Po ostatniej rundzie Formuły 1 w Hiszpanii, którą wygrał Lewis Hamilton, coraz głośniej mówi się o potencjalnym włączeniu się Ferrari do walki o mistrzostwo świata. Na temat formy Scuderii i swojego byłego zespołowego partnera wypowiedział się George Russell, który obecnie zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej.

Kierowca Mercedesa przed sezonem zdawał się być murowanym kandydatem do tytułu, a pierwsze wyścigi potwierdziły, że Mercedes powinien zdominować rywalizację. Wizyta w Katalonii wlała natomiast nadzieję w serca fanów Ferrari. Wygrana Lewisa Hamiltona tuż po wprowadzeniu poprawek pokazała, iż rywale mogą znaleźć się w zasięgu.

Kolejną odsłonę batalii na gruncie technicznym zobaczymy już w ten weekend, a obie ekipy nie pojawią się w Spielbergu z pustymi rękami. Naturalnie jednak pojawiają się pytania o to, czy Ferrari i siedmiokrotny mistrz mogą włączyć się do gry o coś więcej niż pojedyncze zwycięstwa.

Zdaniem George'a Russella dobra forma Hamiltona nie jest jedynie efektem pojedynczego udanego weekendu, a konkurencja może postawić się w dalszej części sezonu. 

- Przede wszystkim świetnie widzieć, że Lewis znów robi to, co umie najlepiej. Ludzie skreślali go w zeszłym roku lub gdy byliśmy kolegami w sezonie 2024. Bo może za stary, bo może coś innego? A w ostatnich czterech czy pięciu wyścigach po prostu był świetny. To tylko pokazuje, że z dnia na dzień nie zapominasz, jak się jeździ. Do tego potrzeba zespołu, ustawień czy zrozumienia opon. Wszystko musi działać, a gdy już tak jest, to fruwasz po torze.

- Jak mówiłem, to piękna sprawa. Obecnie on jest właśnie w takim położeniu i na pewno stanowi wielkie zagrożenie [w walce o tytuł]. Ferrari zresztą też. Co prawda to Kimi ma przewagę i spisuje się świetnie oraz jeździ równo, lecz Ferrari nadciąga, a Lewis idzie na czele. 

Do sytuacji w mistrzostwach odniósł się również sam Hamilton. Kierowca Ferrari zajmuje obecnie drugie miejsce w klasyfikacji generalnej i traci 41 punktów do lidera, co jeszcze miesiąc temu wydawałoby się niewiarygodne.

- Myślę, że mamy szansę, ale jedną rzeczą jest ją mieć, a drugą zmobilizowanie ekipy i rozwój. To akurat zawsze może się wypłaszczyć, więc musimy kontynuować przywożenie nowych rzeczy. Zespół naciska i widzi, co jest możliwe, a gdy tak jest, to pojawia się światełko w tunelu. Wtedy wiesz, gdzie się udać - mówił Hamilton dla F1.

- Czy nasz zespół widział to światełko od pewnego czasu? Nie jestem pewien, lecz w zeszłym roku go nie było, a w tym jest. W tym sezonie każdy daje z siebie więcej i to zaczyna być widoczne. Mimo tego Mercedes nadal jest zespołem, który trzeba pokonywać. Wygrali praktycznie wszystko i są niesamowici. Mamy przed sobą walkę i będzie to wymagało dużego zaangażowania, aby w ogóle się zbliżyć, ale nie uważam, że to niemożliwe.