George Russell wygrał pierwszy wyścig nowego sezonu F1, GP Australii 2026, po chaotycznej i strategicznej walce. Charles Leclerc wykorzystał atomowe starty Ferrari i później bił się z rywalem, ale jego zespół popełnił strategiczny błąd. Max Verstappen przebił się z P20 na P6, a jeszcze przed startem kraksę zaliczył Oscar Piastri.

 

Oceny kierowców są już OTWARTE.

 

Nowa era F1 przyniosła sporo emocji na starcie, jak zresztą można było się spodziewać. Mercedesy miały puste baterie i odsłoniły rywalom bramkę, a Charles Leclerc i Lewis Hamilton nie potrzebowali lepszego zaproszenia. Monakijczyk od razu objął prowadzenie, lecz już na drugim kółku został objechany dosłownie tak łatwo, jakby był w innej kategorii.

Nie było to jednak potężne tempo Mercedesa, a odmieniona Formuła 1. Na kolejnych kółkach zawodnicy tasowali się w ten sam sposób. Praktycznie co jedno czy dwa okrążenia dochodziło do manewru, w sumie całkiem łatwego i bez szczególnej szansy na obronę, dzięki wykorzystaniu baterii, energii i trybu wyprzedzania. Trwało to aż do 11. okrążenia, gdy zepsuł się Isack Hadjar. To wywołało wirtualną neutralizację, która ustawiła dalsze losy zmagań.

Wielu kierowców udało się do alei, natomiast w tym gronie zabrakło obu reprezentantów Ferrari. Hamilton pieklił się, że należało ściągnąć przynajmniej jeden bolid, aczkolwiek Włosi najprawdopodobniej zakładali, że tak wczesny pit stop może oznaczać trudności z dojechaniem do mety bez dodatkowej wizyty.

Rozpoczęło się więc czekanie na kolejne neutralizacje. Jedna z nich (wirtualna, po awarii Bottasa) była króciutka, plus na moment zamknięto wtedy pit lane. Po ponad 20 okrążeniach Ferrari wreszcie zmieniło opony, przyjmując na siebie pełne straty czasowe. Mimo wątpliwości Mercedesy oszczędziły swoje opony i spokojnie wpadły na metę na pozycjach 1-2, mając 15 sekund przewagi. 

Piąty Lando Norris stracił do lidera aż 51 sekund, ale w alei był dwukrotnie. Urzędujący mistrz na karku czuł oddech startującego z daleka Maxa Verstappena. Holender na twardej mieszance sprawnie przebijał się przez wolniejszą część stawki, a poza tym też wykonał dwa pit stopy.

Punkty zdobyli dziś jeszcze Bearman, Lindblad, Bortoleto i Gasly. Zawodnicy Haasa oraz Alpine zyskali odpowiednio 5 i 4 pozycje w porównaniu do startu. Najwięcej stracił zaś Lawson, który ruszał z P8, a dojechał na P13. 

Poza tym dostaliśmy aż dwa DNSy. Piastri rozbił się jeszcze podczas okrążeń zapoznawczych, gdy na tarce skoczyła mu moc w jednostce napędowej. Hulkenberg miał za to awarię techniczną, a Audi nie zdołało wypuścić go do rywalizacji. 

Astony Martiny zaskoczyły dystansem, który udało im się pokonać. Stroll był na mecie, ale ze stratą 15 okrążeń z uwagi na stosowanie specyficznej taktyki chwilowego zatrzymywania się, wprowadzania zmian i wyjeżdżania ponownie. Alonso robił to samo, lecz wycofano go, aby chronić komponenty.

Ładowanie danych