Lando Norris wykręcił najszybszy czas jednego okrążenia w ostatnim treningu przed kwalifikacjami F1 na Węgrzech. Brytyjczyk nieznacznie wyprzedził Kimiego Antonellego i Lewisa Hamiltona, ale najważniejsze wydaje się to, że McLaren i Mercedes doskoczyły do wczorajszego tempa Ferrari.

FP3 w pigułce:

- problem z asfaltem na torze,
- wymiana silnika u Lindblada,
- awaria silnika i pożar hamulców u Pereza,
- rywale Ferrari podkręcili tempo,
- Norris najszybszy.

Jeszcze przed startem ostatniej godziny przygotowań okazało się, że na torze jest pewien problem z wymienionym asfaltem, który rozwarstwiał się w pierwszym i ostatnim zakręcie. Jazdy ruszyły normalnie, ale był to potencjalny ból głowy dla dyrekcji wyścigu.

Trzeci trening poza tym standardowo rozpoczął się spokojnie, a stawka nie spieszyła się z wyjazdem. Stosunkowo szybko dowiedzieliśmy się, że większość sesji straci Arvid Lindblad. U Brytyjczyka konieczna była profilaktyczna wymiana jednostki napędowej, lecz udało się go wypuścić na ostatnie minuty. Aston Martin mógł natomiast sprawdzać poprawki w dwóch samochodach, gdyż udało się dostarczyć części zapasowe.

Już po parunastu minutach zepsuł się Cadillac. Sergio Perez wolno wyjechał z alei, a na dojeździe do zakrętu nr 2 mocno nim rzuciło. Meksykanin był blisko band, lecz nie rozbił bolidu. Zgłaszał za to, że stracił silnik, a kamery pokazały pożar tylnych hamulców. Przerwa potrwała jednak tylko kilka minut.

Gdy kierowcy założyli miękkie opony i zaczęli sprawdzać tempo na jednym okrążeniu, to dobrze pokazały się McLareny, choć nie brakowało im problemów z prowadzeniem, szczególnie pod koniec okrążenia. Ze szczytu, ale tylko o 9 tysięcznych, zrzucił je Lewis Hamilton, a Charles Leclerc nie zaliczył czystego przejazdu. Podobnie było za drugim razem, gdy auto uciekało w ostatnim sektorze, lecz Monakijczyk zszokował wszystkich urwaniem czterech dziesiątych liderowi.

Spore problemy wielu zawodnikom sprawiał słynny i ślepy zakręt nr 4, gdzie kilka bolidów zaliczyło szerokie wyjazdy, a podłoga odczuła kontakt z tarkami. Na ich szczęście w tej generacji nie jest to aż tak istotne.

Przyczepność i warunki poprawiały się w kolejnych minutach, a zespoły ewidentnie podkręcały tempo. Leclerc został odstawiony na dwie dziesiąte przez Piastriego oraz aż na cztery przez Antonellego, który wreszcie pokazał, że Mercedes też może mieć tu tempo. Następnie liderem został Norris, malując dwa pierwsze sektory na fioletowo i tracąc trochę w ostatnim segmencie. Po paru minutach P1 przejął Hamilton, a urzędujący mistrz zdołał się jeszcze zrewanżować i to on zajął pierwsze miejsce.

Trening pokazał, że w kwalifikacjach czeka nas piękna walka i być może będzie to najlepsza czasówka w tym sezonie, szczególnie ze względu na brak problemów, które na wielu innych obiektach generują baterie. Na Hungaroringu braki energii elektrycznej są praktycznie niewidoczne, a mniejsze bolidy z ograniczonym dociskiem prowadzą się i agresywnie, i przyjemnie dla oka.

Delikatnym faworytem ciągle wydaje się Ferrari, ale wynika to głównie z postawy w piątek i faktu, że Scuderia nie musiała szukać dziś tempa. McLaren i Mercedes zaś pokazali się naprawdę nieźle, przez co mogą rzucić Włochom wyzwanie. Wydaje się za to, że największe trudności w rywalizacji o pole position może mieć Red Bull.

Ładowanie danych