Nowe Ferrari SF-26, którym Scuderia pojedzie w sezonie F1 2026, ma już za sobą pierwszy raz na torze. Podczas przejazdów po Fiorano zobaczyliśmy, jak naprawdę wyglądać będzie działanie aktywnej aerodynamiki.
Stajnia z Maranello od razu po swojej prezentacji online rozpoczęła pierwszy test nowej maszyny na obiekcie wyścigowym. Nie był to jednak dzień filmowy, ale tzw. demonstracja, czyli dużo krótsza aktywność, ograniczona regulaminowo do zaledwie 15 kilometrów.
Obaj kierowcy, Lewis Hamilton i Charles Leclerc, zdołali zasiąść za sterami tegorocznej konstrukcji, ale mieli w niej niewiele czasu. Mimo tego już w piątek przed udaniem się do Barcelony udało im się poczuć nowy bolid.
Poza ujęciami z toru, na które wszyscy zwykle gorączkowo czekają, uwagę tego dnia przykuło jednak coś jeszcze. Najpierw było to dziwne zatrzymanie się Hamiltona, które błędnie wzięto za awarię, choć była to normalna procedura. Reputacja Ferrari najwyraźniej zrobiła tu swoje, niestety krzywdząco.
Później natomiast zobaczyliśmy prawdziwie interesującą rzecz, czyli nagranie z działania aktywnej aerodynamiki. Kierowcy używali tego systemu, czasem wręcz wykonując „machanie skrzydłami”. Był to pierwszy raz, kiedy zespół F1 pokazał, jak naprawdę zaprezentuje się ten częściowo nowy mechanizm. Jego działanie nie odbiega aż tak od pożegnanego już DRSu, lecz w połączeniu z przednim skrzydłem wygląda to trochę inaczej.
Ferrari nie pokazało dziś oficjalnych zdjęć, które moglibyśmy wykorzystać, ale obecność wielu fanów i mediów na miejscu była tak duża, że liczba materiałów i tak jest pokaźna. Model SF-26 w akcji można znaleźć na wielu obrazkach, m.in. na oficjalnej stronie serii czy portalu YouTube.
Piątkowy pokaz Scuderii kończy okres prezentacji przed zamkniętymi testami w Barcelonie (26-30 stycznia). Jazdy w Hiszpanii zapewne nie przebiegną bez jakichś wycieków, lecz formalnie przed nami jest teraz otwarcie sezonu Mercedesa (2 lutego) oraz wydarzenie mającego obecnie problemy Williamsa (3 lutego).

