Lando Norris przełamał sobotnią dominację Mercedesów i zdobył pole position do GP Węgier 2026. Kwalifikacje F1 były bardzo interesujące i rozegrały się na żyletki, a w top 3 znaleźli się jeszcze Lewis Hamilton oraz Charles Leclerc. 

Q1

Czasówka rozpoczęła się od rzadko spotykanego widoku, czyli prowadzenia Astonów, ale naturalnie brało się to z tego, że stawka nie spieszyła się z wyjazdami. Gdy do gry weszły bolidy Ferrari, to pomimo jazdy na mediumach od razu odstawiły Alonso i Strolla na około dwie sekundy.

Z powodu wykorzystania twardszych opon Scuderia, która była faworytem tego weekendu, nie błyszczała na tle rywali. Na softach mocno otworzył Norris, uciekając Verstappenowi aż na trzy dziesiąte. Lepszy Mercedes, prowadzony przez Antonellego, tracił grubo ponad cztery dziesiąte. Poprawę musiał zanotować przede wszystkim Leclerc, jako że skreślono mu lepszy czas za limity toru. 

Wiele wskazywało na to, że poprawiony Aston powalczy dziś o Q2. Gdy już wszyscy mieli za sobą swoje próby, Alonso plasował się na P12, a Stroll na P16. Strata do 11. Hulkenberga była jednak ogromna, na poziomie 0,9 sekundy.

Ostatecznie Alonso i tak musiał trochę przyspieszyć, a przed decydującymi kółkami rywali zajmował P14, czekając na to, czy uda mu się przejść dalej. Co prawda mistrz dał się jeszcze ograć obu zawodnikom Alpine, lecz i tak dał radę zrobić coś, co do niedawna wydawało się niemożliwe.

Na czele ostatecznie utrzymał się Norris, a ambicje wejścia do Q3 potwierdziło Audi. Hulkenberg wskoczył na P6, a Bortoleto wspiął się na P10.

Awansu nie uzyskali: Bearman, Sainz, Albon, Stroll, Bottas i Perez.

Q2

Start drugiej odsłony rywalizacji nie był dobry dla Hadjara, który obrócił się w trzecim sektorze i zahaczył o żwir za tarką zakrętu nr 13. Na szczęście nie mógł się tam zakopać, plus nie była to szczególnie groźna przygoda.

Czołówka spokojnie weszła w drugi segment. Verstappen prowadził z bardzo konkurencyjnym czasem, ale rywale byli już sporo wolniejsi, a na P4 wbił się nawet Lindblad. Niektórzy musieli też odpuścić przez żółte flagi po błędzie Francuza.

Jako pierwszy barierę 1:18 złamał Hamilton, potwierdzając dyspozycję Ferrari. Jednocześnie na kompletny brak przyczepności narzekał Antonelli, a forma Russella też nie powalała na kolana.

Inną taktykę na Q2 obrał Aston, wyłamując się z sekwencji przejazdów i wykręcając 10. czas. Oczywiście Q3 pozostawało w sferze marzeń, ale taka strategia pozwalała zmaksymalizować swoje szanse.

Drżeć o awans musiał przede wszystkim Antonelli, który w ostatniej minucie znajdował się na samym dole, a do tego miał problemy z limitami toru. W trudnej sytuacji był także Leclerc, spadając na P11. Ostatecznie Monakijczyk pojechał bardzo szybko, także łamiąc barierę 1:18, podobnie jak paru innych zawodników. Lider mistrzostw również przeszedł dalej, aczkolwiek tylko z 8. czasem.

Awansu nie uzyskali: Lawson, Gasly, Colapinto, Bortoleto, Ocon i Alonso.

Q3

Bitwa o pole position zaczęła się od mocnego uderzenia Norrisa, który rozprawił się z Piastrim i Verstappenem z przewagą ponad trzech dziesiątych, nawet pomimo walki z bolidem w ostatniej sekcji. Dalej pędziły natomiast oba Ferrari, a Hamilton sięgnął po fioletowy kolor w pierwszym i trzecim sektorze. To siedmiokrotny mistrz wydawał się być lepiej dysponowany od swojego kolegi. Brytyjczyk objął prowadzenie, a Monakijczyk był na P3.

Mercedesy nie miały wyjątkowego tempa, ale Antonelli trzymał się jako tako w grze, zajmując P4 po pierwszych próbach. Dużo słabiej wypadał Russell (tylko P7), a wśród ekip z top 4 rozprawił się tylko z Hadjarem. Lindbladowi i Hulkenbergowi pozostała za to rywalizacja jedynie o P9.

Końcówka czasówki nie była tak emocjonująca. Oba Ferrari nie zanotowały poprawy, a Verstappen obrócił się w ostatnim zakręcie i przeszkodził Mercedesom. Hamilton przyblokował zaś Piastriego, a Antonelli podejrzewany jest o nierespektowanie żółtej flagi. Tymi incydentami po sesji zainteresują się arbitrzy.

Szansę na poprawę po błędzie Verstappena miał praktycznie tylko Norris, który rozpoczął okrążenie dużo później i był jeszcze daleko. Urzędujący mistrz zanotował świetny drugi sektor i ostatecznie to on wygrał czasówkę o zaledwie 12 tysięcznych przed Hamiltonem.

Na sam koniec zepsuł się jeszcze Russell, stając na końcu głównej prostej.

Ładowanie danych