Aston Martin zaprezentował model AMR26, pierwszy bolid F1 tego zespołu, przy którym w pełni pracował Adrian Newey. Maszyna zrobiła już furorę na zamkniętych testach w Barcelonie z powodu swoich kształtów, a dziś poznaliśmy przede wszystkim jej malowanie.
Pokaz stajni z Silverstone kończy nietypowy okres ujawniania maszyn przed sezonem 2026, przedzielony shakedownem w Hiszpanii. Gdy kurtynę wreszcie opuścił Williams, poznaliśmy już wszystkie samochody Formuły 1 nowej ery, a teraz skompletowane zostały także ich malowania. W poniedziałek zobaczyliśmy Cadillaca oraz McLarena, a na deser pozostał Aston.
Zespół udał się dziś aż do Arabii Saudyjskiej, siedziby swojego sponsora, aby wykonać prezentację. Choć wiemy już, że AMR26 to rewolucyjny i nietypowy model, to w Montmelo mogliśmy go oglądać jedynie w karbonowym wydaniu, na czarno, bez żadnego oklejenia.
Wydarzenie rozpoczęło się nietypowo, od... wpadki, która zabawnie pasuje do spóźnienia się na testy. Transmisja nie działała przez dobry kwadrans i co prawda została uratowana, ale nie przeszło to niezauważone, szczególnie że później kłopoty powróciły. Ogólnie zaś nie działo się nic nadzwyczajnego. Na scenie standardowo pojawili się główni bohaterowie, którzy opowiadali o przygotowaniach do rywalizacji w nowej erze aż do najważniejszej części, czyli pokazania bolidu.
Historycznie Lawrence Stroll i spółka przyzwyczaili nas do tego, że nie modyfikują swoich barw z sezonu na sezon. To sprawdzony i dobrze oceniany schemat, więc trudno było spodziewać się rewolucji. Okazało się, że zmiany faktycznie są niewielkie, wręcz kosmetyczne. Największą wydaje się kolor tylnego skrzydła oraz dużo szerszy pasek na wysokości sekcji bocznych. Reszta, tak po prostu, jest typowa dla Astona.

