Po GP Chin 2026 Max Verstappen gorzko skomentował aktualną formę Red Bulla, który obecnie nie jest na poziomie Mercedesa, Ferrari czy nawet McLarena. Zdaniem zawodnika problem nie leży jedynie po stronie nowego silnika RBPT.

Początek sezonu dla czterokrotnego mistrza świata nie należy do najlepszych. Podczas pierwszej rundy spotkała go awaria w kwalifikacjach, ale w wyścigu przebijał się bardzo skutecznie i zakończył na szóstej pozycji. Wówczas wydawało się, że Red Bull ma solidną przewagę nad środkiem stawki i pojawiały się pytania, jak Max prezentowałby się na tle czołówki, gdyby startował z wyższej pozycji.

Weekend w Chinach przyniósł jednak rozczarowującą odpowiedź dla obozu Red Bulla. Na pojedynczym okrążeniu zespół nie był w stanie nawiązać walki z trzema przodującymi ekipami, a w obu sesjach kwalifikacyjnych szybszy od niego okazał się także Gasly. Jakby problemów było mało, Verstappen zarówno w sprincie, jak i w wyścigu głównym niemal nie ruszył z miejsca po starcie i spadł na koniec stawki, co ponownie zmusiło go do pogoni, podobnej do tej z Grand Prix Australii.

Tempo wyścigowe również nie robiło wrażenia. W niedzielę Verstappen nie miał wystarczającej prędkości, aby zbliżyć się do Bearmana, a tuż za nim czaił się Gasly. Gdy zaś wydawało się, że 28-latek ponownie zakończy rywalizację na szóstej pozycji, to doszło do awarii, która pogrzebała jego szanse na zdobycie jakichkolwiek punktów.

Max od początku sezonu krytykuje obecne regulacje, podkreślając, że mają one niewiele wspólnego ze ściganiem. Po niedzielnym wyścigu poświęcił też chwilę swojemu zespołowi i nie ukrywał rozczarowania, przyznając, że strata do czołówki jest duża i trudna do odrobienia. 

- To było do przewidzenia - powiedział Verstappen. - Starty to duży problem, tak samo jak w sobotę. Zresztą wyścig podobnie, jak w sprincie. Mnóstwo grainingu, okropne tempo, fatalny balans i bardzo słaby weekend w naszym wykonaniu. 

- Ani razu nie byłem nawet blisko Mercedesa czy Ferrari, ale ten weekend był szczególnie słaby. Tutaj to samochód był problemem [nie silnik].

- Nie jestem zaskoczony, że sporo brakuje nam do Mercedesa, Ferrari czy McLarena. Było wyjątkowo słabo. Mam nadzieję, że będziemy już trochę bardziej konkurencyjni.

- Po Japonii mamy kilka tygodni, aby poprawić osiągi samochodu, lecz jednocześnie inni będą robić to samo. Nie jesteśmy tam, gdzie chcemy być. Wiem, że każdy daje z siebie wszystko i jest tak samo sfrustrowany. 

Holender krótko podsumował także start, w którym ponownie mógł tylko obserwować, jak wymijają go kolejne samochody.

- Nie miałem mocy. Jak tylko puściłem sprzęgło, to silnika tak jakby nie było.