FIA odbyła dziś kolejne spotkanie ws. zmian w przepisach F1, które pozwoliłyby na ulepszenie widowiska. Tym razem skupiono się na większych poprawkach na sezon 2027. Przyjęte rozwiązania zakładają porzucenie tegorocznej idei, czyli rozkładu mocy na poziomie około 50-50. Dojdzie do tego poprzez osłabienie systemu odzyskiwania energii oraz zwiększenie udziału silnika spalinowego.

Formuła 1 od paru dobrych tygodni intensywnie pracuje nad naprawieniem sytuacji, w którą wpakowała się mimo wielu ostrzeżeń. Rewolucja techniczna i przejście na bardzo zależne od energii elektrycznej jednostki napędowe przyniosły mnóstwo niepożądanych efektów, odmieniając wyścigi i denerwując zagorzałych fanów, a nawet samych kierowców. Choć szefostwo serii próbowało iść w zaparte i wmawiać wszystkim, że nic złego się nie dzieje, to jednocześnie konieczność szybkiego wprowadzenia zmian mówiła sama za siebie.

Pierwszy etap ratowania atrakcyjności zmagań obejrzeliśmy w Miami, gdzie w życie weszły modyfikacje wypracowane w trakcie nieplanowanej miesięcznej przerwy. Efekty tamtych działań były i są ciągle oceniane.

- W Miami FIA nie odnotowała żadnych problemów ani obaw po stronie bezpieczeństwa. Analiza tamtego pakietu trwa. Istnieje możliwość wprowadzenia kolejnych poprawek przed następnymi rundami, a obejmują one bezpieczeństwo na startach i w mokrych warunkach. Zespoły otrzymają odpowiednie informacje, gdy uda się to zdefiniować. Trwają prace nad zmianami w systemie światełek na GP Kanady - czytamy w komunikacie FIA.

Bezpośrednio po rundzie na Florydzie pochylono się również nad dalszymi krokami, czyli sezonem 2027. Od pewnego czasu poważnie rozważano usprawnioną koncepcję, a jasne było, iż najprostszym wyjściem z obecnej sytuacji będzie wzmocnienie silnika spalinowego i osłabienie części elektrycznej. To dość łatwy zabieg do przeprowadzenia przy okazji budowy nowych bolidów i bardzo kuszący, bo pozwalający odejść od słynnego rozkładu mocy, który jest powszechnie znany jako 50-50 (w praktyce to bardziej 55-45).

Dziś okazało się, że uczestnicy zgodzili się właśnie na podjęcie takiego kroku. Wstępne porozumienie zakłada, że w 2027 roku dojdzie do wzrostu mocy silnika spalinowego o około 50 kW z wykorzystaniem zwiększonego przepływu paliwa, a także redukcji mocy systemu ERS o około 50 kW. Doprowadzi to do tego, że problematyczny rozkład będzie miał teraz stosunek 60-40 na korzyść silnika spalinowego. Przyjmuje się, że dzięki temu ściganie powinno wyglądać normalniej.

Te rozwiązania muszą jeszcze zostać dopracowane i przedstawione Światowej Radzie Sportów Motorowych, ale jeżeli FIA oficjalnie informuje o jednogłośnej zgodzie, to można traktować ten etap jako formalność.

- Jeśli chodzi o działania długoterminowe, panowało jednogłośne zobowiązanie do wprowadzenia zmian, które zapewnią jeszcze uczciwszą i bezpieczniejszą rywalizację przy zachowaniu intuicyjności dla kierowców oraz zespołów, dbając przy tym o jak najlepszy interes sportu. Dzisiejsze propozycje przedyskutowano w atmosferze współpracy - dodała FIA.

Zmiany na sezon F1 2027 w pigułce:

- wzmocnienie silnika spalinowego o ok. 50 kW,
- zwiększenie przepływu paliwa,
- osłabienie ERS o około 50 kW,
- rozkład mocy 60-40.