Andrea Kimi Antonelli został nowym liderem sezonu F1 2026 dzięki odniesieniu zwycięstwa w GP Japonii. Drugi triumf w karierze umożliwiła mu neutralizacja po potwornym wypadku Olivera Bearmana. Podium uzupełnili Oscar Piastri i Charles Leclerc. Australijczyk długo prowadził, aż nie dopadł go pech, a Monakijczyk pięknie powalczył z drugim Mercedesem.
Oceny kierowców są już OTWARTE.
Zmagania rozpoczęły się od kłopotów Srebrnych Strzał, które zaspały na starcie. Piastri wystrzelił jak z procy i objął prowadzenie, a lepszą pozycję zgarnął również Leclerc. Antonelli zleciał aż na P6, a Russell na P4, bo za zakrętem nr 1 dał się jeszcze ograć Norrisowi po niezłym ataku mistrza.
Mercedesy nie przebijały się w niesamowitym tempie, choć Russell po paru kółkach znalazł się tuż za liderem. Następnie jednak nie umiał się z nim uporać. Co prawda wykonał jeden manewr przed szykaną, ale wyglądało to tak, jakby McLaren miękko go puścił i z pomocą baterii chciał odegrać się na głównej prostej. Tak też się stało.
Po kilkunastu okrążeniach Piastri zanurkował do alei, a Russell pozostał na torze. Stajnia z Brackley chciała przeciągać pit stop i wykonała go w najgorszym momencie, czyli jedno okrążenie przed neutralizacją. Oscar pozostał przed Georgem i uniknął tzw. overcuta, aczkolwiek safety car wystawił piłkę Antonellemu na praktycznie pustą bramkę.
To właśnie Kimi był w najlepszym położeniu do wykonania darmowego pit stopu i wyjechania na czele. Dodatkowo po wznowieniu dysponował fantastycznym tempem na twardej mieszance i uzyskał 13 sekund przewagi nad Piastrim, spokojnie wygrywając GP Japonii. Włoch nie ukrywał, że miał dziś szczęście.
Ozdobą wyścigu była walka o 3. miejsce, gdzie Leclerc ścierał się z Russellem. Brytyjczyk narzekał na swój samochód i miał jakieś problemy, a Monakijczyk niczym kadra Adama Nawałki spisał się zarówno w ofensywie, jak i defensywie.
Norris, Hamilton i Gasly dojechali na tych miejscach, z których wystartowali, chociaż siedmiokrotny mistrz także dostał pomocną dłoń od samochodu bezpieczeństwa. Francuz ponownie upewnił się za to, że ósmy Verstappen dokładnie zapamięta kształt tylnego skrzydła Alpine.
Holender w przeciętnym Red Bullu miał trochę związane ręce. Początkowo powalczył z Hadjarem i Lindbladem, a potem natrafił na swój sufit. Poza nim punkty zdobyli jeszcze Lawson i Ocon, a smakiem ponownie obszedł się Hulkenberg.
Na mecie wreszcie zobaczyliśmy Astona Martina z Alonso za kierownicą, a na okrążeniu lidera do końca utrzymał się Cadillac, którego prowadził Perez.
Z powodu awarii z rywalizacji wycofał się Stroll, a Bearman odpadł po potwornie groźnym wypadku, który wywołał neutralizację. Kierowca Haasa dał się zaskoczyć ogromnej różnicy prędkości na dojeździe do łyżeczki, gdy miał przed sobą zwalniającego Colapinto. Przeciążenie wyniosło 50 g, a zawodnik po opuszczeniu kokpitu ledwo szedł. Na szczęście wiadomo już, że uniknął złamań i ma tylko stłuczone kolano.
Ładowanie danych
