Niedługo po tym, jak Max Verstappen postanowił nie oddać pozycji walczącemu o wicemistrzostwo świata Sergio Perezowi, w mediach zaczęły pojawiać się teorie dotyczące przyczyn takiego zachowania.

Komunikaty radiowe obu kierowców pokazały, iż w tle musiał mieć miejsce jakiś niewidoczny wcześniej konflikt. Holender co prawda bywał już pytany o to, czy będzie pomagał swojemu koledze, jednak - jak w Meksyku - radził sobie z tym w spokojny sposób, powołując się na to, że oddane zwycięstwo nie smakuje tak samo.

Wczorajsze zamieszanie oraz niesławne powody, o których jeszcze w bolidzie mówił mocno zdenerwowany Max, zostały błyskawicznie rozjaśnione przez holenderskie media. Chociaż niektóre z nich mają opinię niezbyt godnych zaufania, informację potwierdził szanowany nawet przez brytyjską część padoku Erik van Haren z De Telegraaf. 

Dziennikarz napisał, iż prawdą są słowa Toma Coronela, który powiedział w trakcie transmisji posiadającego prawa do pokazywania F1 w Holandii Viaplay, że Verstappen nie zapomniał o zagraniu Pereza z Monako. Checo rozbił się tam w Q3, co rzekomo miało być celowym posunięciem dla zapewnienia sobie wygranej z drugim Red Bullem, o czym wiedzieli urzędujący mistrz świata, Christian Horner i Helmut Marko. 

Wpis wywołał oczywiście ogromną burzę w internecie i naturalne skojarzenia ze skandalem Crashgate, jak i aferą Multi 21. Dochodziło tam odpowiednio do zamierzonego rozbicia samochodu i odebrania pozycji koledze w ramach rewanżu za złe zachowanie podczas innej rundy.

Monako jest w tej chwili jedynym tropem powodów postępowania Verstappena, co sprawiło, iż zaczęto wracać i do nagrań z kamery pokładowej Pereza, i do wielu innych sytuacji, które być może przeszły pod radarem. Faktem jest chociażby to, iż w obozie Red Bulla pojawiły się wtedy pewne oznaki tarć. Po samej czasówce w księstwie Max wyglądał na złego i celowo ominął mówiące po angielsku media pisane, a po wyścigu jego ojciec zdecydował się na krytykę ekipy.

W momencie publikacji tekstu nie wiadomo, jaki finał będzie miał wątek Sergio i czy cokolwiek zostanie zrobione z niezwykle poważnymi zarzutami, które pochodzą z holenderskich mediów. Powyścigowe sesje są dość krótkie, co sprzyjało temu, by zespół ostrożnie obszedł temat. Pewne jest jednak, że w Abu Zabi zmierzy się z pytaniami o celową kraksę, na które będzie musiała odpowiedzieć na tyle konkretnie, by nie wzbudzić podejrzeń.

Po GP Sao Paulo przedstawiciele Byków, którzy wiedzieli, że mleko się rozlało oraz jak bardzo było zepsute, byli dość oszczędni w konkretach. Ewidentnie starali się ugasić pożar i nie dać mediom dodatkowej pożywki. W tym pomogło spotkanie kryzysowe, do którego doszło przed udaniem się do zagrody. Udział w nim wzięli Horner, Marko, Verstappen i Perez.

- Nie mam potrzeby wyjawiania, gdzie to się wydarzyło - powiedział mediom Verstappen. - Usiedliśmy wspólnie, zanim tu przyszedłem [na wywiady]. Wyłożyliśmy kawę na ławę. Oczywiście rozumiem, że Checo jest rozczarowany, ale przedstawiłem powody swojego zachowania, które dotyczą czegoś, co stało się w przeszłości. Dlatego w końcu usiedliśmy i to przegadaliśmy. Myślę, że jako zespół zrozumieliśmy sprawę. Musimy teraz iść dalej. Do Abu Zabi jedziemy na równi [z Leclerciem]. Jeśli on [Perez] będzie potrzebował finiszować przed Charlesem, pomogę mu. 

- Nie powiem, dlaczego tak zrobiłem, ale myślę, że mnie zrozumieli - mówił dla Sky, podkreślając między słowami, że trzymał urazę przez jakiś czas. - Wyjaśniłem im już wcześniej, więc to nie było nowe ani dla mnie, ani dla nich. Najważniejsze, że nareszcie przegadaliśmy tę kwestię. Chcemy wygrać w Abu Zabi i jeśli będzie szansa, by pomóc Checo, zrobię to. Natomiast właśnie dlatego ważne było, byśmy odbyli takie spotkanie. 

- Oczywiście jestem rozczarowany, szczególnie po tym, co zrobiłem dla niego, a było tego sporo i to nie jest żadna tajemnica - rzucił gorzko Perez, który w wielu rozmowach podkreślał swój udział w tytułach Verstappena. - Ale nie wiem, o co mu chodziło. Musicie go zapytać.

- Przedyskutowaliśmy to za zamkniętymi drzwiami i jako zespół skupiamy się na Abu Zabi, by zdobyć 2. miejsce - dodał Christian Horner, podkreślający regularnie, że Byki będą już działać razem. - Max także zobowiązał się [do pomocy]. Nie będę rozwijał tego, o czym rozmawialiśmy prywatnie. Bardzo jasne jest już, że w Abu Zabi wspólnie postaramy się, by Checo zajął 2. miejsce. Jako zespół, którego Max jest oczywiście częścią, zrobimy wszystko, by pomóc Checo.

- Kierowcy porozmawiali o tym bardzo otwarcie. Nie wyjawię tematu, ale sprawa jest rozwiązana. Nie zamietliśmy tego pod dywan i myślę, że przed Abu Zabi wszystko jest jasne. Znają cele, podali sobie ręce i skupiają się na kolejnym wyścigu.