Formuła 1 ogłosiła jednorazowy powrót Grand Prix (w) Malezji do kalendarza sezonu 2026. Runda zostanie zorganizowana w pierwszych dniach października i w trakcie weekendu, który dzieli GP Azerbejdżanu oraz GP Singapuru, a pierwotnie miał być wolny. To reakcja na problemy oraz wojnę na Bliskim Wschodzie. Co ciekawe, wyścig będzie nosił nazwę GP Bahrajnu w Malezji.

To, o czym plotkowano na początku weekendu na Węgrzech, jest już oficjalne. W dniach 2-4 października królowa motorsportu pierwszy raz od 2017 roku pojawi się na torze Sepang i dołoży dodatkowy wyścig do tegorocznego sezonu. Jeszcze kilkanaście dni temu seria była bardzo blisko ogłoszenia, że właśnie wtedy uda się do Bahrajnu, ale eskalacja na Bliskim Wschodzie sprawiła, iż praktycznie pewna już koncepcja upadła. Ostała się tylko przedziwna nazwa, czyli nie GP Malezji, a Grand Prix Bahrajnu w Malezji.

Dorzucenie tego kraju to konsekwencja kolejnych znaków zapytania, które widnieją teraz przy końcówce mistrzostw. Po odpadnięciu kwietniowych wizyt w Arabii Saudyjskiej i Bahrajnie harmonogram skrócił się do 22 wyścigów, a 21 lub 22 rundy uznaje się za minimum, na jakie mogą sobie pozwolić władze. Niepewność co do tego, czy F1 w ogóle wybierze się w tym roku do Kataru i Abu Zabi, wymusiła szybkie działania w celu zapobiegnięcia zejścia do zaledwie 20 wyścigów.

Sepang okazał się idealnym kandydatem do zastąpienia toru Sakhir właśnie na początku października. Choć Formuła 1 nie jest chętna na organizację tzw. triple-headerów poza Starym Kontynentem, to akurat ten obiekt leży dosłownie za płotem lotniska w Kuala Lumpur, plus naturalnie blisko Singapuru. Logistyczne wyzwanie jest więc dużo mniejsze niż zwykle, a potrzeba bardzo pilna.

W tej chwili sezon 2026 liczy oficjalnie 23 wyścigi, ale za stuprocentowo pewne można uznawać 21 z nich. Gdyby na przełomie listopada i grudnia nie było możliwości pojawienia się na Bliskim Wschodzie, F1 postarałaby się zorganizować jeszcze jedną odsłonę rywalizacji, już gdzieś w Europie.

Kilka dni temu faworytem do przejęcia finału sezonu w dniach 4-6 grudnia była Portugalia, która i tak wróci do kalendarza w latach 2027-2028. W sobotę serwis The Race ujawnił jednak, że malowniczy tor Algarve chce wykonać pewne prace modernizacyjne przed pełnoprawnym powrotem, w związku z czym ma pewne wątpliwości. W bardzo podobnej sytuacji jest Turcja i Istanbul Park. To dlatego na horyzoncie pojawiła się Imola, nawet jeśli jakiś czas temu włoskie miasteczko nie było faworytem ze względu na to, że w grudniu jest tam po prostu zimno. 

Druga połowa sezonu F1 2026

12. GP Holandii (sprint)
       Zandvoort, 21-23 sierpnia

13. GP Włoch
       Monza, 4-6 września

14. GP Hiszpanii
       Madring, 11-13 września

15. GP Azerbejdżanu
       Baku, 24-26 września (sobotni wyścig)

16. GP Bahrajnu w Malezji (potwierdzone)
       Sepang, 2-4 października

17. GP Singapuru (sprint)
       Marina Bay, 9-11 października

18. GP USA
       Austin, 23-25 października

19. GP Miasta Meksyk
       Meksyk, 30 października - 1 listopada

20. GP Sao Paulo
       Interlagos, 6-8 listopada

21. GP Las Vegas
       Las Vegas, 19-21 listopada

22. GP Kataru (zagrożone)
       Lusail, 27-29 listopada

23. GP Abu Zabi (zagrożone)
       Yas Marina, 4-6 grudnia

22. GP Portugalii lub GP Emilii-Romanii (niepotwierdzone)
       Algarve / Imola, 4-6 grudnia