Po odejściu z Red Bulla Christian Horner ciągle łączony jest z innymi zespołami F1. Choć Flavio Briatore nie widzi dla niego miejsca w Alpine, to Toto Wolff bardzo chętnie zobaczyłby go w „mafijnym trio”, obok kontrowersyjnego Włocha oraz samego Berniego Ecclestone'a.
Nie wiadomo jeszcze, jak długo potrwa urlop ogrodowy Christiana Hornera po jego głośnym zwolnieniu, ale nazwisko byłego szefa zespołu wciąż krąży po padoku Formuły 1 i jest przymierzane do różnych barw.
Swego czasu popularną koncepcją było jego wejście do nowego projektu, Cadillaca. Ten ma jednak już swojego lidera, więc był to pomysł dość zastanawiający, aczkolwiek szybko doczekał się stanowczego zdementowania przez Dana Towrissa, szefa TWG Motorsport, które de facto zarządza amerykańskim przedsięwzięciem.
- Nie było żadnych rozmów z Christianem Hornerem i nie ma takich planów. Chcę oficjalnie odrzucić tę plotkę. Nasze wsparcie i zaufanie w 100% skupia się na Graeme’ie Lowdonie - powiedział niedawno Towriss.
Znacznie dłużej i poważniej spekulowano o Alpine, które obok Ferrari było jednym z popularniejszych pomysłów w mediach. Podczas dzisiejszej konferencji prasowej dla szefów pojawiło się pytanie o tę plotkę skierowane do Flavio Briatore, doradcy francuskiego zespołu, który w problemy z poszukiwaniem szefów wpada aż zbyt regularnie.
- W tej chwili nie rozważam tego. Christiana nie ma obecnie w F1, chociaż mam nadzieję, że wkrótce tu wróci. Natomiast teraz nie jest na radarze zespołu - stwierdził Włoch.
Trudno się za to dziwić, że temat wraca. W kuluarach coraz częściej mówi się o potencjalnym przejęciu Alpine, na przykład przez jakiś interesujący fundusz inwestycyjny. Tym razem media zaproponowały wyjątkowe trio osób, których nie trzeba przedstawiać, czyli Hornera, Briatore i Berniego Ecclestone'a. Łączą ich przecież dobre relacje, a każdy z nich zna się nieźle na robieniu interesów na tym poziomie.
Właśnie o tę wizję został zapytany Toto Wolff. Szef Mercedesa z charakterystycznym uśmiechem ocenił, że taki projekt byłby dokładnie tym, czego Formuła 1 potrzebuje.
- To byłaby interesująca historia, która wywołałaby sporo zamieszania - mówił Austriak. - F1 zawsze była szczytem motorsportu, i to nie tylko dzięki kierowcom, ale też silnym osobowościom w padoku. Patrząc na erę Williamsa, Dennisa, Briatore, di Montezemolo i kilku innych, może właśnie tego nam brakuje? Jeżeli powstałby projekt z takim trio, jak gdyby mafia zeszła się z powrotem, to dostalibyśmy kawał dobrego show.
Briatore natychmiast zareagował, rzucając: do Toto: - To byłyby rekiny, mafia rekinów.
Wolff oczywiście błyskawicznie mu odpowiedział: - Trzy rekiny!