Audi potwierdziło rozstanie ze swoim ciągle stosunkowo nowym szefem, Jonathanem Wheatleyem, który ma trafić do Astona Martina. To wielkie trzęsienie ziemi w niemiecko-szwajcarskim zespole, który od sezonu F1 2026 jest w pełni fabryczny. Legenda Red Bulla miała tworzyć ten projekt wraz z Mattią Binotto, a mimo paru niezłych momentów już po 11 miesiącach postanowiła opuścić pokład, aby połączyć siły z Adrianem Neweyem.

Jedna z najdziwniejszych historii ostatnich lat oficjalnie dochodzi do skutku. Od środy mówiło się, że Adrian Newey szukał nowego szefa Astona Martina wśród paru wielkich nazwisk, takich jak Gianpiero Lambiase, Andreas Seidl czy właśnie Jonathan Wheatley. Ostatni z nich od dawna chciał zająć takie stanowisko, ale nie doczekał zwolnienia Christiana Hornera i postanowił zmienić barwy na Audi. Gdy wydawało się, że jest w dobrym miejscu i wszystko idzie gładko, media obiegła fala zaskakujących plotek, a te w piątek doczekały się częściowego potwierdzenia.

Wheatley rozpoczął pracę w Hinwil przed GP Japonii 2025, a zakończy ją w trybie natychmiastowym, tuż przed powrotem na Suzukę niecały rok później. Obecnie nie wiadomo, kiedy zjawi się w fabryce w Silverstone, gdyż Aston Martin nie pochwalił się jeszcze tym ruchem. Zapewne najpierw będzie musiał odczekać kilka dobrych miesięcy po zerwaniu umowy, o ile obie strony nie dogadają się na inne warunki.

Obowiązki szefa przejmie teraz Mattia Binotto, który i tak stoi na czele całego projektu. Zespół zadeklarował, że struktura zarządu zostanie dopracowana w późniejszym czasie, a samo odejście Wheatleya uzasadnił powodami osobistymi.

Powody osobiste i nie tylko

To nieprawdopodobna niespodzianka i coś, o czym nawet tydzień temu trudno byłoby w ogóle spekulować. Z Audi przez wiele miesięcy nie dochodziły żadne niepokojące sygnały, a optymistyczny start programu fabrycznego nie mógł zapalać żadnych lampek. Ostatnie godziny przyniosły za to pewien zwrot akcji, bo w obliczu takich doniesień dziennikarze rozpoczęli wypytywanie kontaktów. Jednym z czwartkowych tropów były właśnie powody osobiste, a dokładniej to, że rodzina szefa miała nie czuć się idealnie w Szwajcarii, o czym wprost pisał dziś Bild.

Nowością jest za to wspomnienie o niesnaskach z Mattią Binotto, aczkolwiek ich skala, jak i samo istnienie, pozostają nieznane. Poza tym za kulisami słychać różne rzeczy, np. na temat wewnętrznego szoku, przedwczesnego wydostania się oferty na światło dzienne i nie tak znakomitego stanu zespołu.

Oczywiście w tej chwili mamy do czynienia z szumem informacyjnym, natomiast jasne wydaje się, że w tle musiało dziać się coś więcej. Podobnie było chociażby w przypadku Josta Capito i Williamsa, gdzie dopiero po fakcie na jaw wyszły różne problemy, całkiem spore zresztą.

Obecnie formalnie ogłoszone jest tylko odejście Wheatleya z Audi, lecz na tym etapie pewne wydaje się, że zmierza to tylko w jednym kierunku. Kolejny komunikat może być kwestią godzin, ale jednocześnie nie musi. Jeszcze wczoraj pisano, że oferta i formalizacja to dość świeże sprawy, a tak nagłe wyrwanie szefa zespołu fabrycznego nigdy nie jest banalnym zadaniem.

Więcej na temat odejścia Wheatleya z Audi pisaliśmy TUTAJ.