze zobaczyliśmy paru młodych zawodników.

FP1 w pigułce:

- 6 ekip postawiło na młodych kierowców,
- dwa nieudane wyjazdy Verstappena,
- dużo pracy w bolidzie Hadjara,
- wyciek u Norrisa,
- McLaren nie przetestował Macareny,
- Perez stanął na torze,
- Mercedesy na czele.

Pierwsza godzina przygotowań do GP Austrii odbyła się w dużym upale. Korzystając z braku formatu sprinterskiego, zespoły postąpiły podobnie jak w Barcelonie i sięgnęły po wielu juniorów. Doszło do aż sześciu zmian w składach:

Ferrari: Beganovic za Leclerca,
Williams: Browning za Sainza,
Racing Bulls: Iwasa za Lawsona,
Aston Martin: Crawford za Strolla,
Haas: Hirakawa za Ocona,
Audi: Aron za Bortoleto.

Akcja zaczęła się od problemów Maxa Verstappena. Holender zatrzymał się w alei serwisowej po nieudanej próbie wyjazdu i wywołał żółtą flagę. W jego aucie najprawdopodobniej doszło do jakiegoś problemu ze sprzęgłem, a puszczanie go regularnie włączało system anti-stall. Porządkowi zepchnęli Red Bulla do garażu, ale nie był to koniec problemów tej stajni.

Verstappen kilkanaście minut później zaliczył powtórkę z rozrywki i znów nie opuścił alei. Ta sztuka udała mu się dopiero za trzecim razem, aczkolwiek i tak poniósł już pewne straty, choć nie na takim poziomie jak Isack Hadjar.

Francuzowi uciekło aż 35 minut po tym, jak w jego aucie wykryto problem techniczny, przez co konieczne było zdemontowanie podłogi. Ostatecznie tak zaawansowane prace zakończyły się na tyle szybko, aby jeszcze trochę pojeździć, lecz już w ograniczonym wymiarze.

Nie był to jednak koniec bólu głowy Czerwonych Byków. Na domiar złego Verstappen narzekał później na to, że cały bolid po prostu trzęsie się w trakcie hamowania. Krótko mówiąc, nie był to udany start Red Bulla, który na ten weekend ma bardzo ważny pakiet, być może kluczowy dla utrzymania swojego lidera.

Ręce ubrudziła sobie także ekipa od maszyny Lando Norrisa. McLaren dość wcześnie poinformował o wykryciu wycieku hydraulicznego w swojej konstrukcji. Urzędujący mistrz zjawił się na torze, ale pokonał tylko 9 okrążeń. Hadjar dorzucił 11 pętli, a Verstappen aż 17.

Co ciekawe, McLaren ostatecznie nie przetestował skrzydła typu Macarena. Być może miało to związek z tym, że sprawdzać miał je Norris.

Pewne problemy wystąpiły jeszcze u Oscara Piastriego, który raportował, że jego pedał hamulca jest długi, tj. zapada się trochę podczas wciskania go. Tu natomiast obyło się bez większych dramatów.

Niezawodność nie oszczędziła również Sergio Pereza w poprawionym Cadillacu. Meksykanin miał o tyle szczęścia, że wylosował koniec, a nie początek sesji. Najpierw Checo zgłosił, że samochód gasł mu przed zakrętem nr 4, aczkolwiek udało mu się wrócić do alei i wyjechać. Niestety na niecałe dwie minuty przed końcem treningu bolid poddał się i stanął na podjeździe do T3. Konieczna była interwencja porządkowych oraz czerwona flaga, po której nie dało się już pokazać zielonej.

Pomijając kwestie techniczne, nie było to szczególnie szalone czy emocjonujące widowisko. Zdarzyły się jedynie przyblokowane koła czy szersze wyjazdy, m.in. u Antonellego, Crawforda czy Norrisa. Na tym etapie weekendu to coś, co zwyczajnie czasem występuje. 

Najlepsze czasy zgarnęli obaj kierowcy Mercedesa, którzy mieli o tyle ułatwione zadanie, że ich auto nie odmawiało posłuszeństwa. Antonelli był przed Russellem, a trzeci Piastri stracił 117 tysięcznych do lidera. 

Dalej różnice były już większe, szczególnie za 4. Verstappenem (+0.281), ale wpływ na to miały także skład i różne programy. Najszybszym młodym zawodnikiem okazał się Dino Beganovic (Ferrari, P9), a największy dystans pokonali Nico Hulkenberg oraz Alex Albon, którzy jako jedyni dobili do 30 okrążeń.

Ładowanie danych