Jedyny człowiek, który umie szybko jeździć bolidem F1 Red Bulla, spróbował wytłumaczyć, dlaczego jest to tak trudne. Odpowiedzi Maxa Verstappena zwróciły uwagę na to, że RB21 to taka maszyna, która jest nerwowa w różnych fazach zakrętu. Dodatkową przeszkodą jest fakt występowania wielu zmiennych, przez które nie da się łatwo zidentyfikować przyczyny.

Urzędujący mistrz świata udzielił dziś paru ciekawych komentarzy. Po tym, jak przyznał się do przekazania zespołowi swojego krytycznego stanowiska na temat ostatnich działań, przyszedł czas na to, co sam podkreślał - na zajęcie się samochodem.

W trakcie spotkania padło sporo pytań o to, dlaczego i obecna, i poprzednie konstrukcje Red Bulla są tak wyjątkowo trudne w prowadzeniu. Kierowca był bezpośrednio proszony o wskazanie, co konkretnie nie działa. Dziennikarze wymieniali mu przeróżne obszary, idąc od zwykłej niestabilności aż po taki docisk, którego nie da się użyć, bo jest go za dużo lub zupełnie psuje balans. Max odpierał jednak, że problemy są złożone.

- To kombinacja wielu rzeczy. I dużo zależy od tego, z jaką prędkością pokonujesz zakręt, a poza tym również od asfaltu, opon, przegrzewania, wybojów i tarek. Jest mnóstwo elementów, a niektóre tory ograniczają nasz potencjał trochę mocniej niż inne. Niemałe znaczenie ma nawet sam układ nitki.

- Nie wydaje mi się [że szukaliśmy maksymalnego docisku]. Nie w tym roku, szczerze mówiąc. Zresztą na tym się nie skupiamy. Chodzi o to, aby auto było łatwiejsze w prowadzeniu. Jeszcze tego nie osiągnęliśmy, lecz pracujemy nad tym. W zeszłym tygodniu odbyliśmy dobre spotkanie w fabryce i omówiliśmy rzeczy, którymi należy się zająć, aby poprawić balans i mieć lepsze tempo. 

Część pytań była naprawdę bardzo specyficzna, zahaczając o takie zjawiska jak nerwowość na wejściu i potencjalne występowanie podsterowności w środkowej fazie zakrętu. Verstappen nie wypowiedział się aż tak szczegółowo, ale potwierdził, że problemy nie są jednowymiarowe.

- Tak, chociaż wiecie, próbujemy popracować nad jedną rzeczą, a potem trzeba pójść w trochę innym kierunku. Bardzo trudno znaleźć złoty środek w tym wszystkim.

Dopytany, co może tak strasznie uprzykrzać życie jego kolegom, powiedział: - Niełatwo mi to ocenić, bo to jedyny bolid, jaki znam.

- Z tego, co widzę, jest trochę bardziej nerwowy i... powiedziałbym, że być może jest niestabilny w różnych fazach zakrętu. Może jest tak, że moi poprzedni koledzy byli do tego jakoś przyzwyczajeni? Niektóre cechy naszego samochodu są dobre i jedziemy szybko, w zasadzie już od początku. Ale złożenie tego wszystkiego w całość jest prawdopodobnie trochę trudniejsze. 

Ze względu na wcześniejsze obawy o to, czy ekipa na pewno zajęła się tym, czym należało, dziennikarze starali się poznać sam odbiór uwag kierowcy. Przytoczono mu nawet sytuację z GP Węgier 2024, gdy sugerował, że chyba nie wszyscy załapali, w jakich tarapatach znalazł lub lada moment miał znaleźć się zespół.

- Myślę, że od drugiej połowy zeszłego roku wszyscy byli już w pełni świadomi tego, na co należy patrzeć - podkreślił zawodnik. 

- Zawsze aktywnie o tym dyskutujemy, ale niektóre problemy są łatwiejsze do rozwiązania, a inne nie. Każdy stara się tak bardzo, jak tylko może, aby nasz samochód był szybszy.

- Próbujemy gonić, oczywiście. Trudno powiedzieć, czy to będzie wystarczające, aby pokonać McLarena, bo inni również się poprawiają. To nie będzie taka prosta sprawa, lecz wiem, że każdy bardzo się stara. 

Czterokrotny mistrz świata skomentował także postawę siostrzanego zespołu Red Bulla, którym jest Racing Bulls. Forma modelu VCARB 02 jest wyjątkowo dobra, co zdaniem Maxa jest niespodzianką dla samych twórców tej konstrukcji.

- Oni chyba zaskoczyli samych siebie tym, jaki jest ich bolid! Zrobili świetną robotę. W kwalifikacjach byli dość blisko nas, w treningach także. W wyścigu to już trochę inna historia.