To już oficjalne! Nowy sezon Formuły 1 będzie krótszy o dwa wyścigi. Ze względu na wojnę na Bliskim Wschodzie z kalendarza 2026 wypadły GP Bahrajnu oraz GP Arabii Saudyjskiej, których nie udało się zastąpić w żaden sposób. W związku z tym serię czeka aż miesięczna przerwa pomiędzy wizytami na Suzuce i w Miami.

Potwierdził się scenariusz, o którym plotkowano od pewnego czasu. Za kilka tygodni F1 nie zjawi się ani w Bahrajnie, ani w Arabii Saudyjskiej, a z uwagi na nieznalezienie żadnego europejskiego zastępstwa rywalizacja najprawdopodobniej będzie liczyć nie 24, a 22 etapy. Oczywiście ma to wpływ także na serie towarzyszące, czyli F2, F3 i F1 Academy.

Co ciekawe, formalnie komunikat mówi o tym, że GP Bahrajnu i Arabii Saudyjskiej nie odbędą się w kwietniu. W świecie F1 taki dobór słów na pewno nie jest bez znaczenia, choć może być powiązany tak samo z próbami uratowania wydarzeń w przyszłości, jak i sprawami prawno-komercyjnymi.

- To była trudna decyzja, ale niestety w obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie jest ona prawidłowa. Chciałbym podziękować FIA oraz naszym fantastycznym promotorom za wsparcie oraz zrozumienie, szczególnie że wyczekiwali ugoszczenia nas ze swoją tradycyjną energią i pasją. Nie możemy się doczekać powrotu, gdy tylko warunki na to pozwolą - powiedział Stefano Domenicali, CEO Formuły 1.

Nieunikniona przerwa w kalendarzu F1

W ostatnich dniach pojawiły się co prawda pogłoski o tym, że zmagania w Dżuddzie były w lepszej pozycji, a promotorzy starali się jeszcze, aby jakoś je uratować, aczkolwiek już w piątek przed GP Chin sprawa wydawała się przesądzona. Królowa motorsportu po prostu nie może sobie pozwolić na ryzyko ścigania się w tym regionie. Byłoby to niezwykle kontrowersyjne posunięcie, a gdyby bezpieczeństwo uczestników zostało jakkolwiek podane w wątpliwość, doszłoby do niesamowitej wizerunkowej katastrofy.

Decyzja zapadła z niespełna miesięcznym wyprzedzeniem w przypadku obiektu Sakhir i analogicznie dłuższym w odniesieniu do toru Jeddah Corniche. Władze serii i tak czekały jednak dobrych kilkanaście dni od wybuchu wojny, licząc na potencjalną poprawę w regionie, lecz nie mogły przesuwać terminu w nieskończoność. W grę weszła tu głównie logistyka i transport sprzętu, który musiałby wyruszyć wkrótce z Chin. To dlatego w trakcie weekendu w Szanghaju wszystko musiało stać się jasne.

Zastąpienie Bahrajnu i Arabii europejskimi torami było realne tylko początkowo. Szybko okazało się, że na drodze jest wiele przeszkód, a wśród głównych wymieniano kwestie promocyjne, licencyjne czy nawet ubezpieczeniowo-prawne. Organizacja wyścigu F1 to bardzo skomplikowana operacja, szczególnie gdy nagle trzeba odwoływać jakieś wydarzenia. Jest to też inna sytuacja niż podczas pandemii, gdy wszystkie strony były skłonne do wielu ustępstw w celu wypełnienia kontraktów telewizyjnych, a ponadto nie przejmowały się zapełnianiem trybun, co i tak było niemożliwe.

W związku z tym postanowiono, że w kwietniu seria będzie odpoczywać. Po GP Japonii (27-29 marca) czeka nas przerwa aż do majówki i GP Miami (1-3 maja). W obliczu nieprawdopodobnie krótkiej zimy i intensywnych przygotowań do rewolucji nie będzie to szczególnie zła wiadomość dla uczestników.

Dodatkowo F1 dostanie czas na lepsze przemyślenie nowych przepisów, które obecnie sprawiają ogromny ból głowy. Pierwsze spotkania w tej sprawie zaplanowano już na okres przed wylotem na Suzukę, natomiast miesiąc wolnego naturalnie pozwoli na lepsze przyjrzenie się problemom.

F1 znów zmienia kalendarz

Sezon Formuły 1 ostatnio liczył 22 wyścigi stosunkowo niedawno, w 2023 roku, choć w pierwszej wersji także miał mieć 24 rundy. Później doszło jednak do odwołania GP Chin oraz powodzi we Włoszech, która w ostatniej chwili pogrążyła Imolę. W trakcie pandemii najlepsi kierowcy świata ścigali się zaś 17 razy, lecz w bardzo skompresowanym wydaniu, od lipca do grudnia.

Gdyby wojna na Bliskim Wschodzie przeciągnęła się na kolejne miesiące, rozkład jazdy mogą czekać kolejne perturbacje. Na przełomie listopada i grudnia odbyć mają się kończące sezon GP Kataru oraz GP Abu Zabi. W piątek Długodystansowe Mistrzostwa Świata (WEC) przełożyły wizytę na Lusail na 22-24 października.

Co ciekawe, w samym kalendarzu sezonu F1 2026 jest to już druga zmiana. Pierwszą było przesunięcie terminu rozgrywania GP Azerbejdżanu o jeden dzień, z niedzieli na sobotę, aby uniknąć kolizji ze świętem narodowym.

Początek sezonu F1 2026

1. GP Australii
     Melbourne, 6-8 marca

2. GP Chin (sprint)
     Szanghaj, 13-15 marca

3. GP Japonii
     Suzuka, 27-29 marca

4. GP Bahrajnu
     Sakhir, 10-12 kwietnia

5. GP Arabii Saudyjskiej
     Dżudda, 17-19 kwietnia

6. GP Miami (sprint)
     Miami, 1-3 maja

Pełny kalendarz jest dostępny TUTAJ.