Po utracie podium Pierre'a Gasly'ego z GP Monako 2026 Flavio Briatore zszokował swoją postawą na konferencji dla szefów zespołów F1. Włoch zarzucił sędziemu Międzynarodowego Sądu Apelacyjnego FIA (ICA) sprzyjanie McLarenowi i wręcz prokuratorską postawę w odniesieniu do Alpine.
Po wielu tygodniach oczekiwań wreszcie poznaliśmy ostateczne wyniki GP Monako. Na podium czerwcowego wyścigu wrócił Isack Hadjar, a Pierre Gasly ponownie wylądował na P7. Jego cofnięte kary zostały przywrócone, gdyż zdaniem ICA sędziowie nie mieli wystarczających podstaw, aby traktować jednego zawodnika inaczej i odstąpić od oficjalnego pomiaru (więcej TUTAJ).
Takie rozstrzygnięcie bardzo nie spodobało się Alpine. Stajnia z Enstone już w pierwotnym komunikacie określiła siebie mianem niesłusznie ukaranej. Flavio Briatore poszedł za to o kilka kroków dalej i podważył uczciwość całego procesu, widząc w nim czynniki pomagające McLarenowi.
- To bardzo niesprawiedliwe. Akceptujemy decyzję, ale to dziwne, że jeden z czterech sędziów w panelu zachowywał się jak prokurator. Było ich czterech, a jeden z nich był niczym prokurator przeciwko FIA, FOM i nam. Później doszliśmy do tego, dlaczego ten gość był tak ostry, bo przecież ma duże powiązania z McLarenem. Mamy ładne zdjęcie z jego przemówienia dla McLarena w 2018 roku, przy okazji MSO Beverly Hills. On ma fundację, One Drop Foundation, a McLaren dał im dwa lub trzy samochody - powiedział Briatore.
- Akceptujemy decyzję. Akceptujemy wszystko, tylko to dziwne, że taki człowiek, który ma te powiązania, był w panelu. To nieuczciwe. Sędziowie powinni być całkowicie niezależni.
Siedzący obok Andrea Stella początkowo nie chciał odpowiadać na te zarzuty i skupił się na samym werdykcie.
- Moja reakcja dotyczy decyzji sądu. Jeżeli chcemy rozmawiać o tym, mogę to skomentować, ale wypuściliśmy komunikat prasowy. Jeżeli chcemy rozmawiać o oskarżeniach, to chyba nie jest najlepsze miejsce. Decyzja jest natomiast ważna, bo rozjaśnia przepisy. Złożyliśmy apelację, bo chcieliśmy mieć jasność. Były pewne wątpliwości, przez które mogliśmy stracić dwa punkty. One pewnie nie zrobią różnicy, aczkolwiek chodziło nam o sportową uczciwość i równość. Było to ważne nie tylko dla McLarena, lecz też dla Red Bulla, a na spotkaniu pojawiły się wszystkie zespoły - mówił szef McLarena.
Briatore nie zareagował na to jednak zbyt dobrze i ciągnął swój wątek. Co ciekawe, wprost wypowiedział nazwisko sędziego, a pokazywanie palcem na tym poziomie, szczególnie na osoby tego kalibru, zdarza się niezwykle rzadko. Poza tym regularnie odnosił się do Stelli po nazwisku, co zwykle pokazuje niekoniecznie przyjacielskie nastawienie.
- Fajnie się gada o jednym punkcie, dwóch czy trzech, ale niesprawiedliwe jest to, że ten sędzia miał powiązania z McLarenem. To bardzo niesprawiedliwe. Oni powinni być całkowicie niezależni. Ten sędzia ma włoskie nazwisko, choć jest Amerykaninem. To Filippo Marchino. To on był bardzo ostry na posiedzeniu i zachowywał się jak prokurator. Zauważyłem to. A słowa Stelli na temat sportu... Jeżeli ktoś ma oceniać, to powinien być niezależny, a nie dawać przemówień dla McLarena i używać ich aut charytatywnie. O to chodzi. Potem możemy mówić o punktach. Jestem bardzo zaskoczony, że on ma te powiązania.
Dopytany, czy Alpine zamierza coś z tym zrobić, odparł: - Niech weekend się skończy. Potem pomyślimy. W tej chwili nie wiem.
Naturalnie postawa Flavio musiała doczekać się jakiejś reakcji z drugiej strony. Jego rodak został poproszony o komentarz przez media i utrzymał nerwy na wodzy, ale zasugerował, że powinno mieć się świadomość konsekwencji wypowiadania pewnych słów.
- Ta konferencja idzie w stronę, która jest obraźliwa dla McLarena i jego reputacji, bardzo zasłużonej. Jeżeli ktokolwiek ma zamiar rzucać takimi oskarżeniami, które wydają się dość poważne, to powinien być gotowy, aby wziąć odpowiedzialność za to, co mówi na forum publicznym. Posiedzenie sądu odbyło się z zachowaniem najwyższych standardów, a my nie powinniśmy tego podważać - zaznaczył Stella.

