George Russell potwierdził, że w GP Singapuru 2026 będzie cofnięty na starcie, a jednocześnie powróci do starego pakietu aerodynamicznego Mercedesa. Na wicelidera klasyfikacji generalnej F1 czeka natomiast jeszcze jedna kara.
Brytyjczyk przystępuje do zmagań w Mieście Lwa po kolejnym ciosie w walce o tytuł. Awaria w Malezji i zwiększenie straty do 84 punktów praktycznie przekreślają jego mistrzowskie aspiracje, szczególnie że aż dwukrotnie czeka go przesunięcie za dobranie nadprogramowych elementów silnikowych.
Russell miał mieć jakąś karę w USA, lecz pechowa końcówka minionego wyścigu sprawiła, że został zmuszony, aby odbyć ją teraz. Był to niefortunny moment na bardzo wielu poziomach. Na usterce ucierpiały nawet plany rozwojowe Mercedesa, który czekał na poprawkę związaną z systemem ADUO i chciał zgrać ją z cyklem życia silników. Teraz jest to już niemożliwe, a 28-latek będzie musiał zaliczyć kolejne cofnięcie.
- Wiedziałem, że to się stanie. Planowaliśmy od początku, aby zrobić to w Austin. Singapur to drugi najgorszy tor do wyprzedzania. Nigdy nie zechciałbym zrobić tego tutaj. Nie mamy jednak już silników z powodu wielu usterek, więc nie mam do czego wrócić. Przez ostatnią awarię muszę teraz przyjąć karę - mówił Russell.
- Nie będę jeździł z poprawkami silnikowymi w ten weekend. Pozostało siedem rund do końca. Można albo zaryzykować i mieć nadzieję, że jednostka wytrzyma, albo liczyć się ze spadkiem osiągów z uwagi na zużycie. Można też pogodzić się z tym, że czeka mnie dodatkowa kara.
George wyjaśnił, że problem w Malezji nie powstał z powodu przeciągnięcia cyklu życia jednostki napędowej.
- Ten silnik nie był za bardzo zużyty. To był jego szósty wyścig. Przy czterech jednostkach na rok każda musi przejechać po sześć rund. Ten komponent założyliśmy w niedzielę w Budapeszcie, więc w zasadzie była to szósta runda, tylko bez kwalifikacji i treningów na Węgrzech. Czekaliśmy z przyjęciem kary na poprawkę ADUO, ale niestety musimy przyjąć ją tutaj. Zostało siedem wyścigów, a wytrzymałość jest mniejsza niż to. Niestety będziemy więc zmuszeni przyjąć kolejną karę pod koniec sezonu. Mam takie wrażenie, że teraz spada to na mnie jedno po drugim, ale tak to już bywa.
Mercedes porówna poprawki
Cofnięcie Russella oznacza, że Mercedes może przynajmniej na spokojnie przeprowadzić test porównawczy obu pakietów aerodynamicznych. Na Sepang długo wyczekiwane usprawnienia do modelu W17 nie powaliły nikogo na kolana, a wręcz uniosły niejedną brew. Choć w zespole nikt nie bije na alarm, to w Singapurze powinno potwierdzić się, czy nowe części naprawdę zdają egzamin.
Na Marina Bay to Russell będzie jechał ze starszą wersją. Co ciekawe, zawodnik zdradził, że i tak rozważał to posunięcie jeszcze przed awarią w Malezji.
- Nie ma sygnałów, że poprawki nie działają. W Baku mieliśmy ten sam bolid co w Budapeszcie i na Zandvoort, a byliśmy o osiem dziesiątych z przodu. Na Węgrzech brakowało nam za to czterech. Te rzeczy się zmieniają, nawet gdy bolidy są takie same. To mniej więcej jedna sekunda, taka może być ta delta.
- Jesteśmy dość pewni pakietu z Malezji. Patrząc na tempo Red Bulla i porównując z tym sezonem oraz z rywalami, to oni spisali się powyżej oczekiwań. Nasze tempo w zestawieniu z McLarenem i Ferrari nie było tak bardzo złe. Ta kara silnikowa sprawia, że łatwiej jest nam wrócić do starszej specyfikacji. Tym bolidem wygrałem przecież w Baku.
- To ja rozpocząłem rozmowy o cofnięciu specyfikacji przed niedzielnym wyścigiem. Gdy doszło do usterki, to była jasna sprawa. Przed nią uznawaliśmy to za 50 na 50, choć ja byłem bardziej za. Teraz to oczywiste.

