Max Verstappen wytłumaczył, jak zmieniły się jego odczucia za kierownicą poprawionego Red Bulla, który po przerwie od F1 wygląda jak nowo narodzony. Czterokrotny mistrz świata wreszcie może naciskać i jeździ po prostu dużo szybciej, czego efektem jest drugie pole startowe do dzisiejszego GP Miami 2026. Okazuje się, że stoi za tym zmiana, o której mówiło się mniej.

Po trudnych trzech pierwszych wyścigach Max Verstappen i Red Bull Racing wreszcie mają powody do optymizmu. Holender po wykręceniu drugiego czasu nie krył wczoraj zadowolenia z wyraźnego kroku naprzód. Jego samochód wyglądał niezwykle pewnie, a sam zawodnik mógł jechać na limicie bez strachu o utratę kontroli. Dodatkowo pierwszy raz w tym sezonie wygląda, jakby jego „typowa” przewaga nad drugim kierowcą RBR wróciła.

- Jestem zadowolony z wielu obszarów bolidu. Do tego weekendu mnóstwo rzeczy nie działało. W aucie zmieniło się parę elementów i teraz jest ono dużo bardziej komfortowe w prowadzeniu. Mam znacznie więcej pewności i nie czuję się jak pasażer. Było to widać już w piątek, a nawet w sprincie nie szło nam tak źle. Wreszcie mogłem trzymać się innych z przodu, bo wcześniej po prostu rywale odjeżdżali mi i tyle ich widziałem.

- Na kwalifikacje wdrożyliśmy drobne korekty i wygląda na to, że ponownie to zadziałało. Bycie w pierwszym rzędzie, patrząc na to, że ostatnio straciliśmy sekundę, naprawdę jest czymś niesamowitym - mówił Verstappen.

Wyraźna poprawa formy nie jest przypadkowa. Miesięczna przerwa od ścigania dała zespołom dużo czasu na analizę i rozwój bolidów, a ekipa z Milton Keynes najskuteczniej ulepszyła swój samochód. Choć Red Bull wciąż jest daleki od ideału w tempie wyścigowym, to kwalifikacje w Miami pokazują, że zespół wrócił do walki w czołówce po wyraźnym kryzysie formy. 

- Ta zmiana jest gigantyczna. Byliśmy bardzo niezadowoleni z osiągów bolidu w poprzednich rundach, ale w fabryce wszyscy ciężko pracowali i wymyślili rozwiązania. Fantastycznie widzieć taki wysiłek zespołu. A jeśli chodzi o mnie, gdy auto jest równiejsze, to łapię więcej pewności i wreszcie mogę mocniej naciskać. Wtedy zawsze próbuję wyciągnąć wszystko. Właśnie to zrobiliśmy - dodał Max.

Dopytany o szczegóły, Verstappen szerzej opisał problemy, z którymi zmagał się wcześniej, podobnie jak to, co udało się poprawić.

- Wcześniej czułem się jak pasażer, totalnie. Mogłem mieć podsterowność, nagłe uślizgi i mogło być różnie z sesji na sesję, chociaż nawet nie dotykaliśmy żadnych części. Zrozumieliśmy wiele rzeczy. Nadal nie jesteśmy tam, gdzie chcemy być, aczkolwiek zrozumieliśmy większość. I to jest widoczne, a samochód wydaje się dużo równiejszy.

- W końcu mogę jechać tak, jak chcę, wykorzystując własne ruchy. To spora pomoc. Do tego dochodzi zarządzanie energią. W każdy weekend wszyscy się tego uczymy, ale być może nowy producent ma ciut trudniejsze zadanie. 

Verstappen wskazał, Red Bull rozwiązał

Najwięcej 28-latek powiedział jednak w rozmowie ze swoimi rodakami. To tam wyjawił, że Red Bull zmienił układ kierowniczy, na który Max narzekał od stycznia. Zdaniem Motorsportu była to kompletna wymiana wielu elementów, aby mieć pewność, że uda się trafić z rozwiązaniem.

- W większości dotyczy to układu kierowniczego, gdzie coś wcześniej ewidentnie nie działało. Udało nam się to naprawić i przynajmniej mogę normalnie kierować. Powiedziałem to po pierwszym kółku w Barcelonie, jeszcze na testach, że coś w układzie kierowniczym nie wygląda dobrze, natomiast najwyraźniej trudno było to znaleźć. 

- To nie była taka prosta sprawa. Przy tym układzie wiele rzeczy się na siebie nakłada, również aerodynamika. Przecież całe zawieszenie jest zaprojektowane tak, aby było aerodynamicznie optymalne. Zawsze jest tu wiele komplikujących czynników. 

- Efekt nie jest większy niż przy pozostałych poprawkach, lecz mam więcej komfortu i lepiej wyczuwam prowadzenie auta. 

Przypominamy, że start dzisiejszego wyścigu został przyspieszony.