Zakończył się trzeci dzień zamkniętych testów F1 w Barcelonie. W najlepszych humorach mogą być przedstawiciele Mercedesa, którzy w środę byli niezniszczalni. Tego samego nie może powiedzieć Audi, które rano doznało kolejnej awarii. Testy w końcu rozpoczął za to McLaren, a nie oglądaliśmy Red Bulla, Ferrari i Cadillaca.
3. dzień testów F1 w pigułce:
- trzy czerwone flagi,
- kolejny problem Audi,
- McLaren zaczął testy,
- zatrzymanie Haasa i Racing Bulls,
- znakomity dzień Mercedesa,
- bez Red Bulla, Ferrari i Cadillaca na torze.
Trzeci dzień testów był bardziej interesujący niż drugi, choć zakończył się mniej dramatycznie, bez wypadku. W oczy rzuciła się przede wszystkim postawa Mercedesa, który prezentował się jak za czasów dominacji, gdy zwyczajnie jeździł przed siebie, byle jak najdłużej.
Stajnia z Brackley pokonała dziś 183 okrążenia, co w zasadzie mówi samo za siebie. George Russell okrążył tor 92 razy, a Kimi Antonelli tylko jeden raz mniej. Ich czasy okazały się najlepsze w stawce, a ogólnie były zbliżone, odpowiednio na poziomie 1:17.5 i 1:17.3, aczkolwiek teraz ma to małe znaczenie. Widać jednak, że Mercedes nie przygotowuje się aż tak ostrożnie jak inni i nie napotyka awarii. A gdyby dobrych informacji dla przedstawicieli HPP było mało, klienckie Alpine dołożyło dziś do puli 125 rund wokół obiektu w Montmelo.
Znakomity dystans, 120 okrążeń, nabił też Arvid Lindblad z Racing Bulls. Doszło do tego pomimo jakiejś usterki, która wywołała czerwoną flagę w drugiej części dnia. Za pozostałe przerwy odpowiadały Haas i Audi.
Amerykański zespół na otwarcie shakedownu był kuloodporny i testował długo. Dziś wyglądało to gorzej, a Oliver Bearman pokonał 42 okrążenia, dużo mniej niż Esteban Ocon w poniedziałek, a na domiar złego Ayao Komatsu zdradził już, że problemy z niezawodnością były dwa - ten drugi niestety poważny. Ogólnie natomiast łączny dystans Haasa i tak nie jest zły (194 okr.), podobnie zresztą jak silnika Ferrari (363).
Audi to jeszcze inna historia. Niemcy powrócili do jazdy po wtorkowym zastanawianiu się nad swoimi kłopotami i od razu napotkali następne. O ile 27 okrążeń z poniedziałku można uznać za pierwsze koty za płoty, o tyle zaledwie 5 kółek w środowy poranek zahaczało o wynik po prostu dramatyczny. Nico Hulkenberg na szczęście zdołał trochę się napracować, bo model R26 nadawał się później do jazdy i zaliczył łącznie 68 okrążeń.
O przyzwoitym początku może mówić McLaren, który w końcu zadebiutował z modelem MCL40. Był to pierwszy dzień tej konstrukcji w akcji, a program dobrano raczej ostrożnie. Mistrzowie nie spieszyli się z wypuszczeniem Lando Norrisa, ale gdy już to zrobili, to wykonali 76 kółek.
Jutro mamy zobaczyć nowego Astona Martina AMR26, który w końcu ma zjawić się w Hiszpanii i nabić pierwsze kilometry. Z oczywistych względów jeździć powinny również Ferrari i Cadillac, mające na koncie tylko jeden dzień. Przypuszcza się, że do piątku zaczekamy za to na rozbitego wczoraj Red Bulla.
Wyniki 3. dnia testów F1
1. Kimi Antonelli (Mercedes), 1:17.362, 91 okr.
2. George Russell (Mercedes), +0.218, 92 okr.
3. Lando Norris (McLaren), +0.945, 76 okr.
4. Franco Colapinto (Alpine), +1.788, 58 okr.
5. Pierre Gasly (Alpine), +1.935, 67 okr.
6. Oliver Bearman (Haas), +1.952, 42 okr.
7. Arvid Lindblad (Racing Bulls), +2.058, 120 okr.
8. Nico Hulkenberg (Audi), +3.648, 68 okr.

