Podczas trwających testów F1 w Barcelonie światło dzienne ujrzał dziś nowy bolid Red Bulla RB22. Maszyna wyjechała już na Circuit de Barcelona-Catalunya i normalnie testuje. W porannej sesji Isack Hadjar wykręcił nią najlepszy czas.
W ostatnim czasie wiele zespołów Formuły 1 zorganizowało dni filmowe, w trakcie których w sieci pojawiały się pierwsze amatorskie lub profesjonalne materiały, ukazujące nowe auta. Stajnia z Milton Keynes zwykle była jednym z tych z lepiej kryjących się zespołów. W sezonie 2022 należało zaczekać aż do pierwszego dnia shakedownu w Hiszpanii, aby zobaczyć, co wykombinowali inżynierowie.
W tym roku w pewnym sensie było podobnie. Nowy bolid Red Bulla, oznaczony kodem RB22, nie podążył śladem konstrukcji rywali i nie został ujawniony tak dobrze jak kilka innych samochodów. Jego prawdziwe oblicze poznaliśmy dopiero dziś, przy okazji pierwszego dnia w Montmelo.
Z technicznego punktu widzenia w opisywanym projekcie mocno rzuca się w oczy przede wszystkim smukła budowa sekcji bocznych oraz charakterystyczny dyfuzor, zawierający szczelinę, jak w przypadku Ferrari i Mercedesa.
Na ten moment swoich dzieł nie zaprezentowali jeszcze Aston Martin oraz Williams. Skład zarządzany przez Lawrence’a Strolla ma aktualnie problemy ze złożeniem bolidu i wciąż nie wiadomo, kiedy dokładnie AMR26 pojawi się na torze. Skład z Grove z kolei ma o wiele większy ból głowy i w ogóle nie wybierze się do Hiszpanii.
Liczba materiałów z RB22 nie jest za to powalająca, ale taki po prostu jest stan rzeczy. Zespoły mają spore ograniczenia w publikowaniu zdjęć z toru i garażu, a na miejscu nie ma mediów. Zgromadzeni wokół obiektu obserwatorzy spotykają się z obecnością ochroniarzy, którzy mają utrudniać wykonywanie szpiegowskich treści. Pewne jest jednak, że nowy Red Bull żyje i ma się dobrze. Isack Hadjar zasiadł dziś za jego kierownicą i do godziny 13:00 wykręcił 44 kółka oraz miał najlepszy czas.
Przy okazji zapraszamy do zapoznania się z naszym kompendium wiedzy na temat trwającego wydarzenia w Barcelonie, gdzie opisaliśmy, co przyniosą te przedziwne „nietesty”.

